poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Okruszek, czyli warto pomagać.

Od pewnego czasu odwiedzam w miarę regularnie stronę, której tematyka obejmuje działalność dobroczynną. Mam na myśli rzecz jasna witrynę Okruszek. Zasada jest prosta: klikamy w ikonkę chleba, a któryś ze sponsorów zostaje obciążony niewielką kwotą bodajże 1 grosza. Prawda, że nietrudno pomagać w charytatywnym, wirtualnym świecie ? Naturalnie można przekazać większą kwotę, ale to już dla osób nieco bardziej majętnych i posiadających własne "fundusze". Pieniądze są przeznaczane na pomoc dla osób biednych, bezdomnych i potrzebujących. Akcję prowadzi katolickie Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, a konkretnie fundacja "Bliźniemu Swemu ...", działającą na jego rzecz. Moim zdaniem warto pomagać, nawet, jeśli miałby to być symboliczny grosz. Klika sporo osób, bo do godziny trzynastej zbierze się ich prawie pięć tysięcy. To według mnie naprawdę dużo. A skąd wiem ? Otóż po kliknięciu pokazuje się specjalny licznik, pokazujący nam, którą osobą klikającą byliśmy. Każdy z internautów jest liczony tylko jeden raz na dzień.

Jeśli chodzi o szatę graficzną witryny, to jest ona w spokojnej, ciepłej, brązowej tonacji. Kojarzy mi się z domem i domowym zaciszem. Niestety nie wszyscy go mają w pełnym tego słowa znaczeniu. W naszym kraju spotykamy się dosyć często ze zjawiskiem ubóstwa lub wręcz bezdomności. Są to ludzie, którym trzeba pomóc, bo sami nierzadko nie są w stanie tego zrobić. Dobrym początkiem jest właśnie kliknięcie w symboliczny "okruszek". Nic nas to nie kosztuje. Ale gdybyśmy chcieli trochę więcej się zaangażować w działalność dla innych, to omawiana przeze mnie strona daje taką możliwość. Można zostać Ambasadorem Okruszka i w ten sposób udostępniać swój czas oraz umiejętności. Są trzy sposoby: podzielić się swoimi środkami finansowymi, wpłacając i zachęcając do tego innych - nawet niewielkie sumy mają tutaj znaczenie. Następnie jest coś dla internautów: Ambasada Social Media: czyli swoją "okruszkową" Ambasadę mamy ... w domu. Działalność ta polega na aktywnym udziale w życiu facebookowego profilu strony lub pisaniu na "okruszkowym" blogu. I trzecia metoda: Ambasada Aktywności. Tutaj już winniśmy wykazać się właśnie aktywnym działaniem w realnym życiu. Każdy może wybrać jedną z wymienionych form pomocowych lub nawet łączyć je.

Ciekawostką są statystyki. Widzimy w nich na przykład, które województwa najchętniej pomagają w "okruszkowym" dziele albo które miasta. Warto rzucić okiem. Statystyki są takim internetowym przełożeniem naszej rzeczywistej chęci dzielenia się. Jest i licznik odwiedzin, który pokazuje, iż stronę odwiedziło już czterdzieści cztery tysiące internautów. Szkoda tylko, że aktualizacja dokonywana jest ... ręcznie. To dla mnie taki malutki anachronizm. Bo czy nie lepiej byłoby wstawić odpowiedni kod na stronę ? Wówczas statystyki odwiedzin byłyby na bieżąco. Na samym końcu witryny ukazują się nam numery kont do wpłaty środków pieniężnych, dane fundacji oraz adres mailowy. Takie dane powinny być na każdej szanującej się, a szczególnie tak ważnej i potrzebnej stronie. Dobrze to świadczy o jej Administratorach i ukazuje witrynę w pozytywnym, wiarygodnym świetle.

Na koniec małe podsumowanie. Jeżeli chcielibyśmy wziąć udział w doniosłym dziele pomocy osobom w potrzebie, to witryna Okruszek umożliwia zrobienie pierwszych kroków. Motywuje nas ona do dzielenia się sobą. Przypominam: samo klikanie absolutnie nic nie kosztuje, a może komuś dopomóc (po zsumowaniu środków, no bo sam jeden grosz ...). No i wrócę jeszcze do licznika odwiedzin: być może taka jego ręczna aktualizacja ma nam uzmysłowić, że po tamtej stronie również są realni ludzie, którzy wykonują realną pracę ? To ciekawa forma zwrócenia uwagi na człowieka samego w sobie, warta zastanowienia. Bo właśnie człowiek jest podmiotem niezbędnym, aby wszystko działało jak należy, dawcą i biorcą pomocy. Tymi słowami kończę moją recenzję, zapraszając Was na stronę:

http://www.okruszek.org.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz