sobota, 24 grudnia 2016

Akcent bożonarodzeniowy, czyli coś na Święta.

Ponieważ dziś Wigilia, postanowiłam dodać na mojego bloga świąteczny element. Na pierwszy więc plan idzie wpis ze skądinąd bardzo ciekawego bloga Pani Agnieszki Wojdowicz, post mówiący o tym, jak dawniej, w XIX wieku obchodzono Wigilię. Było wówczas mnóstwo przesądów, związanych z tym właśnie Świętem, chociażby wkładanie srebrnej monety do wody, w której się następnie myto, "aby się ich pieniądze trzymały", lub też "wymiecione z izby śmieci wysypują ukradkiem sąsiadowi pod próg, aby pchły, pluskwy i inne robactwo tam się przeniosły". Widzimy więc, iż czytając wymieniony artykuł, można całą sprawę potraktować z humorem i trochę się pośmiać :) Bo też i samych zwyczajów było dawniej dużo więcej, nie tylko wigilijnych, ale i na co dzień, szczególnie wśród warstwy chłopskiej. Ludzie żyli inaczej, ale na równi chyba z obecnymi obywatelami wsi i miast czekali na świąteczne dni w roku, aby spędzić je radośnie, w gronie rodzinnym i prawdziwie uroczyście. 

A czy dzisiaj zachowały się jeszcze jakieś dawniejsze przesądy ? Myślę, że chyba już nie, no, może wśród starszych osób ... Osobiście słyszałam o wymienionym wcześniej myciu się w wodzie, do której wrzucamy pieniążek albo o tym, kto pierwszy wejdzie do domu: kobieta czy mężczyzna. Pozostał jednak zwyczaj czekania na pierwszą gwiazdkę, wigilijnej wieczerzy z łamaniem się opłatkiem, składanie życzeń świątecznych, dwanaście potraw czy dawanie sobie wzajemnie prezentów. No i oczywiście Pasterka. Tak więc warto chociażby poczytać sobie, jak ponad sto lat temu obchodzono dzisiejszy uroczysty dzień, tak "ku pamięci" i w ramach poznawania dawnych zwyczajów i przesądów:

http://czas-bezpowrotnie-miniony.blogspot.com/2016/12/wigilijnie.html

Drugim świątecznym akcentem są naturalnie życzenia bożonarodzeniowe. Znalazłam na pewnej stronie mnóstwo ciekawych kartek, które można wysłać jeszcze nawet i dziś, jeśli ktoś zapomniał o tradycyjnej, papierowej pocztówce. To swoista, ostatnia "deska ratunkowa" dla zabieganych. Ja wprawdzie do nich nie należę, ale te kartki są tak piękne - szczególnie jedna, nie powiem która ;) że "skusiłam się" i wysłałam raz jeszcze życzenia rodzinie. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje i może komuś te kartki się nie spodobają, ale dla mnie tak, i owszem. Wybór jest całkiem spory. Rzecz jasna są również wirtualne pocztówki na inne okazje, powiedzmy na Dzień Kobiet, Dzień Matki, imieninowe, noworoczne, podziękowania, przeprosiny, śmieszne, urodzinowe czy wielkanocne.

Sama strona to właściwie element większego serwisu, który proponuje internautom także zupełnie odmienne elementy, jak chociażby tapety na pulpit komputera, opisy na komunikator GG, dowcipy, gotowe SMSy, życzenia, filmiki, gry albo teledyski. Słowem, to obszerny portal i można tam sobie znaleźć praktycznie co kto sobie zechce. Warto czasem jednak odpocząć trochę od internetu, w tak uroczysty dzień jak dzisiaj lub zdobyć się na własnoręcznie napisane życzenia. Oczywiście nie ujmując niczego tym gotowym, ale one są chyba dla osób trochę "zapominalskich" lub czekających ze wszystkim może na ostatnią chwilę ... ? Tak czy inaczej, możecie zajrzeć na stronę z życzeniami i na przykład zainspirować się nimi po to, aby napisać własne, czy też wysłać piękną pocztówkę okolicznościową jako dodatek do tej klasycznej, papierowej kartki. Zapraszam i życzę pogodnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. A to link do strony z cyfrowymi pocztówkami:

http://kartki.tja.pl

niedziela, 18 grudnia 2016

Darmowe programy komputerowe alternatywą dla płatnych.

Dziś chciałabym zająć się tematyką darmowych programów. Ponieważ nic za nie nie płacimy, są chętnie pobierane na komputer przez wielu internautów, mających dostęp do sieci albo instalowane z płyt dołączanych do czasopism komputerowych. Sposobów na zdobycie takich bezpłatnych programów jest na pewno wiele. Pamiętać jednak warto, aby nasze źródło było pewne i godne zaufania, inaczej wraz z upragnionym programem możemy "otrzymać" ... wirusa. Ja sama pobieram ze stron internetowych i wiem, że wymieniona darmowość często kryje za sobą ... doskonałą jakość i komfort pracy z takim programem. Oczywiście zdarzają się wyjątki, jak wszędzie. Osobiście znam raczej tylko te dobre strony użytkowania, bo zawiodłam się zaledwie kilka razy - dużo natrętnych reklam, sporadycznie ubogie opcje albo ... dziwne komunikaty antywirusa o znalezionym rzekomo wirusie (darmowa gra, której nazwy już nie pamiętam).

Znalazłam w internecie ciekawe artykuły o bezpłatnych programach właśnie. Chciałabym się nimi podzielić, być może komuś się przydadzą. A więc zaczynamy:

1. 10 programów, które znakomicie mogą zastąpić firmowe oprogramowanie. Na pierwszym miejscu rzecz jasna OpenOffice, bardzo dobrze imitujący komercyjny Microsoft Office. OpenOffice jest wszechstronnym programem biurowym i do prezentacji, jak również może posłużyć do generowania arkuszy danych (tabelki, zestawienia itp.). Sama go używam i bardzo sobie chwalę. Dodatkowo zauważyłam funkcję liczenia znaków w pisanym tekście, co bardzo przydaje się copywriterom, czyli osobom piszącym teksty na zamówienie, ale i dla ucznia, mającego do napisania wypracowanie na określoną liczbę znaków, program ten będzie nie od rzeczy. Czyli przekonujemy się, że nic nie płacąc, możemy pobrać i korzystać z niego - również do celów komercyjnych.

Pozostałe darmowe programy to: Gimp (grafika) - zamiast kosmicznie drogiego Photoshopa, 7zip (archiwizator plików) - w miejsce na przykład WinRara czy WinZipa lub Comodo Antivirus (oczywiście antywirus) - zamiast tego, za korzystanie z którego musimy płacić nierzadko spore pieniądze. Dalszych programów nie wymienię, abyście sami przeczytali artykuł. Zapraszam:

http://informatykawfirmie.pl/systemy-informatyczne/40-10-programow-dzieki-ktorym-zaoszczedzisz-w-firmie

2. Darmowe programy dla firm, do zastosowań także komercyjnych. Ten artykuł różni się od poprzedniego przede wszystkim krótkim wstępem i ... po prostu listą wymienionych programów z adnotacją tylko o ich zastosowaniu. Wszystko zwięźle i rzeczowo, nie ujmując nic oczywiście poprzedniemu tekstowi (informatykawfirmie.pl). Mamy tutaj takie raczej znane aplikacje, jak LibreOffice (program biurowy, zamiennik dla Microsoft Office), PDF Creator (tworzenie plików "pdf"), lub chociażby popularny VLC Media Player (odtwarzacz audio i wideo). Ten ostatni znam bardzo dobrze i jestem zdania, iż to całkiem dobry, do tego wszechstronny program. Służy mi już od bardzo dawna.

Jeśli chcecie zapoznać się z artykułem, wystarczy odwiedzić link poniżej. Autor prowadzi bloga "traxter-online.net", który podejmuje temat najświeższych technologii, systemów z gatunku "Linux" oraz Windows, programów właśnie oraz serwuje porady dla twórców stron internetowych (webmasterów). Sam w sobie blog warty jest odwiedzin, ponieważ jego szeroka tematyka może trafić do wielu internetowych odbiorców. A tymczasem prezentuję niewielki "wycinek" z obszernego materiału blogowego:

http://traxter-online.net/darmowe-aplikacje-dla-firm-i-zastosowan-komercyjnych/

wtorek, 29 listopada 2016

Smaczny.pl - witryna niezwykle "apetyczna".

Nie dalej jak parę dni temu, kiedy to korzystałam sobie z Facebooka, zwróciła moją uwagę jedna z reklam. Była to promocja serwisu Smaczny.pl. Czy wiecie, dlaczego skusiła moje oko ? Ponieważ prezentowała zdjęcie niezwykle pociągające pod względem kulinarno-wizualnym, czyli ... kotlecik w panierce :) Jestem, ogólnie rzecz biorąc, fanką "konsumowania", ale też lubię podziwiać pięknie podane potrawy. Przykładowo mogą być uwiecznione na fotografiach. Strona Smaczny.pl zawiera mnóstwo takich zdjęć, które są dodatkiem do przepisów kulinarnych, bardzo starannie zredagowanych. Wymieniono składniki i szczegółowy sposób przyrządzenia. Zdjęcie towarzyszące jest natomiast propozycją podania określonej potrawy. Wszystko prezentuje się doprawdy smakowicie :)

Po wejściu na stronę zwraca niestety uwagę duża ilość reklam. No, ale z czegoś się ta witryna musi utrzymywać. Domena .pl przecież trochę kosztuje, jak też i hosting na serwerze. Po pewnym czasie jednak przyzwyczajamy się do widoku tychże reklam i przestają nam one przeszkadzać - no chyba, że ktoś je wyjątkowo lubi ;) Wiem, iż niektóre wtyczki przeglądarkowe potrafią zablokować podobną "prezentację" i wówczas jej za nic nie zobaczymy. Nie namawiam, jednak niektórzy korzystają z takich właśnie udogodnień. Ja ... nie. Co jest powodem mojej decyzji ? Otóż prowadzę blogi, na których umieściłam reklamy (nie powiem jakie). Muszę więc widzieć, jak się one u mnie wyświetlają i dlatego, niejako "przy okazji", dostrzegam analogiczne treści na innych stronach.

Można by sobie zadać pytanie, dlaczego aż tyle reklam znalazło się w jednym serwisie ? Ponieważ ... jest on zachętą do korzystania z jego "brata-bliźniaka", tylko że tam akurat dostęp jest płatny. Chodzi o witrynę "extra.smaczny.pl", do której linkuje podstawowa strona. Rzeczywiście, w serwisie "premium" nie uświadczymy reklam :) Byłam i widziałam. Wszystko wygląda bardzo ładnie i jest staranniej wykonane. Byłoby niemal identyczne, jednakże po kliknięciu w określony przepis dostrzeżemy, że dla użytkowników darmowych ... urywa się w pewnym momencie. Jeśli chcemy nadal czytać, musimy opłacić abonament. Tak to jest w naszym komercyjnym świecie ...

