Darmowe narzędzie do tłumaczeń stron internetowych
FreeWebsiteTranslation.com

Podejmę się pisania tekstów sponsorowanych na niniejszym blogu. Cena do uzgodnienia. Praca zdalna.

środa, 30 września 2015

Slotomania - graj i wygrywaj !

Od niedawna wprost fascynuje mnie pewna gierka od serwisu Gry.pl. Jest nią Slotomania, czyli jednoręki bandyta w rozmaitych odmianach. Nie jest to żadne kasyno, a jedynie wirtualna gra przez internet, według mnie pewien rodzaj ekonomicznej symulacji (czyli jak nie wydać za dużo). Możemy grać całkowicie za darmo, jeśli robimy to w miarę oszczędnie. Ja od bodajże wczoraj "zaliczyłam" ... 52 poziomy (!). To nie żart. Grając po 2-3 godziny dziennie jest to zupełnie możliwe. Kolejne levele robi się bardzo szybko, wręcz błyskawicznie, ale trzeba też się trochę przyłożyć. W dodatku zbieramy rozmaite bonusy, darmowe obroty (spiny) albo rozwiązując zagadki, dostajemy wirtualną gotówkę, niezbędną do gry, bowiem każde wprawienie jackpota w ruch wirowy kosztuje nas nieco monet. Mimo wszystko nagrody równoważą mniej więcej nasze wydatki na maszynę, tak, że opłaca się grać i naprawdę niczego rzeczywistego (mam na myśli pieniędzy) nie tracić. Oczywiście można, jeśli ktoś chce, dokupić sobie monet, ale ja dotąd tego nie robiłam, chociaż grałam "na pełnych obrotach", czyli non stop i osiągnęłam już całkiem wysoki poziom. No cóż, poczekamy, zobaczymy, jaka będzie sytuacja na kolejnych levelach ...

Niestety gra jest zupełnie w języku angielskim. Ja jestem średnio zaawansowana i wszystko rozumiałam, więc może i dla Was nie będzie to trudne ? Taką mam nadzieję, poza tym zawsze można zajrzeć do słownika, na przykład tego tutaj: Getionary - twój słownik angielskiego. W grze można robić zakłady (bets), ale to już jest kosztowne i szybko ogołoci nas z gotówki wprawdzie wirtualnej, nierzeczywistej, jednakże w sytuacji jej braku będziemy zmuszeni dokupić monety, a tego ja osobiście wolałabym uniknąć. Jak już wspomniałam wcześniej, są różne odmiany jackpota. Wymienię i przetłumaczę na język polski jego rodzaje, dostępne do poziomu 52. 

Tak więc są to: Queen of the Desert (Królowa Pustyni), Farm Fortune (Farmerski Majątek), Pets of The Living Dead (Zwierzęta  Żywe Trupy - bez komentarza ...), SlotoMafia ("mafijny" jednoręki bandyta), Forest of Magic (Magiczny Las - doprawdy prześliczny i uroczy), Wikingz (Wikingowie), Cat Chef (Kot Szefem Kuchni), Elvis (nie potrzeba tłumaczenia), Deep Seek (Poszukiwania w Głębinach), Beeez (Pszczoły), Oriental Secrets (Tajemnice Orientu), Clovers & Bells (Koniczynki i Dzwoneczki), SlotoMatey (to ma coś wspólnego z piratami), Creepy Fortunes (coś ... pełzającego, rodem z horroru), SlotoBots (Roboty), Bid of Luck (Szczęśliwa Licytacja), Saloon Rush (Saloonowy Pośpiech ... lub coś w tym rodzaju), Diner Cash (Mini bar, klimatyczne i amerykańskie), Go Bingo (Gra w Bingo), Hippie Hippo (Hipopotam Hipis), Carnival Frenzy (Karnawałowe Szaleństwo), Fortune Files (aluzja do serialu "Z Archiwum X") oraz ostatni na moim poziomie Ghost Motel (Motel Duchów).