Ale wracając do witryny podstawowej, dostępnej absolutnie za darmo - znajdziemy na niej nie tylko same przepisy. Są także przeliczniki wag, jest słownik kulinarny czy forum przeznaczone dla kulinarnych fanów. Dwie pierwsze pozycje odnajdziemy, klikając nadrzędną pozycję "kulinaria", umiejscowioną na górze strony w menu nawigacyjnym. Link do forum jest tuż obok. Na pewno skorzystają z niego osoby poszukujące porad kucharsko-żywieniowych lub chcące podzielić się z pozostałymi użytkownikami swoim doświadczeniem w zakresie sztuki kulinarnej. Można też zapisać się do newslettera z rozmaitymi wskazówkami z dziedziny gastronomii szeroko pojętej. Pewnie też informuje on o nowych wpisach na stronie.

W podsumowaniu pragnę napisać, że serwis Smaczny.pl jest prawdziwym rajem dla internautów lubujących się w gotowaniu, pieczeniu, smażeniu itp. :) Samych przepisów jest tam naprawdę mnóstwo. Myślę, że niejeden pasjonat dobrej kuchni znajdzie coś dla siebie. Jest w czym wybierać. Ciekawa tylko jestem, czy ktoś wykupił już ten abonament ? Nie kosztuje on, wbrew obawom, dużo, bo 19,95 zł rocznie albo 2,46 zł miesięcznie. Ale tu już trzeba bardzo lubić kuchnię i traktować ją jak rzeczywiste hobby. Ja na razie ograniczę się do serwisu podstawowego, gdyż taka forma jest dla mnie zupełnie wystarczająca. Tak więc zapraszam miłośników sztuki kulinarnej do odwiedzin strony:

http://www.smaczny.pl

sobota, 19 listopada 2016

GreenPolska - ekologia i zdrowie na co dzień.

Całkiem niedawno, bo zaledwie kilka dni temu odnalazłam dzięki Facebookowi bardzo ciekawą stronę ekologiczną i jednocześnie prozdrowotną. Nazywa się ona GreenPolska. Zawiera mnóstwo przydatnych oraz pożytecznych artykułów tematycznych. Właściwie cała ta witryna to jeden wielki zbiór tekstów o zdrowiu i zdrowym stylu życia, jak również o ekologii na co dzień. Wizualnie robi dobre wrażenie, plamiste zielono-białe tło współgra z wymienionymi motywami przewodnimi. Logo także zwraca uwagę, bowiem jest stylizowane na chiński ying-yang (biało-czerwona i zielona "łezka" wpisana w okrąg). Mnie się ono podoba :) Co do głównych działów na stronie, to mamy takie oto: Aktualności, Żywność, Dom i Ogród, Środowisko, Styl Życia, Wydarzenia i oczywiście Kontakt. Bardzo to dobrze świadczy o administratorach serwisu, że można się z nimi skontaktować. Nie każda osoba prowadząca swoją witrynę umieszcza ten ważny szczegół.

Strona GreenPolska układem przypomina mi nieco bloga i blogowe wpisy. Są one zamieszczane jak dotąd regularnie, a nawet i codziennie. Najnowsze wiadomości i najpopularniejsze tematy przyciągają uwagę, ale też właśnie kojarzą się z blogiem. Być może jest to zabieg celowy, a szablon strony jest rzeczywiście wzięty z tych blogowych. Tylko nie wiem z których ... ? Mogę jedynie przypuszczać, znając trochę niektóre blogowe platformy, jak Wordpress czy Blogger. Widzę także, iż adres strony jest oryginalny, nie bazujący na darmowej wersji tychże serwisów (greenpolska.com). Taka strona lepiej się pozycjonuje, gdyż jest niepowtarzalna i niepowielona. Myślę, że opisywany przeze mnie serwis stworzył jakiś pasjonat zdrowego, naturalnego i ekologicznego stylu życia. Warto poczytać sobie artykuły, ponieważ mogą nas one wiele nauczyć oraz uświadomić niektóre sprawy.

Weźmy na przykład taki temat: "Chcemy jeść zdrowo, ale nie wiemy jak ?". Zwraca on uwagę na ważny temat zdrowego odżywiania. Okazuje się, że Polacy są w tym coraz lepsi, jednakże ciągle jeszcze niektórzy z nas podjadają słodycze albo chipsy, które są nie tylko żywnością stosunkowo wysoko przetworzoną, ale i kaloryczną. Warto zastąpić je na początek popcornem - ale bez tłuszczu czy soli - albo nawet i suszonymi owocami, które, będąc słodkie, zawierają również wiele cennych składników odżywczych, jak antyoksydanty czy składniki mineralne. Takie właśnie dobre nawyki żywieniowe będą procentować w naszym życiu i przydadzą nam zdrowia.

Ciekawostką na stronie jest Green Tv. Zawiera niestety ... tylko jeden teledysk Julii Pietruchy. Trochę szkoda, twórcy strony mogliby dodać nieco materiału, bo sam temat wygląda ambitnie i aż prosi się o ciąg dalszy. Ponadto dobrym pomysłem są aktualne wydarzenia proekologiczne z miasta Warszawy. Kto tam mieszka, z pewnością może skorzystać na podobnych zapowiedziach i dowiedzieć się więcej na wybrany temat. Podsumowując: serwis jest naprawdę wartościowy i warto go regularnie odwiedzać, aby zdobyć wiedzę lub ją poszerzyć. Wielu Polaków - lub osoby znające nasz rodzimy język - z pewnością będzie zadowolonych, że istnieje podobna strona, o ile oczywiście pokrywa się ona z ich rzeczywistymi pasjami i zainteresowaniami. Ale też i przeciętny Kowalski może znaleźć tu coś dla siebie, jak chociażby opisywane już trochę przeze mnie zagadnienie zdrowego odżywiania, aranżacja ogrodu, turystyka albo nawet i ... moda. Zapraszam więc na stronę:

http://greenpolska.com/

piątek, 11 listopada 2016

Niezbędnik kulturalny - strona młoda, ale ciekawa.

Jakieś dwa-trzy miesiące temu powstała moja strona internetowa, którą stworzyłam z chęci zebrania i ukazania interesujących, godnych uwagi serwisów kulturalno-rozrywkowych. Trochę przypomina ona niniejszy blog "Recenzje stron", tyle, że jest mniejsza i prezentuje tylko niektóre strony tematyczne. "Niezbędnik kulturalny", bo chodzi właśnie o niego, to witryna stosunkowo młoda w kryteriach stron internetowych, istnieje bowiem około dwóch-trzech miesięcy. A ciekawa jest z mojego punktu widzenia ;) Każdy bowiem może ocenić ją inaczej, po swojemu. Niniejszym pragnę ją zaprezentować i trochę opisać, aby zachęcić potencjalnych czytelników.

Na chwilę obecną Niezbędnik posiada gotowy szablon CSS, wykreowany i udostępniany za darmo przez Templatki.net. Jest w tonacji biało-zielonej, z nagłówkiem stylizowanym na źdźbła trawy. Ktoś by powiedział: to szablon odpowiedni bardziej dla strony ekologicznej lub przyrodniczej. Jednak mnie się zwyczajnie spodobał :) ponieważ lubię między innymi kolor zielony, a trawa w nagłówku nie jest znowu taka mocno kojarząca się z wymienioną tematyką. Poplątane źdźbła są w artystycznym nieładzie, a więc już blisko do wybranych przeze mnie dziedzin, czyli kultury i rozrywki. Tak w skrócie można wytłumaczyć, dlaczego wybrałam ten akurat szablon. Wpadł mi w oko i tak już zostało.

Ogólnie rzecz biorąc lubię opisywać rozmaite strony, gdyż jest to jedna z metod, aby podzielić się moimi internetowymi odkryciami z czytelnikami. Ja znalazłam coś ciekawego, może więc zainteresuje to również inną osobę ? Niezbędnik służy właśnie takiej promocji, zupełnie bezinteresownej i nieodpłatnej. Zebrane serwisy są podzielone według kilku kryteriów, czyli mamy takie dziedziny, jak: literatura, film, muzyka, sztuka, fotografia i "charytatywnie". Ostatnia grupa to mój wkład w internetowe dzieło dobroczynne. Myślę, że wiele osób zna takie programy jak Pajacyk albo Okruszek. Tym właśnie sposobom na pomaganie poświęcona jest podstrona "Charytatywnie". Nie musimy od razu wpłacać darowizny (chyba że chcemy), wystarczy kliknąć w ikonkę chleba (Okruszek) lub w brzuszek pajacyka. W taki oto sposób możemy zaangażować się w pomaganie przez internet.

A pozostałe podstrony ? Myślę, że tu można od razu skojarzyć temat z jego zawartością. Dodam tylko, iż każda podstrona ma po ... dwa wpisy, czyli przedstawia dwie moim zdaniem wartościowe witryny. Nie ukrywam, że są tam i moje strony :) Czyli promuję się aktywnie :) Niewykluczone również, że mój serwis w przyszłości będzie posiadał więcej opisanych ciekawych internetowych stron. Czas pokaże. Tymczasem jest jak jest, i zapraszam serdecznie do odwiedzin mojego Niezbędnika. Aha, i dlaczego właśnie Niezbędnik ? Ponieważ zawiera on "niezbędne" oraz przydatne witryny - oczywiście w mojej opinii. "Niezbędne", bo przecież lubimy oglądać filmy, słuchać muzyki, pobierać zdjęcia. Te ostatnie mogą być wykorzystane jako darmowa grafika na stronę. A wielu z nas pasjonują też dobre książki albo sztuka. Innymi słowy: mam nadzieję, że zainteresuje Was moja strona. Poniżej zamieściłam link do niej:

http://niezbednik-kulturalny.keep.pl/

wtorek, 25 października 2016

Kuchnia u Krysi - przepisy palce lizać !

Dawno już nie zaglądałam na pewnego bloga kulinarnego, którego adres zapisałam sobie w pliku WordPada, po czym ... zapomniałam :) Dziś postanowiłam odwiedzić go ponownie, jako że kiedyś bardzo mi się podobał za piękne, nęcące fotografie gotowych dań oraz dokładne receptury wykonania. Dziś widzę, iż blog "Kuchnia u Krysi" jest nadal w formie :) Rozwija się prężnie, a wpisy dodawane są regularnie. Myślę, że z gotowania i pieczenia właścicielka tak uroczego bloga ma prawdziwą frajdę ! Ja też bym miała, gdybym ... potrafiła gotować ;) Tak się składa, że moje pasje są inne: głównie prowadzenie blogów i stron - które, oprócz już opisanego tutaj bloga "Moje sprawdzone czytadła" niedługo zrecenzuję ... subiektywnie. Poza tym lubię ... grać w gry komputerowe (ale tylko niektóre) i słuchać radia internetowego. A wracając do Pani Krysi: jej blog to, moim zdaniem, prawdziwe arcydzieło. Gustowny i "smaczny".