Nie do pominięcia są również osobne "pokoje", zwane w grze "Secret Room", na przykład "Stars & Starlets" (Gwiazdy i Aktoreczki) czy Civilitreasures (Skarby Obywatelskie). Zdobędziemy tam dodatkowe monety i chyba głównie temu służą owe miejsca. Powinnam też nadmienić, że grając, ścigamy się niejako na czas z innymi graczami w rozgrywkach turowych, jednogodzinnych, które oczywiście w każdym momencie możemy opuścić, jeśli nam się znudzą. Powrotowi do rodzajów jackpota (menu) służy przycisk "Back to Lobby". Ja jednak doradzałabym konsekwencję w raz wybranej grze. Ta strategia jakoś nigdy mnie nie zawiodła. Mówiąc ogólnie, rozgrywka jest bardzo ciekawa i wciągająca na długie godziny. Warto poświęcić nieco wolnego czasu na Slotomanię, ponieważ, będąc symulacją kasynowej maszyny, jednocześnie nie pozbawia nas pieniędzy. Można doskonale bawić się bez nich. Zapraszam do rejestracji bezpłatnego konta w serwisie Gry.pl:

http://www.gry.pl/gra/slotomania

P.S. Od czasu jak zaczęłam grać w Slotomanię, do momentu obecnego (piszę tę adnotację 28 stycznia 2016) trochę się pozmieniało. Nie powiem co, abyście w razie chęci sprawdzili sami. Rozgrywka nadal jest dla mnie interesująca i poświęcam jej trochę czasu :) Slotomanię mogę szczerze polecić jako sposób na spędzenie przyjemnych chwil przy komputerze. Pozdrawiam :)

sobota, 19 września 2015

W kocim domowym zaciszu - fotoblog i refleksje.

Niedawno poznałam pewną interesującą stronę, a właściwie fotobloga, którego autorka dzieli się z czytelnikami i obserwatorami uroczymi, często zabawnymi zdjęciami swoich kotów o imionach Baletnica i Lola. Jak trafiłam na wymienioną witrynę ? Otóż zupełnie przypadkiem, w pełnym znaczeniu słowa. W panelu Bloggera zauważyłam, że miałam odwiedziny z tej strony. Zapewne jej autorka odnalazła mnie drogą losową, poprzez opcję "Następny blog", umiejscowioną w górnym pasku nad większością blogów, sygnowanych marką Google. Wówczas (po kliknięciu) losowany jest zupełnie przypadkowy blog. Oczywiście nie może być to obiekt innej platformy, a jedynie twór oparty o system od Google. Inaczej nie umiem wytłumaczyć owej "przypadkowości". Przyznam się, że jeszcze nigdy żadna moja witryna (a mam ich obecnie dwie), nie była celem dla takiego "wylosowania". Tym razem trafiło na stronę "Gry - moja pasja", za czasów jej istnienia. Jednakże powinniście zrozumieć, iż wszystkie moje witryny oparte są o serwis Blogger, ze wspólnym dla nich podglądem i panelem użytkownika. No dobrze, to tyle mojej dygresji dotyczącej, jak odnalazłam tę niezwykle ciekawą kocią stronę.

Szablon bloga jest bardzo prosty, wręcz "ascetyczny" lub "sterylny", a to z powodu znacznej ilości bieli, która dominuje nad innymi barwami. Zapewne blogerka gustuje w takim image'u i celowo go wybrała, kierując się swoimi upodobaniami. Dla mnie jednak trochę zbyt biało. Może jakiś bardziej kolorowy nagłówek ? Obecnie jest on również w tonacji białej, z nielicznymi wstawkami barw pastelowych, delikatnych, ledwie widocznych. Nieco zbyt bladych, według mnie. Autorka witryny mogłaby również pobawić się edytorem szablonu i zobaczyć, co jej wyjdzie: tło w bardziej żywych kolorach ? a może większa czcionka postów ? To tylko moje propozycje - blogerka postąpi według własnego uznania. Może po prostu lubi biały kolor i nic mi do tego. Tak czy inaczej: szanuję jej indywidualny i niezależny pomysł na własną witrynę internetową.

Teraz przystąpię do opisu tematyki bloga i materiałów na nim opublikowanych, czyli fotografii opatrzonych komentarzami. Zawsze lubiłam koty, toteż i w tym przypadku jestem wręcz zachwycona świetnymi ujęciami. Oba zwierzaki są pocieszne, wszędobylskie, ciekawskie i zapewne skore do dzikich zabaw oraz płatania swojej pani kocich figli. Ujmuje mnie, że ktoś tak bardzo lubi, wręcz przepada za swoimi czworonożnymi pupilami. Najnowszy wpis, z 29 sierpnia bieżącego roku, prezentuje "zamyślonego kota", w rozmaitych sceneriach: na chodniku z kostki brukowej obok trawnika, następnie zbliżenie zwierzaka, widok z góry oraz kot na samym trawniku, plus jego ponowne zbliżenie. Nie da się ukryć, jest rzeczywiście zamyślony :) Następny wpis pod względem aktualności publikacji, czyli z 14 sierpnia, został zatytułowany "Kot + firanka = ?". Widzimy na zdjęciach omawianego czworonoga, zainteresowanego oczywiście ... firanką. Oraz z pełną satysfakcją i premedytacją drapiącego materiałowy chodniczek. Bo któryż kot odmówiłby sobie tak przedniej zabawy ?