Po wejściu na stronę od razu zwraca uwagę ładny, misz-maszowy nagłówek, pasujący jak znalazł do tematu kulinariów. Widać na nim różne potrawy, taki kuchenny przekrój. Blog jest jasny i przejrzysty. Tło - dwuczęściowe, białe z jasnoróżowym obramowaniem po bokach. Są oczywiście różne widgety, ale który blog ich nie posiada ? W mojej opinii nie przeszkadzają, a raczej urozmaicają witrynę. Widzę ich ciekawe, obustronne umiejscowienie, co dodatkowo intryguje, bo nie na każdym blogu można coś takiego napotkać. Środkowy blok, tam, gdzie publikowane są wpisy, nie jest wcale przez to "ściśnięty". A przepisy kulinarne ? Widać tu wielką skrupulatność, pasję tworzenia oraz niekłamany zmysł artystyczny. Składniki na fotografii równo poukładane, podpisane, uwiecznione poszczególne etapy sporządzanej potrawy lub półproduktu.

Blog jest, jak zauważyłam, bardzo popularny. Osób obserwujących na Google + dostrzegłam prawie ... dwa tysiące. To robi wrażenie. Również niecałe dwa tysiące polubień strony na Facebooku, a obserwatorów ponad dwieście. Kategorii tematycznych jest także całe mnóstwo - naliczyłam ich aż trzydzieści jeden (oprócz strony głównej). Tak więc mamy przykładowo: alkohole, ciasta, ciasteczka, dania jarskie, mięsne i z drobiu, desery, domowe przetwory, pieczywo, przystawki, ryby, sałatki i surówki, sosy, torty, zupy czy potrawy okolicznościowe (Tłusty Czwartek, Wielkanoc, Wigilia i Boże Narodzenie). Na samym dole bloga zwraca uwagę gigantyczny blok z przepisami w kolejności alfabetycznej - tych wolę nawet nie liczyć ...

Taka pasjonatka kuchni i gotowania zasługuje na nagrodę. Myślę, że może nią być duża odwiedzalność Jej serwisu, liczne komentarze do postów lub po prostu zachwyt blogowych gości. W tym i mój :) Warto zwrócić uwagę na prawdziwie oryginalne potrawy lub te codzienne, ale podane w sposób niezwykły, przyciągający wzrok. Z pewnością wszystkie są bardzo smaczne, bo i wyglądają apetycznie. Na przykład takie placki z cukinii. Pierwsze zdjęcie - góra już nasmażonych, posypanych z lekka koperkiem. Drugie zdjęcie - w równym porządku składniki, aż miło popatrzeć. Następnie fotki poszczególnych etapów przyrządzanego dania. I na koniec: kilka zdjęć już gotowych placków, dla lepszego efektu. Oczywiście jest i sam przepis, również bardzo dokładny. Myślę, że z taką pomocą każdy może przygotować tę niezbyt trudną potrawę, jak też "przymierzyć się" do pozostałych. Na koniec dodam jeszcze: odwiedzajcie i komentujcie bloga "Kuchnia u Krysi", a na pewno i autorka będzie zadowolona, i Wy sami. A oto adres opisywanej strony:

http://kuchniaukrysi.blogspot.com

niedziela, 9 października 2016

Wiedzoholik - strona dla ciekawych świata.

Nie pamiętam już, jak znalazłam tę witrynę. Wiem tylko, że zainteresowała mnie swoją przystępną dawką wiedzy dla każdego. Chodzi mi naturalnie o stronę "Wiedzoholik", wymienioną w tytule niniejszego posta. Wyróżnia się ona stosunkowo łatwo przyswajalnymi tekstami z rozmaitych dziedzin wiedzy. Myślę, że wielu z nas, internautów, znajdzie tam mnóstwo ciekawostek oraz dobrze napisanych artykułów. Tak więc mamy następujące kategorie: technologia, medycyna, fizyka, mózg, chemia, środowisko, fauna i flora, kosmos oraz ... blog. Mnie szczególnie przypadły do gustu wpisy a la blogowe. Na przykład: "Od dziś już nic nie będzie takie samo ! Otrzymaliśmy wiadomość od obcej cywilizacji.". Wbrew pozorom tego posta nie należy traktować dosłownie. Chodzi o ... zbadanie, jak ludzie przekazują dalej niesprawdzone treści. Polecam szczególnie "łowcom sensacji" :)

Innym przykuwającym moją uwagę artykułem jest "Stephen Hawking ma ważną wiadomość dla wszystkich osób cierpiących na depresję". Istotnie, treść przekazu nastraja optymistycznie, a podbudowana jest naukowym porównaniem tej choroby do ... kosmicznej czarnej dziury. Naukowiec, genialny astrofizyk, zmagający się z ciężką chorobą, twierdzi, że tak naprawdę rzeczone obiekty nie są rodzajem więzienia dla materii, ale może ona wydostać się na drugą stronę (prawdopodobnie w innym wszechświecie). Tak samo depresja nie jest "końcem wszystkiego". Zawsze istnieje jakieś rozwiązanie naszego problemu. Nie warto się więc załamywać, a zamiast tego starać się odnaleźć własne wyjście z dręczącej nas sytuacji.

Można też poczytać sobie co nieco o zwyczajach naszych czworonożnych pupilów. Chodzi mi konkretnie o notkę "Oto co widzą psy, kiedy oglądają z nami telewizję ?", z działu "Fauna i flora". Otóż po lekturze wspomnianego tekstu możemy dojść do wniosku, że psy zupełnie inaczej postrzegają rzeczywistość niż ludzie. Nie widzą tych samych barw co ich właściciele, preferują krótkie sceny, łatwo tracą zainteresowanie - jeśli nic nie przykuje akurat ich uwagi. Tworzone są nawet ... specjalne kanały telewizyjne dla nich. Niesamowite, prawda ? I trochę ... niekonwencjonalne. Czy ten zwyczaj się przyjmie ? Trudno powiedzieć. Być może pozostanie jedynie swoistą "nowinką", stosowaną przez ekscentrycznych właścicieli.

Na koniec tradycyjnie małe podsumowanie. Strona zawiera mnóstwo ciekawych, raczej krótkich atykułów, a więc nie zmęczymy się specjalnie, czytając :) Myślę, że to dobra metoda, aby zainteresować zwykłych "zjadaczy chleba" nauką. Moim zdaniem całkiem skuteczna. Warto więcej wiedzieć, a nie ograniczać się tylko do biernego siedzenia przed telewizorem, przy niektórych kiczowatych serialach. Natomiast jeśli już wybieramy rozrywkę, jaką jest internet, to dobrze byłoby konstruktywnie spędzić ten czas, prawda ? Nie interesować się plotkarskimi serwisami, a zamiast tego zafundować sobie dawkę sprawdzonej, naukowej wiedzy. Poszerzać horyzonty. Do tego właśnie doskonale nadaje się serwis "Wiedzoholik", czyniąc z nas w żartobliwym tego słowa znaczeniu "nałogowców wiedzy" :) Może ten zwyczaj stanie się naszym hobby ? Zapraszam więc na stronę:

http://wiedzoholik.pl

wtorek, 27 września 2016

Leśny Zakątek w nowym wydaniu.

Jakieś dwa tygodnie temu odwiedziłam, jak to mam we zwyczaju, bloga kulinarno-przyrodniczego Pani Danuty "Leśny Zakątek". Okazało się, że jego Prowadząca przenosi się na nową platformę, czyli na Bloggera od Google. Miała negatywne doświadczenia z Administracją serwisu Bloog.pl, toteż nic dziwnego, że zapowiedziała wirtualną przeprowadzkę. Zaznaczyła jednak, iż stary blog będzie nadal istniał, po prostu nie ukażą się już na nim nowe wpisy. Tak więc dziś chciałabym opisać jej nowe internetowe dzieło, jakim jest witryna o nazwie ... również Leśny Zakątek. Jak dotąd ukazały się tylko trzy posty, ale trzeba mieć na uwadze, że to nowy blog, prowadzony od połowy września bieżącego roku. Mimo wszystko zachwycił mnie jak zwykle - pięknymi fotografiami, inwencją własną, pasją kulinarną oraz bardzo dokładnie przedstawionymi recepturami na zdrowe i smaczne wypieki.

Tak więc mamy następujące posty: Wrześniowa piekarnia, na zakwasie z tartym jabłkiem; Żytni na zakwasie z semoliną i nasionami Chia oraz Żytni ze śliwką, metoda trzyfazowa. Wszystko to są chleby oparte o naturalny zakwas, a więc długo utrzymujące świeżość, nie kruszące się jak pieczywo drożdżowe ze zwykłej piekarni i bez sztucznych ulepszaczy. Pani Danuta piecze już od wielu lat, więc ma duże doświadczenie w tym zakresie, którym chętnie dzieli się z czytelnikami swojego bloga. Oglądalność jest moim zdaniem spora, bo od daty pierwszego wpisu, czyli od 12 września, mamy ponad dwa tysiące wyświetleń. Moją uwagę zwrócił również nastrojowy, pasujący do pory roku nagłówek bloga, przedstawiający las w jesiennej odsłonie, pełen żółknących liści. Bardzo mi się spodobał i sądzę, że to autorska fotografia wykonana właśnie przez Panią Danutę. Nic, tylko chwalić :)

Sądząc po menu pod nagłówkiem, blog ma być w zamyśle poświęcony głównie chlebom na zakwasie. Wskazują na to takie pozycje, jak: "Porady, pieczenie chleba" albo "Zakwas do chleba". Mam jednak nadzieję, że pojawią się także i inne potrawy lub leśne fotografie, na przykład z grzybobrania, aby strona była bardziej urozmaicona. W końcu tytuł bloga brzmi "Leśny Zakątek", a to sugeruje, według mnie, różnorodność i swobodę tematyczną, powiązaną jednakże ogólnie z przyrodą oraz kuchnią. Tyle można pomieścić w tym temacie, że Pani Danuta z pewnością coś wymyśli :) Nazwa bloga kojarzy mi się też z domową atmosferą, wypadami na łono natury i swoim własnym, przytulnym miejscem na świecie.

Jeśli o mnie chodzi, to w kuchni można mnie widzieć sporadycznie :) Mało gotuję, a jeśli już, to proste potrawy. Tym bardziej podziwiam Prowadzącą "Leśnego Zakątka" za jej samozaparcie, zamiłowanie do kulinariów, jak również za pomocną dłoń, wyciągniętą do czytelników bloga, często mniej zaawansowanych w pieczeniu chleba na zakwasie. Z całą pewnością będę zaglądać na stronę, bo zwyczajnie ją lubię. Bazuję głównie na zdjęciach, bo przepisy są, jak na razie, zbyt skomplikowane jak dla mnie. Mimo tego wartość bloga jest niepodważalna. Z pewnością będzie się prężnie i szybko rozwijał, czego życzę Pani Danucie. Jednocześnie zapraszam do podziwiania i czytania wpisów - na razie nielicznych, jednakże interesujących i pełnych niekłamanego zaangażowania oraz pasji. Wystarczy kliknąć poniższego linka:

https://lesnyzakatekdany.blogspot.com

poniedziałek, 12 września 2016

Afirmacje sposobem na trudne chwile.

Zupełnie przypadkowo, szukając toplisty o zdrowiu, natknęłam się na bardzo ciekawą stronę z mnóstwem afirmacji, przydatnych, głównie kiedy pragniemy się zmotywować. Afirmacja, jeśli ktoś nie wie, to rodzaj psychicznej mantry, sentencja, którą się powtarza, aby lepiej się poczuć albo skutecznie zachęcić do wybranej aktywności. Moim zdaniem taka baza różnych afirmacji może okazać się w życiu przydatna. Aby powtarzane zdanie było skuteczne, należy oczywiście robić to z wiarą i konsekwentnie. Podział na wiele kategorii tematycznych ułatwia nam odnalezienie afirmacji odpowiedniej do naszego problemu czy sytuacji. W bazie mamy udostępnione aż 738 wyjątkowych zdań motywujących, podzielonych na 31 grup. Są mantry o miłości, niezależności, pewności siebie, poczuciu bezpieczeństwa i własnej wartości, przebaczeniu, pracy, relacjach międzyludzkich i rodzinnych, nauce czy sensie życia. Czyli całe mnóstwo pożytecznych słów, które mogą przyjść nam z pomocą w różnych sytuacjach.

Dlaczego ta akurat witryna zwróciła moją uwagę ? Myślę, że każdy z nas szuka czasem pociechy, akceptacji siebie albo inspiracji w słowach. Wypowiadane zdania o pozytywnym zabarwieniu są też formą autoterapii. W ten sposób uzdrawiamy sami siebie. Taka forma samopomocy może okazać się niezwykle skuteczna, jeśli tylko, jak wymieniłam już wcześniej, włączymy naszą wiarę i odrobinę dobrych chęci czy systematyczność w powtarzaniu. Jednakże sytuacje mogą być różne i jeśli nie zdołamy wykrzesać z siebie zbyt wiele, to może przynajmniej się uśmiechniemy, czytając mądre i akceptujące sentencje. Uwaga ! To raczej nie są cytaty znanych ludzi, a jedynie słowa nadsyłane przez czytelników strony lub znane jej Administratorom.

Niestety witryna jest odrobinę ... komercyjna. Na podstronie "Polecamy" odnajdziemy książki do kupienia od Złotych Myśli. Mają oni mnóstwo poradników i ebooków motywujących. Czyżby tworzenie strony pod program partnerski ? Być może. Nie ma w tym nic złego, że ktoś chce trochę zarobić. Mimo wszystko znajdziemy przecież całe mnóstwo darmowych afirmacji do użytku własnego. Jest nawet podział na formę męską i żeńską ! Czyli pełne równouprawnienie :) Kto chce, może założyć konto na stronie, zapewne po to, aby nadsyłać sobie znane sentencje i aktywnie uczestniczyć w życiu witryny. A jeśli nie wiemy za bardzo, czego szukać, to istnieje opcja wylosowania przypadkowej afirmacji. Pomocne zwłaszcza osobom nie do końca zdecydowanym.

Szata graficzna strony zadziwia lekkością i łagodnymi, stonowanymi barwami. Dominują kolory niebieski, biały i trochę fioletu. Bardzo gustownie dobrane, jak dla mnie. Pasują do tematyki serwisu, ponieważ na przykład fiolet kojarzy się z metafizyką, której bliskie są właśnie mantry-afirmacje. Biały to czyste intencje, pozbawione niekorzystnych dla psychiki ludzkiej uczuć. Niebieski to chyba niebo, pozytywny i wzniosły stan ludzkiej duszy. Wszystkie te barwy mają za zadanie podkreślić sferę psychiki człowieka, którą należy wspierać. Podsumowując: kolory są miłe i przyjazne dla oka. Natomiast sama tematyka witryny jest nie do pominięcia dla osób sfrustrowanych, apatycznych czy też po prostu dla ludzi szukających rozwiązania określonych problemów. Zapraszam na tę wyjątkową stronę, abyście i wy przekonali się o jej sile:

 http://www.afirmacje.pl

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Okruszek, czyli warto pomagać.

Od pewnego czasu odwiedzam w miarę regularnie stronę, której tematyka obejmuje działalność dobroczynną. Mam na myśli rzecz jasna witrynę Okruszek. Zasada jest prosta: klikamy w ikonkę chleba, a któryś ze sponsorów zostaje obciążony niewielką kwotą bodajże 1 grosza. Prawda, że nietrudno pomagać w charytatywnym, wirtualnym świecie ? Naturalnie można przekazać większą kwotę, ale to już dla osób nieco bardziej majętnych i posiadających własne "fundusze". Pieniądze są przeznaczane na pomoc dla osób biednych, bezdomnych i potrzebujących. Akcję prowadzi katolickie Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, a konkretnie fundacja "Bliźniemu Swemu ...", działającą na jego rzecz. Moim zdaniem warto pomagać, nawet, jeśli miałby to być symboliczny grosz. Klika sporo osób, bo do godziny trzynastej zbierze się ich prawie pięć tysięcy. To według mnie naprawdę dużo. A skąd wiem ? Otóż po kliknięciu pokazuje się specjalny licznik, pokazujący nam, którą osobą klikającą byliśmy. Każdy z internautów jest liczony tylko jeden raz na dzień.

Jeśli chodzi o szatę graficzną witryny, to jest ona w spokojnej, ciepłej, brązowej tonacji. Kojarzy mi się z domem i domowym zaciszem. Niestety nie wszyscy go mają w pełnym tego słowa znaczeniu. W naszym kraju spotykamy się dosyć często ze zjawiskiem ubóstwa lub wręcz bezdomności. Są to ludzie, którym trzeba pomóc, bo sami nierzadko nie są w stanie tego zrobić. Dobrym początkiem jest właśnie kliknięcie w symboliczny "okruszek". Nic nas to nie kosztuje. Ale gdybyśmy chcieli trochę więcej się zaangażować w działalność dla innych, to omawiana przeze mnie strona daje taką możliwość. Można zostać Ambasadorem Okruszka i w ten sposób udostępniać swój czas oraz umiejętności. Są trzy sposoby: podzielić się swoimi środkami finansowymi, wpłacając i zachęcając do tego innych - nawet niewielkie sumy mają tutaj znaczenie. Następnie jest coś dla internautów: Ambasada Social Media: czyli swoją "okruszkową" Ambasadę mamy ... w domu. Działalność ta polega na aktywnym udziale w życiu facebookowego profilu strony lub pisaniu na "okruszkowym" blogu. I trzecia metoda: Ambasada Aktywności. Tutaj już winniśmy wykazać się właśnie aktywnym działaniem w realnym życiu. Każdy może wybrać jedną z wymienionych form pomocowych lub nawet łączyć je.

Ciekawostką są statystyki. Widzimy w nich na przykład, które województwa najchętniej pomagają w "okruszkowym" dziele albo które miasta. Warto rzucić okiem. Statystyki są takim internetowym przełożeniem naszej rzeczywistej chęci dzielenia się. Jest i licznik odwiedzin, który pokazuje, iż stronę odwiedziło już czterdzieści cztery tysiące internautów. Szkoda tylko, że aktualizacja dokonywana jest ... ręcznie. To dla mnie taki malutki anachronizm. Bo czy nie lepiej byłoby wstawić odpowiedni kod na stronę ? Wówczas statystyki odwiedzin byłyby na bieżąco. Na samym końcu witryny ukazują się nam numery kont do wpłaty środków pieniężnych, dane fundacji oraz adres mailowy. Takie dane powinny być na każdej szanującej się, a szczególnie tak ważnej i potrzebnej stronie. Dobrze to świadczy o jej Administratorach i ukazuje witrynę w pozytywnym, wiarygodnym świetle.

Na koniec małe podsumowanie. Jeżeli chcielibyśmy wziąć udział w doniosłym dziele pomocy osobom w potrzebie, to witryna Okruszek umożliwia zrobienie pierwszych kroków. Motywuje nas ona do dzielenia się sobą. Przypominam: samo klikanie absolutnie nic nie kosztuje, a może komuś dopomóc (po zsumowaniu środków, no bo sam jeden grosz ...). No i wrócę jeszcze do licznika odwiedzin: być może taka jego ręczna aktualizacja ma nam uzmysłowić, że po tamtej stronie również są realni ludzie, którzy wykonują realną pracę ? To ciekawa forma zwrócenia uwagi na człowieka samego w sobie, warta zastanowienia. Bo właśnie człowiek jest podmiotem niezbędnym, aby wszystko działało jak należy, dawcą i biorcą pomocy. Tymi słowami kończę moją recenzję, zapraszając Was na stronę:

http://www.okruszek.org.pl

niedziela, 14 sierpnia 2016

Ciekawe strony - moja toplista.

Od ponad roku prowadzę niewielką toplistę, z której jestem prawdziwie dumna :) Wprawdzie nie jest ona zbyt często odwiedzana przez internautów (z wyjątkiem samego początku jej istnienia), ale i tak kieruję nią i dosyć często sama zaglądam. Oczywiście po to, aby sprawdzić ilość wizyt osób zainteresowanych oraz żeby ... popodziwiać design ;) Trochę się nad nim napracowałam i obecnie strona graficzna mojej toplisty mnie absolutnie zadowala. Parę linijek kodu jednak robi wielką różnicę. Chociażby samo tło - musiałam zmodyfikować kod CSS, którego wzór zaczerpnęłam z pewnego poradnika dla początkujących webmasterów. Ogólnie rzecz biorąc sprawia mi satysfakcję praca nad stroną wizualną danej strony czy toplisty. Wykreowanie nagłówka także wymaga nieco zachodu i dobrego pomysłu. Korzystam z darmowej grafiki na wolnych licencjach. Praca nad stronami to moje hobby.

Toplista "Ciekawe strony" - bo to o niej mowa - w początkowych założeniach miała zawierać wyłącznie witryny, które opisuję na niniejszym blogu "Recenzje stron". Napisałam w tym celu wiele e-maili do administratorów rozmaitych serwisów, portali i blogów, jednakże tylko niewielki ich odsetek odpisał mi albo był zainteresowany toplistą nowo utworzoną, o słabej pozycji w wyszukiwarkach i niewielkiej oglądalności. No cóż, początki chyba zawsze bywają trudne ... Mimo wszystko te kilka osób utworzyło konta na mojej topliście, a ich witryny wyświetlają się na niej. Tym ludziom jestem wdzięczna. Sporo adminów stron nie przejawiało chęci udziału w moim przedsięwzięciu, ale chociaż pofatygowali się i odpisali. To też jest spory plus całej sprawy. Miło wiedzieć, że są jeszcze ludzie uprzejmi, nawet, jeśli odmawiają.