Myślę, że będę często zaglądała na tego sympatycznego bloga. Jeśli o mnie idzie, to kocich zdjęć nigdy dosyć, nawet jeśli kotek jedynie sobie leży i wypoczywa (jak to się może zdarzyć na przykład podczas letnich upałów) - patrz wpis "Leniwy piątek". Niezwykle pocieszna, jak też i komiczna jest zabawa tego uroczego domowego pupila ze ... sznureczkiem. Wiele kotów wprost uwielbia za nim gonić, w tym oczywiście Baletnica. Autorka bloga zmyślnie utrwaliła te momenty na fotografiach. Bardzo miło będzie potem wspominać radosne chwile, jak sądzę. Owoce pracy blogerki z aparatem oraz zwierzakiem bawiącym się sznureczkiem zobaczycie tutaj: "Iść, ciągle iść, w stronę sznurka ...". Również świetnie ujęte są sceny z kociego polowania, to znaczy Lola łapiąca sobie ćmę na małą przekąskę: "Upolować czy iść na gotowe...?" (bowiem drugi kotek woli, gdy mu podadzą ... pod sam nos, miseczkę pysznego jogurtu greckiego). Tyle moich opisów. Mam nadzieję, że zainteresowałam i Was. Kto lubi koty, ten z pewnością wpadnie pod adres:

http://domowezaciszekota.blogspot.com/

niedziela, 13 września 2015

Saga Wizji Paradoksalnych - mroczna seria fantasy.

Dawno temu, nie pamiętam już jak i skąd, natrafiłam na pewną stronę autorską, gdzie debiutująca, młoda pisarka, Martyna Goszczycka, prezentowała serię swoich książek. Opis tych dzieł z miejsca mnie zainteresował, ponieważ bardzo lubię fantasy, a i domieszka horroru nie zaszkodzi. Autorka serii o nazwie "Saga Wizji Paradoksalnych" wydała już dwa pierwsze tomy: "Odrodzenie" (część pierwszą) i "Potępienie" (część drugą). Zapewne pracuje już nad trzecią (mam nadzieję). Książki warte są przeczytania. Ja zapoznałam się już z obydwoma, czytając "od deski do deski" i pochłaniając każdą z nich w zaledwie kilka dni. W planach mam jeszcze lekturę "Obłąkanej", prequela całej serii, opisującego wydarzenia poprzedzające akcję zarówno "Odrodzenia", jak i "Potępienia". Ogólnie mówiąc, dwa pierwsze tomy cyklu to naprawdę solidna, obfitująca w magię i sceny walki, dawka fantasy, niepozbawiona czasem wręcz brutalnych opisów. No cóż, właśnie dlatego jest mroczna.

Witryna przeszła niedawno gruntowną przemianę własnego image, czyli zmieniła nieco wygląd. Wcześniej była w tonacji jasnej, teraz natomiast więcej jest czerni, co zapewne nawiązuje do ponurej atmosfery, zawartej w książkach. Z czernią ładnie kontrastuje czerwień - ponieważ obrazy walk w dziełach są dosyć mocne, wręcz dosadne, czyli leje się w nich sporo krwi. Mnie osobiście z początku to przeszkadzało, potem przywykłam, zwracając baczniejszą uwagę na samą akcję, która biegnie wartko - na pewno nie można jej zarzucić rozwlekłości, jak w niektórych książkach innych autorów. Saga opisuje niecodzienny, czarodziejski wręcz świat, w którym żyją magowie, nimfy, demony, rusałki, wilkołaki i oczywiście ... ludzie. Jeden z głównych bohaterów, młody demon Haru, odrzucony przez własną rodzinę, trafia do okrutnego Syndykatu Skrytobójców, gdzie szkoli się w walce wręcz, magii, alchemii i zabijaniu. Tam spotyka nimfę Plage, przywódczynię wymienionej organizacji, która go fascynuje i wręcz przyciąga. Tak rodzi się uczucie, niby wątły kwiat w bezlitosnej rzeczywistości. Czy przetrwa ? Tak z grubsza można by opisać tom pierwszy serii.

Część druga dostarcza nam również niemało przygód oraz samej magii. Haru zmuszony jest poszukiwać swojej Plage, która znikła, przenosząc się do innego świata (nie, nie umarła). Chcąc podążyć za nią, musi najpierw przygotować się do drogi oraz przejść czarodziejskie rytuały, które umożliwią mu dotarcie do Zaświata. Tam na jego drodze staną potężne istoty, które będą się starały mu przeszkodzić. Haru będzie musiał jakoś sobie poradzić, nie bez wysiłku włożonego w walkę o przetrwanie w magicznym świecie. Otrzyma też i pomoc. Od kogo ? Wystarczy przeczytać książkę, aby dowiedzieć się więcej oraz zaspokoić swoją ciekawość, dotyczącą rozwoju akcji, jak również losów bohaterów powieści. Dodam tylko, że oba pierwsze tomy są wydane w formie ebooków (pierwszy dodatkowo w wersji papierowej). Można je nabyć w rozmaitych księgarniach internetowych, wystarczy trochę poszukać.

Witryna została utworzona na bezpłatnym hostingu serwisu Onet.pl. Z prawej strony wysuwa się nam okienko reklamowe, które jednakże można swobodnie zamknąć. Moim zdaniem to niewielki koszt, poniesiony za "darmowość" utrzymania witryny. Tematyka przedstawionych na niej książek jest doprawdy fascynująca, oczywiście dla wielbicieli fantasy ze szczyptą horroru. Mnie krótki opis powieści zachęcił do ich zakupu, czego potem nie żałowałam, bo akcja jest żywa i pełna niesamowitych przygód, jak też zaskakujących zwrotów akcji oraz niespodziewanych okoliczności, które wpływają na życie bohaterów. Szczerze polecam Wam tę niezwykłą serię książkową, a na pewno nie wyjdziecie zawiedzeni. Witryna umożliwia także kontakt z autorką poprzez Facebooka, tak więc możecie przesłać jej wyrazy wsparcia i zapytać o cokolwiek chcecie. Na koniec nie pozostaje mi nic innego, jak tylko podać adres omawianej strony. Zapraszam do zapoznania się z nią i, być może, zakupu książek. Skrótową prezentację powieści znajdziecie tutaj:

http://sagawp.republika.pl/

czwartek, 10 września 2015

Nietylkopasta.pl - kulinarnie, lifestylowo i "podróżniczo" :)

Całkiem niedawno natrafiłam na pewien blog kulinarny pod nazwą nietylkopasta.pl. Niestety nie pamiętam, jak na niego trafiłam, tyle że dosyć dawno temu. Być może był to znowu Facebook, a może link na zaprzyjaźnionej stronie Leśny Zakątek ? Nie wiem dokładnie. Mimo wszystko ważne jest to, co blog sobą reprezentuje, nieprawdaż ? A jest co czytać i podziwiać. Blogerka ambitnie podejmuje kilka tematów, a są to mianowicie: kulinaria, lifestyle (czyli o stylu życia na co dzień i od święta), dom i podróże. Dlaczego blog nosi nazwę nietylkopasta.pl ? Moim zdaniem dlatego, że prezentuje rozmaite przepisy kulinarne, a nie tylko ... pastę, która jest chyba najprostszą rzeczą do wykonania w kuchni. Wystarczy zmieszać składniki i gotowe. Oczywiście znajdziemy też i przepisy na smakowite pasty, po prostu autorka nie skupia się wyłącznie na tym. Tak więc mamy przykładowo: pastę z łososia wędzonego (mniam - mniam), z suszonych pomidorów (dobra zwłaszcza wówczas, kiedy nie ma świeżych), z makreli (wszak mówi się, że ryba jest zdrowa), z zielonych oliwek (na styl środziemnomorski), jajeczną (nutka klasyki) czy z dodatkiem papryki marynowanej (pikantnie).