Obecnie przyjmuję w poczet stron toplisty wszystkie serwisy, nie tylko te, które już zrecenzowałam. Muszą być one jednak zgodne z regulaminem. Umieściłam też na niej tak dla zasady również własne strony, blogi i pozostałe toplisty, które prowadzę. Zawsze to więcej pozycji :) Poza tym dodawałam w swoim czasie opisywaną toplistę do internetowych katalogów stron (tych bezpłatnych). Niestety odzew z nich jest nikły, to znaczy: niewiele osób wchodzi na toplistę poprzez wpisy w tychże katalogach, zachęcające do jej odwiedzin. Szkoda ... Toplisty jednak nie usunę, dalej będę ją prowadziła z cichą nadzieją na jej lepszą pozycję oraz na więcej wizyt ze strony internautów. Za dużo się nad nią napracowałam, żeby kasować ...

Co do szaty graficznej, to była ona często zmieniana. Na chwilę dzisiejszą doszłam już z nią do ładu, uzyskując wygląd, jaki mi się podoba, a także który jest przejrzysty dla oglądającego i po prostu ... ładny (tak uważam). Niestety moje umiejętności w modyfikacji kodu toplisty nie są wielkie. Znam podstawy języka HTML, które są absolutnie niezbędne do prowadzenia jakiejkolwiek strony, i to ... wszystko. Umiem też obsługiwać proste programy graficzne, przy pomocy których tworzę przeważnie nagłówki i banery. Co do CSS, to nie znam go prawie wcale, poza tą jedną umiejętnością zmiany tła strony. Wszystko to jednakże wystarcza do wykreowania nieskomplikowanej strony lub do zmiany kodu. "Ciekawe strony" są już oparte o gotowy szablon serwisu Toplista.pl, który to można poprawiać według własnego gustu i uznania. Podsumowując: miło mi będzie, jeśli odwiedzicie moją toplistę i może podzielicie się swoimi uwagami w komentarzu do niniejszego posta. Serdecznie zapraszam do kliknięcia w link:

http://ciekawe-strony.toplista.info

sobota, 9 lipca 2016

Internetowe petycje - obywatelski głos w naszych sprawach.

Nie ukrywam, że lubię sobie czasem obejrzeć i poczytać, co też moi znajomi piszą albo publikują na Facebooku. Jedna z osób, które znam (chociaż to tylko internetowa znajomość) zamieściła na swoim profilu prośbę o podpisywanie pewnej petycji. Jakiej ? Niech to już pozostanie tajemnicą. W każdym razie inicjatywa wydała mi się słuszna i tak właśnie trafiłam na stronę, którą chcę dzisiaj zrecenzować, czyli Petycje.pl. Dotąd nie wiedziałam, iż możliwe jest udzielanie się w rozmaitych projektach społecznych ... przez internet. Każdy tam może wykreować własną petycję, jeśli uważa, że problem jego i lokalnej lub ogólnokrajowej wspólnoty wymaga interwencji. Takie apele do naszych władz są ważne i potrzebne, ponieważ obywatele pragną brać czynny udział w życiu swojego kraju czy też miejscowej zbiorowości. Ja dotąd nie angażowałam się w podobne projekty z wyjątkiem jednego (właśnie dzięki mojej internetowej znajomej), jednak uważam sprawę za niezwykle potrzebną i aktywizującą nasze społeczeństwo ku wspólnej, lepszej przyszłości.

Petycje są rozmaite: od poważnych po te nieco bardziej kontrowersyjne, jak ... zmiana polskiego hymnu narodowego - tak tak, też nie mogłam uwierzyć własnym oczom :) Z początku myślałam: to chyba żart jakiś ? Ale najwyraźniej pewna grupa naszego społeczeństwa traktuje sprawę jak najbardziej serio. No cóż, jednak mamy wolność wypowiedzi. Ja osobiście jednak nie pragnę żadnej zmiany hymnu, gdyż uważam go za świadectwo naszej historii i dumy narodowej, toteż na pewno nie podpiszę tej akurat petycji. No, ale są przecież inne apele naszego społeczeństwa. Wiele jest z pozoru pospolitych, jednak z pewnością istotnych dla lokalnej społeczności. Do takich należą: komunikacja w okresie wakacji do Bledzewa / Szczutowa albo utwardzenie drogi leśnej między Mętkowem a parkingiem na Maniskach. Wiele należy moim zdaniem do tematów otwartych, jednak i niewątpliwie priorytetowych, przykładowo taki: skarga dotycząca ignorowania powikłań poszczepiennych i niedziałającego systemu NOP. Wprawdzie nie bardzo wiem, co to jest NOP, ale i tak sprawa robi wrażenie poważnej.

Witryna zachęca ludność do bycia bardziej świadomą naszych spraw oraz do większej dynamiki działania. Każdy przecież może zacząć się udzielać dzięki stronie Petycje.pl, która jest w dzisiejszej dobie internetu znacznym ułatwieniem dla osób pragnących zadziałać w sprawach społecznych. Ale jeśli nawet jesteśmy odrobinę nieśmiali, to można zacząć od prostego zapoznania się z wymienionym serwisem, poczytania, o czym to piszą i o co wnioskują rozmaici ludzie. Jednakże należy spełnić pewien warunek: podpisujemy się imieniem i nazwiskiem (prawdziwym) ! Głosy są weryfikowane bodajże przez e-mail. Jeśli to jakiś problem, wówczas zawsze możemy ograniczyć się do czytania zawartości serwisu albo i do rozmów społecznych, w gronie rodziny czy znajomych. A co szkodzi i na forum publicznym ? Mam na myśli na przykład rozmaite fora internetowe. Tam też można "obgadać" dowolną praktycznie sprawę.

A teraz trochę o szacie graficznej witryny. Jest ona raczej prosta, w tonacji szaro-czerwono-białej. Dwa ostatnie kolory to w mojej opinii nawiązanie do barw narodowych, wszak cała strona została stworzona w celu większej dbałości o sprawy polskiego społeczeństwa oraz po to, aby ludzie mogli się wypowiedzieć. Kolor szary kojarzy mi się z tak zwanym "szarym człowiekiem", osobą, która sobie cicho siedzi i nie udziela się w sprawach ani to ogólnokrajowych, ani lokalnych. Przecież nawet jeśli mowa o wyborach do władz państwowych lub regionalnych, to mnóstwo ludzi nie głosuje ! Warto więc odwiedzić serwis Petycje.pl po to, by chociaż zobaczyć, jak wiele jest nierozwiązanych spraw w naszym kraju, jak również aby zmotywować się do świadomego działania na rzecz ogólnego dobra ? Decyzję pozostawiam Wam, drodzy czytelnicy, i zapraszam do kliknięcia linka:

http://www.petycje.pl

poniedziałek, 4 lipca 2016

Obrazkoterapia - blog motywacyjno-refleksyjny.

Całkiem niedawno, bo zaledwie wczoraj, przeglądając Facebooka, natrafiłam na pewien rysunek, który do mnie "trafił". Przedstawiał on punkt widzenia jego autorki na szczęście w życiu ludzkim. W ogólnym zarysie "opowiadał" o tym, jak to większość z nas szuka szczęścia poza sobą, a tymczasem urocza dziewczynka z obrazka "sama je zrobiła". Oznacza to, że prawdziwe szczęście jest w nas, a niekoniecznie musi zależeć od innej osoby czy jej opinii o nas. Jeśli zaakceptujemy siebie, swoje wady i zalety, wówczas mamy szansę odnaleźć to upragnione szczęście i spokój duszy. Takie jest według mnie przesłanie obrazka. Zresztą sami możecie zobaczyć, i być może Wam jakoś inaczej się skojarzy ? Kto wie ... Obrazek zamieszczony na Facebooku jest objęty patronatem wydawnictwa Charaktery, a obejrzeć go można klikając w link: SZCZĘŚCIE.

Pomyślałam sobie później: czemu by nie obejrzeć więcej takich grafik, w końcu ta jedna tak bardzo przypadła mi do gustu. Okazało się, że autorka wyżej zaprezentowanego obrazka posiada swój własny blog (właśnie "Obrazkoterapię"), cały z rysunkami, szkicami, czyli ... przygodami wirtualnej Kreseczki. Zawsze lubiłam rysunki z puentami, a te właśnie niosą ze sobą jakiś wniosek, przemyślenie. Nic dziwnego, że są takie ... mądre. Ich autorka jest z zawodu psychoterapeutką (z wykształcenia psychologiem), ma na co dzień do czynienia z ludźmi i rozmaitymi sytuacjami. Jest również, jak widać, bystrą obserwatorką, co owocuje w sferze hobby niezłą kreską. Jej obrazki (można też powiedzieć chyba: komiksy) ukazują rozmaite okoliczności życiowe, nierzadko trudne, często przeznaczone do przemyśleń.

Kategorie prac, umieszczonych na blogu, są tylko trzy: "przyniesione z placu zabaw" (autorka ma dziecko), "psychoterapia i okolice" oraz "różne różności". Nie widać tu natłoku grup tematycznych, jak to często bywa na innych blogach. Skromnie i minimalistycznie, a więc ode mnie wielki plus. Nie ma szans, że pogubimy się na blogu, co to, to nie ;) Poza tym szata graficzna jest stonowana, niekrzykliwa, robi dobre wrażenie. Prostota i mnóstwo pozytywnej energii, czyli naprawdę doskonałe połączenie. A jeśli chcemy poczytać sobie o autorce i nawet zobaczyć, jak wygląda, to sugerowałabym kliknięcie w kategorię "O mnie". Przeczytawszy i obejrzawszy, odnoszę dobre wrażenie odnośnie Pani, która prowadzi bloga. Wygląda na inteligentną i przychylną osobę.

W dzisiejszych czasach, nie zawsze umiemy odnaleźć w internecie strony czy blogi, które natchną nas dodatnimi treściami, pozwolą przemyśleć to i owo albo zwyczajnie będą "na poziomie". Nie zawsze nawet chodzi o wygląd takiej witryny (początkujący webmasterzy miewają z tym niejakie trudności), ale bardziej o przesłanie, które strona niesie ze sobą. Obrazkoterapia jest blogiem, na który z miłą chęcią będę wracała (już dodałam do zakładek przeglądarki). Myślę, że niejedna osoba doceni ogrom pożytecznych treści, które przecież mogą przydać się potem w życiu. Terapia przez obraz ? Czemu nie. Wprawdzie nie wiadomo mi, czym jest "gestalt", ale osoby wyedukowane w tym kierunku z pewnością będą potrafiły odpowiedzieć :) Tak więc, podsumowując to moje pisanie po długiej przerwie, zapraszam na bloga z perypetiami Kreseczki. Wystarczy kliknąć w link poniżej, aby znaleźć się na stronie:

http://obrazkoterapia.pl

środa, 20 kwietnia 2016

Wiara jest super - religia oczami Praktyka.