Czytając przepisy i oglądając w pełni profesjonalne fotografie dań czy przekąsek, aż poczułam się z lekka głodna :) Chyba wypróbuję któryś z tych przepisów ... A pasta może być nie tylko ciekawie wykonana (jak u autorki bloga), ale i bogata w cenne składniki odżywcze. Świeże składniki są tutaj najlepszym wyborem, suszone - to chyba tylko na zimę ? Chyba, że akurat lubimy inaczej :) No dobrze, teraz kolej na pozostałe przepisy. Znajdziemy je, klikając pozycję w menu o nazwie Kulinaria. Receptury są pogrupowane według typu potrawy albo czasu jej podania. I tak mamy: zupy, desery, przystawki, kolacja, śniadanie, sałatki, pieczywo i napoje. Wybierzmy desery. Najnowszy na chwilę obecną wpis przedstawia sposób wykonania naleśników pełnoziarnistych z serem i jagodami. Brzmi całkiem nieźle, prawda ? Mąka pełnoziarnista znakomicie zastępuje pszenną. Poza tym, jak twierdzi blogerka, można zmieszać obie, a nasze ciasto naleśnikowe nabierze wtedy "lekkości". To raczej prosty przepis, który każdy może sobie wykonać w domu.

Kolejną ciekawą kategorią na blogu jest styl życia, zwany inaczej z angielska "Lifestyle". Co tu odnajdziemy ? Ranking blogów kulinarnych 2015, interesujący artykuł "Dlaczego warto pić wodę" albo taki: "Najlepsze sposoby na samobójstwo". Ostatniego tematu nie należy traktować dosłownie. Blogerka doradza, jak sobie radzić z negatywnymi emocjami, podaje też bardzo ważne numery telefonów do instytucji pomocowych. Mogą się one przydać, gdy jesteśmy w tak zwanym "dołku" i męczą nas destruktywne myśli. Być może tytuł ma przyciągnąć osoby o czarnych myślach, które z początku zrozumieją go dosłownie, a potem zobaczą, że jednak warto sobie pomóc i żyć dalej ? Ciekawy jest również tekst o skromnym, mało chyba znanym warzywie, jakim jest ... jarmuż, czyli: "Jarmuż - takie zdrowe warzywo". Jest on blisko spokrewniony z kapustą. Dostarcza naszemu organizmowi mnóstwo witamin (szczególnie Ci K), błonnika, białka i soli mineralnych (w tym przeciwutleniaczy). Warto go dodać do naszej codziennej diety.

Chciałabym opisać jeszcze dwie kategorie, to znaczy Dom oraz Podróże. W pierwszej możemy zobaczyć dwie podgrupy tematyczne: Do kuchni oraz Książki kulinarne. Ogólnie rzecz biorąc, traktują one o rzeczach przydatnych w kuchni, jak się przygotować na Święta (dekorowanie stołów) czy stanowią prezentację różnych, często zapomnianych lub mało znanych książek kulinarnych. Dziedzina Podróże zachęca czytelnika do samodzielnego wypróbowania zagranicznych miejscowości wypoczynkowych, jak chociażby grecka wyspa Santorini i miejscowość Kamari, słynąca z przepięknych widoków, wspaniałych plaż lub pysznego jedzenia. Na wakacje możemy wybrać się również do Rzymu, rekomendowanego przez blogerkę, słynącego ze smacznej włoskiej kuchni. Zjemy tam wyborne makarony oraz podelektujemy się włoską pizzą w rozmaitych odsłonach. Możemy też przyrządzić sobie to wszystko ... w domu :)

Teraz krótkie podsumowanie: chwała autorce tak ciekawego bloga, że zechciała podzielić się z nami, czytelnikami, swoimi wypróbowanymi przepisami, ciekawostkami oraz sposobami spędzania wakacji czy urlopów :) Może nie każdy ma fundusze, aby pojechać na takie prawdziwe, upragnione wywczasy za granicę, ale miło sobie chociażby poczytać o nich albo podziwiać fotografie. Dobrze, że istnieją jeszcze tacy ludzie, którzy dzielą się bezinteresownie swoją pasją. Ponadto, jeśli chodzi o oprawę graficzną, to jest ona w pełni profesjonalna i sprawia dobre wrażenie. Słowem: warto odwiedzić bloga nietylkopasta.pl. No i proszę, zaczęliśmy właśnie od pasty, a skończyliśmy na Rzymie i jego osławionych daniach. Czyli taka mała "podróż" w pigułce :) Jeśli udało mi się Was zachęcić do wizyty na blogu, to będę zadowolona, jeśli klikniecie w poniższy link. Czyli moja praca nad postem nie pójdzie na marne :) Zapraszam do odwiedzin bloga:


poniedziałek, 7 września 2015

Kokosove - blog propagujący zalety kokosa.

Przeglądając profil facebookowy pewnej mojej znajomej, we wpisach sponsorowanych (chyba) znalazłam przypadkiem bloga, który mnie zainteresował swoją nazwą, stylizowaną na język obcy - Kokosove. Postanowiłam go odwiedzić, będąc zaciekawiona, co może on zawierać. Domyślałam się oczywiście tematu przewodniego - sugerowała go sama nazwa bloga. Po wejściu na stronę okazało się, że pierwszym, co zwróciło moją uwagę, był jej wygląd. Bardzo lekki, stonowany, pastelowy i można by rzec: minimalistyczny. Barwy dominujące to biel i róż. Blog wygląda dzięki temu doprawdy uroczo, wręcz zwiewnie, ale taki właśnie image bardzo pasuje do zagadnienia, które podejmuje. Wszak kokos jest lekkostrawny, kojarzy się z piękną sylwetką jedzącego. Poza tym jego miąższ też jest biały, a blog zawiera dużo bieli.

Widać, że strona jest jeszcze młoda - zawiera zaledwie parę wpisów. Niestety pod każdym z postów widnieje jedynie godzina jego opublikowania. Brakuje mi pełnej daty, jak widocznie było wygodniej prowadzącej. Tak, ponieważ bloga prowadzi kobieta, mieszkająca od dobrych kilku lat w Wielkiej Brytanii. Pewnie dlatego posiada witrynę na angielskim Bloggerze. Większość wpisów jest dostępna zarówno w języku polskim, jak i angielskim. To pozwala na zrozumienie treści przez obie nacje. Menu jest niestety wyłącznie w języku obcym. Tak więc mamy kategorie: Coconut (kokos), Beauty (uroda), Food (jedzenie), Health (zdrowie) oraz Travel (podróż). Osobom znającym podstawy angielskiego łatwo będzie zrozumieć. Pozostali muszą z konieczności zdać się na jakiś słownik tego języka, ponieważ zarówno menu, jak i niektóre fragmenty bloga nie są tłumaczone na język polski (na przykład prawoboczny krótki tekst pod tytułem Kokosove Love). Zawsze to możliwość podszlifowania angielskiego :)

Do niewątpliwych zalet kokosa należy jego niskokaloryczność. Jest wskazany osobom odchudzającym się. Zawiera mnóstwo witamin i mikroelementów, co jest ukazane na ilustracji pod linkiem Coconut. Kategoria Beauty każe nam domyślać się jakiejś receptury, służącej urodzie i pielęgnującej skórę. Tak byłoby, gdyby nie to, że autorka ... zapomniała uzupełnić treścią tę dziedzinę. Umieściła tylko napis: Kokosovy Peeling. Mam nadzieję, że niedługo nadrobi braki :) Dział Food zawiera już konkretną zawartość. Widzimy więc smakowite przepisy na Homemade Coconut Butter (domowe masło kokosowe), jak również Mexican Coconut Shrimp (krewetki w kokosie po meksykańsku). Niestety są tylko dwa przepisy - na razie, jak mniemam. Kategoria Health (link  źródłowy zawiera literówkę) przedstawia krótko (po angielsku) zalety prozdrowotne soku z młodych kokosów, przydatne szczególnie ludziom uprawiającym sport i potrzebującym elektrolitów. Dział Travel znowóż wymaga uzupełnienia, bowiem ... jest pusty.

Ogólnie strona zwróciła moją uwagę swoją piękną i lekką szatą graficzną, jak również profesjonalizmem tych działów w menu, które są. Dostarcza sporej dawki wiedzy o popularnym owocu tropikalnym, jakim jest kokos. Podaje też receptury kulinarne, warte wypróbowania, szkoda tylko, że nie ma ich więcej. Uważam, że witryna jest w budowie, bowiem zauważyłam i opisałam powyżej jej niepełność i puste kategorie. Mimo wszystko coś już jest i stronę można śmiało odwiedzić nawet teraz. Polecam ją wszystkim wielbicielom zdrowej żywności i zdrowego stylu życia, osobom dbającym o urodę, jak też i miłośnikom ekologii, przyrody oraz znakomitej, przepysznie wyglądającej kuchni - na razie meksykańskiej. Mam nadzieję, że spodoba się tak Wam, jak i mnie. Adres bloga widnieje poniżej:

http://kokosove.blogspot.co.uk/