Całkiem niedawno, bo zaledwie przedwczoraj natrafiłam za pośrednictwem witryny Blogbook.pl na bloga dotyczącego wiary, religii i duchowości chrześcijańskiej, pod tytułem "Wiara jest super". W pierwszym momencie zainteresował mnie post "O czym Pan Bóg rozmawia ze świętymi cz.4", który został zamieszczony na stronie głównej Blogbooka jako jeden z wielu nowych wpisów, ponieważ wspomniana witryna jest platformą skupiającą blogi z rozmaitych dziedzin. Następnie przeszłam na stronę z wymienionym postem, aby przeczytać go w całości. Przyznam, że wątek może nie jest dla każdego interesujący, ale dla mnie tak. We wpisie autor bloga podejmuje temat wiary ludzkiej i jej kondycji. Wspomina słowa Pana Jezusa do Siostry Faustyny oraz do błogosławionej Anieli Salawy, o tym, jak ludzie się od Boga oddalają oraz ulegają zobojętnieniu wobec Niego i religii. Problem dotyczy nie tylko ludzi świeckich, ale także stanu duchownego.

Po wejściu na stronę zauważyć można dominujący kolor niebieski w rozmaitych odcieniach. Całość jest tak skomponowana, że daje wrażenie przejrzystości i jest po prostu ... ładna. W każdym razie ja lubię niebieski :) Menu nawigacyjne pod nagłówkiem bloga zostało profesjonalnie wykonane, z cieniowaniem i w języku CSS. Sam nagłówek również sprawia pozytywne wrażenie. Zawarte w nim góry kojarzą mi się z trudnościami, jakie może spotkać w życiu każdy człowiek. Krzyż niesie ze sobą nadzieję. Opis pod tytułem bloga mówi nam, że to "blog adresowany do osób, którzy (! powinno być "które") chcą rozwijać swoją wiarę i zbliżać się do Pana Boga". Słowa można uznać za motto całej witryny, stworzonej, jak rozumiem, w celu rozwijania i umacniania własnej wrażliwości religijnej, a także szukania wsparcia w duchowych problemach (pomocniczo).

Weźmy teraz "pod lupę" menu nawigacyjne oraz tematy, do których ono linkuje. Pierwszy to "Jak ożywić swoją wiarę". Temat, przyznam, interesujący, ale po kliknięciu okazuje się, że ... jest tam tylko formularz do wpisywania komentarzy. Uważam, że zapewne autor jeszcze pracuje nad zawartością, którą, miejmy nadzieję, umieści w miarę swych możliwości rychło. Następnym tematem są "Rozważania o wierze". Tu już jest zauważalna treść. Na razie tylko dwa artykuły: "Co daje wiara w Boga", jak również "Dlaczego Pan Bóg nie okazuje mi swojej łaski". Poruszę może ostatnią publikację. Po jej przeczytaniu nasuwa mi się następujący wniosek: należy dbać o swój rozwój duchowo-religijny, ponieważ taka postawa jest właściwa i może nas ustrzec od, jak się wyraził autor, "duchowego łakomstwa", które oddala nas od Boga, kładąc cały nacisk na pożądanych korzyściach, a nie na Bogu samym. Artykuł wart polecenia.

W podsumowaniu pragnę powiedzieć, iż omawiany przeze mnie blog będę jeszcze odwiedzała, gdyż zaciekawił mnie swoją przydatnością i gorliwym podejściem do przedmiotu sprawy, jakim jest religia. Artykuły są życiowe i napisane przystępnym językiem. Są także ... gratisy - a raczej ... będą, brakuje bowiem póki co zawartości. Myślę, że blog jest jeszcze młody, a sam jego autor nie wszystko jeszcze wypełnił treścią. Są i przydatne modlitwy - na chwilę obecną tylko "modlitwa uwielbienia Pana Boga", ale za to bardzo przydatna, ponieważ, jak to w życiu, także Panu Bogu należy podziękować za otrzymane łaski. Blog jako całokształt może pomóc w naszej duchowej drodze i edukacji religijnej, zawiera bowiem bezcenną wiedzę z zakresu tejże religii (ciekawe artykuły) oraz świadectwo wiary, na razie tylko jedno. Szczerze polecam bloga za jego przystępność, jasne wypowiedzi, a także chęć dialogu z czytelnikiem. A oto i jego adres:

http://wiara-jest-super.blogspot.com

niedziela, 28 lutego 2016

Nasze Indie - blog podróżniczy.

Tym razem postanowiłam opisać pewnego ciekawego bloga, którego znam już od bardzo dawna (tak z kilka miesięcy). Nosi on tytuł "Nasze Indie". Poznałam go poprzez serwis Zblogowani.pl - jak zwykle dzięki wyświetlającym się na pierwszej stronie najnowszym wpisom blogowym. Niestety dawno do niego nie zaglądałam, toteż teraz postanowiłam to nadrobić. Ogólnie lubię blogi o podróżach za ich egzotykę i niecodzienne podejście do tematu. Kogo nie stać na dalekie wojaże, ten przynajmniej może sobie poczytać o danym kraju oraz pooglądać fotografie. Tak jest i w moim przypadku - raczej nie wybrałabym się do Indii, ponieważ to zbyt daleka i kosztowna podróż. Ale na bloga zawsze mogę zajrzeć :)

Od moich ostatnich odwiedzin witryna zmieniła swoją szatę graficzną. Wcześniej było bardziej biało, chociaż nie nazbyt. Teraz jest kolorowo za sprawą powiększonych fotografii oraz darmowych filmów do obejrzenia - rzecz jasna o Indiach. Przyznam, że bardziej przypadał mi do gustu poprzedni wygląd bloga - było bardziej przejrzyście. Ale to tylko moja opinia. Wpisy podzielono na kilka kategorii: kuchnia indyjska, filmy o Indiach, przydatne informacje i kosmetyki. Mnie od razu zainteresowała kuchnia a la Indie :) Okazuje się, że najbardziej popularną tam potrawą jest ryż z warzywami. To raczej prosta do przygotowania potrawa, chociaż zawiera mnóstwo niecodziennych dla nas przypraw i dodatków, jak: mustard seeds (hmm ... nasiona musztardowe ?), kumin albo garam masala. Ze znanych nam składników jest oczywiście ryż, rozgnieciony czosnek, starty imbir, cebula, chili, kolendra, pomidory, papryka, cukinia, pieczarki, mleczko kokosowe, kurkuma, anyż i kardamon. Dużo tego, ale efekt ze zdjęcia jest doprawdy wart uwagi - danie wygląda pysznie.

Teraz przydatne informacje. Przed wyjazdem do Indii należy się zaszczepić, ponieważ nasz organizm nie jest przyzwyczajony do tamtejszych zarazków. Tak więc konieczne dla naszego zdrowia okazują się być szczepienia przeciwko błonicy, polio, tężcowi, durowi brzusznemu i WZW. Niestety szczepienia w Sanepidzie są drogie, toteż najprościej jest poradzić się lekarza i zamówić w aptece to co niezbędne. Tak będzie taniej. Ponadto, aby wjechać na terytorium Indii, należy uprzednio zaopatrzyć się w wizę. Paszport musi być ważny przynajmniej jeszcze przez rok, inaczej otrzymamy wizę na miesiąc, góra dwa. Oczywiście konieczny jest wypełniony wniosek wizowy, a gotowe już dokumenty można otrzymać kurierem. Ponadto potrzebnych jest jeszcze parę innych rzeczy, których nie będę już tutaj wymieniała, aby nie przedłużać. Kto ciekawy, może zajrzeć pod linka "Jak uzyskać wizę do Indii ?".

Ogólnie mówiąc, blog pełen jest interesujących i przydatnych dla przyszłego podróżnika informacji (ale także dla zwykłego czytelnika), chociaż wpisy są raczej zwięzłe. Niektóre osoby nie lubią po prostu czytać długich tekstów, to pewnie dlatego. Ogólnie blogi o tematyce podróżniczej budzą zwykle zaciekawienie przeciętnego odwiedzającego, ponieważ, jak się domyślam, wiele osób pasjonuje się innymi krajami i obcymi kulturami. Bardzo miło ze strony osób prowadzących takiego pożytecznego i pełnego niezapomnianych treści bloga, że podzieliły się swoimi wrażeniami, uwagami oraz przejściami z podróży. A gdyby ktoś chciał poznać administratorów witryny, wystarczy, jeżeli kliknie w link "O nas". Tak więc zachęcam gorąco do wizyty na blogu:

http://naszeindie.pl/

sobota, 20 lutego 2016

Gotujemy ze smakiem, czyli witryna pełna przepisów.

Z pewnością stali czytelnicy mojego bloga zauważyli, że dosyć często recenzuję strony kulinarne. Dzisiaj nie będzie inaczej, pragnę bowiem przedstawić bloga kucharskiego, który mnie zainteresował. Jego nazwą i mottem jest "Gotujemy ze smakiem. Dla każdego coś dobrego !". Opublikowany został na komercyjnej domenie o zakończeniu .com. Dzięki temu serwis może zdobyć wyższą pozycję w wyszukiwarkach, w porównaniu z tak zwanymi subdomenami za darmo. Na stronie zainstalowano skrypt blogowy Wordpressa, dzięki czemu właściciel (lub osoba prowadząca) może dodawać nowe wpisy. A jest ich całkiem sporo. Samą witrynę odnalazłam poprzez serwis Topsurf.eu.

Kategorie postów są kulinarnie różnorodne, dając nam orientację w zasobach strony. Dziedzin mamy konkretnie kilkanaście, toteż bez problemu mogę wymienić je wszystkie: ciasta, desery, diety, drinki, gotowanie, pieczenie, porady, przekąski, przepisy, sałatki i surówki, slider, wegetariańskie oraz z patelni. Osoby odchudzające się na pewno zainteresuje dieta kapuściana i bananowa (na razie tylko tyle). Skupmy się jednak na czymś ... bardziej kalorycznym :), a więc przykładowo ciasta. Najnowszy post z tej grupy opisuje, jak sporządzić ... zapiekankę ze szpinakiem i ricottą ! Czyżby osoba dodająca wpisy uważała, że zapiekanka to ciasto ? Bo moim zdaniem chyba nie ... Chociaż nieco je przypomina wyglądem i ... smakiem ? Niektórzy bowiem jedzą wypieki na słono. Tak czy inaczej nie będę się spierać. W końcu każdy nazywa jak lubi. Drugi post jest już niewątpliwie przynależny w pełni do kategorii ciast (a właściwie ciasteczek). To babeczki malinowe. Myślę, że przepis nie powinien nastręczać trudności przy samym sporządzaniu, bo potrawa należy do łatwych w wykonaniu, a dodatkowo zdjęcie uatrakcyjnia całość.

Blog posiada podwójne menu nawigacyjne. Właściwie potrójne, jeśli weźmiemy pod uwagę niewielkie menu na samej górze strony, z takimi pozycjami, jak: przepisy, porady i kontakt. Jest także drugie menu górne z wybiórczymi kategoriami, których więcej znajduje się po prawej stronie bloga. Całość robi dobre wrażenie i ukazuje dbałość autora witryny o przejrzystość serwisu. Szata graficzna jest zdominowana przez zieleń i różne jej odcienie. Tło stanowi obrazek ukazujący kosz warzyw i owoców, czyli samo zdrowie. Wszystko jest znakomicie skomponowane i harmonijne. Nie męczy wzroku bardziej niż sam monitor komputera. Dodane do postów fotografie są również tym czymś, co lubię, ponieważ przedstawiają małe arcydzieła sztuki kulinarnej.

Na sam koniec chciałabym jeszcze dodać, że zawsze podziwiam osoby, które lubią i potrafią gotować. Ja sama posiadam w tej dziedzinie niezbyt wielkie umiejętności :) A chęciami też jest różnie ... Jak rozumiem, autor witryny przynależy do osób, które pasjonują się kuchnią i przepisami. Taki podręczny zbiorek przyda się każdemu, kto chce zadziwić gości smakiem i wyglądem potraw. A może gotuje dla siebie ? To nie ma większego znaczenia, bowiem zarówno receptury kulinarne, jak i same porady są warte wypróbowania w praktyce. Urozmaicą one naszą dietę codzienną, szczególnie zaś sałatki i surówki, które są bardzo zdrowe oraz dostarczają naszemu organizmowi cennych składników. Mówiąc inaczej: jeśli poszukujecie kuchennych inspiracji, poświęćcie trochę czasu na zapoznanie się z tym ciekawym blogiem. Wystarczy kliknąć adres poniżej. Zapraszam:

http://ugotujemy.com.pl

niedziela, 7 lutego 2016

FurthestStar - niepowtarzalny blog muzyczny.

Dzisiaj postanowiłam zabrać się za recenzję pewnego muzycznego bloga, którego poznałam za pośrednictwem bodajże serwisu "To tylko muzyka" - nie pamiętam dokładnie, ponieważ było to w ubiegłym roku :) Tak więc blog, który dzisiaj chcę opisać, nosi nazwę "FurthestStar", czyli tłumacząc na polski: "Najdalsza Gwiazda". Autorka twierdzi, że to od tytułu pewnej piosenki. Strona jest odbiciem muzycznych pasji blogerki. Posiada ona niemały zbiór ulubionych płyt - jest ich ... dokładnie sto. Z kolekcją zapoznamy się na osobnej podstronie. Kilka albumów zostało już nawet zrecenzowanych, a były nimi: Ellie Goulding "Bright Lights", Donatan/Cleo "Hiper/Chimera", jak również Justin Timberlake "The 20/20 Experience - The Complete Experience". Myślę, że są (mimo wszystko) dobrą zachętą do przesłuchania na przykład poprzez serwis Spotify. Dlaczego mimo wszystko ? Po prostu niektóre utwory autorce nie przypadają do gustu i szczerze się o nich wypowiada, że są jej zdaniem ... słabe.

Blogerka lubi za to różne muzyczne zestawienia. Ostatni post z 11 listopada 2015 (szkoda, że tak dawno ...) zawiera "Top5Song" (pięć ukochanych piosenek - zapewne słuchanych ostatnio) oraz "BestAlbum" - czyli uwielbiana płyta muzyczna. Tą ostatnią jest Sia i jej "We Are Born". Po przesłuchaniu kilku utworów mogę szczerze stwierdzić, iż zarówno album, jak i artystka nie bardzo mi się podoba, z wyjątkiem kilku jej piosenek, jak "Stop Trying", "Hurting Me Now" czy "Never Gonna Leave Me". Pozostałe są jak dla mnie zbyt wydumane, trochę ... sztuczne. Ale to tylko moja opinia i może Wam się akurat spodoba to, co mnie nie zainteresowało.

Szablon bloga jest za to naprawdę godny podziwu. Prawdziwie profesjonalna robota ! Dopracowany w szczegółach, zawiera podwójne menu, co jest według mnie nie lada wyczynem. Porównuję oczywiście do własnych umiejętności, które w tym temacie są ... zerowe. Zwyczajnie nie potrafię stworzyć szablonu w języku CSS, a jeśli już, to buduję witrynę wyłącznie na "tabelkach". A i to przy pomocy kreatora stron. Tak więc chylę czoła przed zdolnościami blogerki. Klikając pozycję w menu o nazwie "Szablon" możemy przekonać się, jak piękne rzeczy potrafi tworzyć, w tym na zamówienie. Kto więc nie umie sam, może poprosić o wykreowanie gotowego już dzieła. Jeśli o mnie chodzi, to wolę pozostać przy własnych, skromnych umiejętnościach, chociaż podziwiam czyjeś.

Blog, wedle słów jego autorki, znajduje się obecnie "w przebudowie". Jak dotąd pozostał jednak funkcjonalny, to znaczy można się po nim swobodnie poruszać. Nic nie znika :) Zachwyca mnie natomiast "niewidzialne" menu nawigacyjne, znajdujące się obecnie po prawej stronie u góry. Po najechaniu myszką na kwadraciki pojawiają się ... dodatkowe pozycje - wszystkie ich nazwy są po angielsku. Ale nie martwy się, bo już treść podstron jest w naszym rodzimym języku. Warto tu wymienić: "better indeluxe" (utwory, które upodobała sobie administratorka bloga, a dodawane zwykle do płyt rozszerzonych, tzw. wersji "deluxe"), "coverattack" (porównanie wersji oryginalnych piosenek z ich wykonaniem przez innych artystów) albo "review" (znowuż recenzje płyt, ale napisane oryginalnie i ciekawie).

Co mogę napisać w podsumowaniu ? Blog podoba mi się najbardziej za szatę graficzną, ale i zaproponowana muzyka spełnia często moje oczekiwania. Recenzje są pisane rzetelnie i dzięki nim można wyrobić sobie muzyczne gusta. Miło, że blogerka dzieli się swoimi pasjami. Mam nadzieję, że strona "FurthestStar" będzie istniała i przyciągała czytelników oraz muzycznych słuchaczy jak najdłużej. Z niecierpliwością oczekuję na zapowiedziane "kosmetyczne" poprawki i jednocześnie zapraszam na bloga:

http://furthest-star.blogspot.com

wtorek, 2 lutego 2016

Blog Aleksandry Niedzielskiej - zarabianie w internecie i inne sprawy.

Dawno temu, przypadkiem, natrafiłam na bloga takiej osoby jak Aleksandra Niedzielska. Nie ukrywam, że moim zdaniem jest ona profesjonalistką w tym, co robi. A czym konkretnie się zajmuje ? Otóż prowadzi bloga z poradami dla takich laików jak ja między innymi. Podejmuje znany i trochę już oklepany temat zarabiania w internecie, jednakże robi to w sposób ciekawy i rzetelny. Na swojej stronie prezentuje sprawdzone, wypłacalne programy partnerskie, w których sama uczestniczy. Dobrze to o niej świadczy, ponieważ dzieli się z czytelnikami witryny swoją rozległą wiedzą, doświadczeniem oraz nie prezentuje "fałszywek". Ponadto zajmuje się też marketingiem wielopoziomowym (MLM), rozwojem osobistym, jak również doradza osobom chcącym zaistnieć w globalnej sieci dzięki swojemu własnemu blogowi albo stronie internetowej.

Na blogu Aleksandry Niedzielskiej można zauważyć pewien minimalizm jego wystroju. Szablon jest prosty i nieskomplikowany, a przez to treść lepiej wyeksponowana. Po prostu nie znajdziemy tam zbędnych gadżetów czy niepotrzebnych ozdobników, odciągających naszą uwagę od tematu witryny. Pierwsze menu nawigacyjne, zaraz pod nagłówkiem, zawiera takie pozycje, jak: strona główna, o mnie, opinie, pomoc & współpraca oraz kontakt. Takie podejście do sprawy czyni z administratorki osobę komunikatywną, kładącą nacisk na autoprezentację oraz pozytywne i konstruktywne relacje z osobami odwiedzającymi jej bloga. Drugie menu jest nieco niżej i tu już widzimy kategorie tematyczne, do których można przyporządkować blogowe wpisy. Ogólnie rzecz biorąc tematyka postów ma wiele wspólnego z wymienionym doradztwem dotyczącym webmasteringu (kreowania i prowadzenia stron), motywacją i rozwojem wewnętrznym, oczywiście marketingiem, zarobkowaniem dzięki internetowym programom i luźnymi tematami - czyli "po godzinach".

Weźmy pierwszy z brzegu wpis pod tytułem "Jak zarabiać na blogu ? Cz.1 - programy partnerskie". Autorka w przystępny, dogłębny i wyczerpujący temat sposób dokonuje analizy metod pozwalających na uzyskanie profitów z rozmaitych programów partnerskich. Wyjaśnia, jak one działają, ile mniej więcej można zarobić, w jaki sposób zapisać się czy "które są najlepsze" - tu chodzi o powiązanie ich z profilem naszej witryny. Oczywiście podaje też przykłady systemów partnerskich - to jest takich, w których sama uczestniczy i przez to pokazuje czytelnikom, iż są one wiarygodne i warte zaufania. Niektóre z nich sama znam - są to Złote Myśli czy Nextranet. O pozostałych dotąd jeszcze nie słyszałam, jednakże zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego :)

Szczerze mówiąc blog Aleksandry Niedzielskiej pozytywnie mnie zaskoczył. Spodziewałam się naukowych wywodów osób po studiach albo branżowego żargonu, trudnego dla mnie do pojęcia, jako że jestem, jak napisałam wcześniej w tym poście, tylko laiczką. Okazało się, iż język postów jest zrozumiały, a treść naprawdę interesująca oraz profesjonalnie napisana. Dla mnie doskonale ! Autorka bloga naświetla temat bardzo dokładnie. Jej wywody są szczegółowe i okraszone przykładami. Wszystko to razem czyni z witryny "rzeczową skarbnicę wiedzy". Myślę, że jeszcze nie raz będę odwiedzała witrynę, aby poczytać sobie na interesujące mnie tematy zarabiania na blogu albo też ogólnie jego prowadzenia. W końcu nauki nigdy dosyć :) Zapraszam więc na stronę:

http://aleksandraniedzielska.pl

niedziela, 24 stycznia 2016

Nie tylko gry - blog oceniający twory kultury.

Pewien użytkownik znanego Wam już zapewne serwisu Zblogowani.pl (jeśli czytacie moje wpisy) poprosił mnie blisko tydzień temu o recenzję prowadzonego bloga pod nazwą "Nie tylko gry". Niniejszą prośbę rozpatrzyłam pozytywnie :) i oto dzisiaj zabieram się do opisu tej ciekawej witryny. Jak sugeruje tytuł, autorzy strony (tak, jest ich wielu) recenzują gry komputerowe, ale nie wyłącznie. Znajdziemy też oceny komiksów, albumów muzycznych, filmów, książek czy nawet felietony. Wszystko, jak rozumiem, nawiązujące w taki czy inny sposób do gier. Z pewnością istotne są wzmianki o obecności strony na rozmaitych serwisach społecznościowych, jak Facebook czy Twitter. Po prostu administratorzy witryny dbają aktywnie o jej promocję, co się chwali.

Jeśli chodzi o muzykę, to moją szczególną uwagę przyciągnął wpis o zespole Percival i jego płycie "Wild Hunt" - jako że uwielbiam wszelkiego rodzaju fantastykę. Przesłuchałam nawet kilka utworów wymienionej grupy i moje wrażenie jest raczej pozytywne. Może się nie znam, ale niektóre piosenki śpiewane są trochę niewyraźnie i nie mogę wyłapać wszystkich słów (na przykład "Oj Dido"). A lubię rozumieć, o czym jest konkretny utwór. Mimo wszystko muzycznie te klimaty starosłowiańskie mi pasują i może nawet kupię płytę ? Co do okładki, to robi wrażenie mnogością wyobrażonych i stylizowanych elementów. Jak się to stosuje do treści albumu ? Faktycznie w porównaniu do zawartej muzyki okładka jest może odrobinę przeładowana, ale sama w sobie atrakcyjna. W grę "Wiedźmin" nie grałam, toteż nie potrafię ocenić nawiązujących utworów.

Kolejnym interesującym wpisem blogowym jest "Recenzja albumu Zaginięcie Ethana Cartera". To sama gra oraz książeczka dodana do niej. Przedstawiono w niej w sposób niezwykle zachęcający poszczególne etapy powstawania produkcji. Klimaty rozgrywki są mroczne i tajemnicze (co także lubię), tak więc stosowne krajobrazy zostały przetworzone cyfrowo i umieszczone w grze. Z pewnością ciekawym dodatkiem są ... kartki pocztowe. Są one cennym nabytkiem dla kolekcjonera pamiątek. Ogólnie brakuje mi czasu i ochoty na granie, ale całość i tak prezentuje się bardzo intrygująco. Przekona zapewne niejednego internautę swoim opisem do zakupu oryginalnej gry.

Strona graficzna bloga "Nie tylko gry" prezentuje się jak dla mnie bardzo schludnie i widać, że szczególnie menu nawigacyjne zostało starannie dopracowane. Jasnoszare tło dodatkowo ładnie eksponuje pisane czarną czcionką posty oraz dodane kolorowe ilustracje. Dzięki menu łatwo się zorientować, co gdzie jest. Z boku każdego wpisu znalazło się miejsce na datę, komentarze, tagi i jakże ważną ocenę jakości opublikowanego materiału. Wszystko razem wygląda na spójną i harmonijną całość. Dodatkowo publikowane felietony, jak ten o dubbingu w filmach, są rzeczowe i niepozbawione humoru oraz śmiałych wypowiedzi. Koniec końców, bloga oceniam bardzo pozytywnie - słowem autentycznie podoba mi się :) Autorom życzę weny oraz niezmiennego zapału do pisania. Adres witryny zamieściłam poniżej i zachęcam do jej odwiedzin:

http://nietylkogry.pl

niedziela, 17 stycznia 2016

To tylko muzyka - blog recenzencki.

Bardzo dawno temu - bo aż w zeszłym roku :) - poznałam przypadkiem bloga oceniającego rozmaite albumy muzyczne oraz przedstawiającego twórców. Jak go odnalazłam ? Prawdopodobnie był to znowu serwis Zblogowani.pl - nie pamiętam już. Taka platforma skupiająca blogi jest nieocenionym dla mnie źródłem materiału na niniejszą witrynę. Po prostu często zaglądam do "Zblogowanych" w poszukiwaniu inspiracji i trzeba przyznać, że skutecznie. Tyle o tym chyba już dosyć popularnym portalu. Blog, który dzisiaj chcę opisać, nosi nazwę, jak sugeruje tytuł niniejszego posta - "To tylko muzyka". Tylko i aż.

Autorka wymienionej strony dodaje wpisy raczej regularnie. Widać wyraźnie, iż ma ona profesjonalną wiedzę, powiedziałabym wręcz encyklopedyczną. No chyba, że podczas pracy nad wpisami posiłkuje się Wikipedią lub zwykłą encyklopedią czy leksykonem. Tego niestety nie wiem. Tak czy inaczej, posty brzmią niezwykle wiarygodnie i naprawdę fachowo. Na pierwszy rzut oka można zauważyć, iż administratorka bloga pasjonuje się dobrą muzyką i może wiele o niej opowiedzieć. Jej hobby jest niezwykle "dopracowane", ponieważ widać po stylu pisania, że nosi ona w sobie zapał, chęć dzielenia się wiedzą z innymi oraz talent pisarski.

Teraz szata graficzna bloga. Szablon strony jest w stylu czarno-białym i w odcieniach szarości. Zwraca uwagę duży, w wymienionych barwach nagłówek witryny, przedstawiający muzyków. Być może ulubione postacie ze świata muzycznego - według gustu blogerki. Do poszczególnych wpisów dodaje ona jednak kolorowe fotografie, najczęściej opisywanych twórców lub zdjęcia okładek albumów. To ożywia bloga i sprawia, że przyjemniej czyta się takie posty, okraszone fotografiami, na które miło popatrzeć. Teksty wpisów zawierają też rozmaite cytaty, czyli znane wypowiedzi muzyków.

Co mogę napisać w podsumowaniu ? Blog jest doprawdy bardzo interesujący oraz bogaty w wiedzę z dziedziny muzyki. Odnajdziemy na nim rozmaite muzyczne ciekawostki, ale nie tylko. Opisywane płyty są najczęściej dostępne do kupienia w sklepach. Miło, iż autorka strony posiada tak niezwyczajną pasję, bo nie tylko słucha muzyki, ale i ją opisuje, recenzuje. Publikowane opinie są oczywiście subiektywne, ale w niczym to nie przeszkadza, przynajmniej dla mnie. Najpopularniejsze tagi (kategorie tematyczne), umiejscowione po prawej stronie bloga, ułatwiają odszukanie wśród takiego ogromu materiału pożądanych okruchów wiedzy. Jest też wyszukiwarka i statystyki odwiedzin witryny. Trzeba powiedzieć, że całkiem sporo internautów przejawia zainteresowanie muzyką i chętnie czyta, co administratorce strony "wyszło spod pióra", czy może raczej klawiatury :) Tak więc zapraszam na bloga:

http://to-tylko-muzyka.blog.pl

czwartek, 7 stycznia 2016

Ewa Maison i jej niesamowite zamiłowania.

Dosyć dawno temu natrafiłam w internecie na pewnego doprawdy pięknego i pasjonackiego bloga. Jego autorką jest Pani Ewa Maison. To prawdziwe imię i nazwisko czy pseudonim artystyczny ? Nie wiem, ale wygląda mi na to, że wymienione dane są zgodne z prawdą. W końcu wiele osób w podobny sposób się przedstawia w sieci, chcąc zapewne nawiązać bliższe relacje z czytelnikami własnej witryny. Tak więc tytuł dzisiaj omawianego bloga brzmi oczywiście "Ewa Maison". Jak na niego trafiłam ? Bodajże poprzez serwis Zblogowani.pl. Tam można znaleźć mnóstwo rozmaitych tematycznie, interesujących blogów. Ich liczba jest całkiem spora, wedle moich obserwacji. W tym odnajdziemy takich hobbystów, jak przykładowo wspomniana Pani Ewa :)

Jej blog nie jest bynajmniej monotematyczny. Ewa Maison ma wiele pasji. Są nimi: pieczenie słodkich ciast i wszelakie, szczególnie nietypowe słodycze (jak czekolada Heidi), dzieci, haft krzyżykowy, scrapbooking, tworzenie przepięknej i stylowej biżuterii, kosmetyki, tanie kupowanie ... To nie wszystko. Zwykle poszczególne wpisy są przyporządkowane do kilku kategorii. Styl pisania postów jest swobodny i zajmujący uwagę. Po prostu Pani Ewa ciekawie pisze o jej codziennym życiu oraz zamiłowaniach. Ja osobiście za szczególnie interesujący uważam scrapbooking. Czy wiecie co to jest ? Pewnie tak. Mimo wszystko wyjaśnię, gdyby ktoś jednak nie wiedział: jest to sztuka dekorowania rodzinnych i pamiątkowych albumów skrawkami papieru i różnymi drobnymi przedmiotami, typu naklejki, brokat itp. Więcej o nim znajdziecie w polskiej Wikipedii, pod hasłem oczywiście: scrapbooking.

Blogowe wpisy opatrzone są pasującymi do tematu fotografiami. Mnie szczególnie zachwycają te przedstawiające scrapbookingowe albumy - znowu :) - oraz wszelka biżuteria. Piękny jest również haft krzyżykowy. Warta uwagi kategoria "Ja i moje wnętrze" zawiera posty dotyczące: ozdób świąteczno-bożonarodzeniowych, uroczego domku z ... kartonu po pomarańczach, rozmaitych świec i lampionów czy też ... ceramicznych sów na uchwyty :) Niektóre przedmioty zostały wykonane ręcznie przez Panią Ewę, jednak większość była okazyjnie zakupiona. Stanowią doprawdy oryginalny nabytek. To, że zostały kupione, a nie zrobione przez Ewę Maison, w niczym nie ujmuje im uroku, a dodatkowo świadczy tak samo o zmyśle artystycznym w dobieraniu domowych elementów wystroju mieszkania.

Teraz co nieco o szacie graficznej bloga. Po licznych samodzielnych próbach wykonania szablonu przez Panią Ewę, zakończonych niestety niepowodzeniem w oczach autorki, zleciła ona pracę nad nim profesjonalistce, czyli kolejnej osobie "pozytywnie zakręconej". Obecny wygląd bloga zawdzięczamy właśnie jej. Trzeba przyznać, że szablon jest jasny, przejrzysty i nastrajający optymistycznie. W nagłówku widzimy barwną "plamę" czy "kleks", w kolorach pomarańczu, różu i czerwieni. Wygląda ładnie, prawdziwie artystycznie. Zwraca też uwagę "wygrawerowany" napis-logo-hasło bloga, to znaczy: "widzę mój świat na kolorowo". Pasuje do autorki witryny :) bo wszystkie jej prace są pełne słońca, uroku i kolorów właśnie. Tak więc, podsumowując, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić na bloga Pani Ewy Maison:

http://ewamaison.blogspot.com