sobota, 5 grudnia 2015

Call me Anthony, czyli pasja pisania.

Ni mniej, ni więcej, tylko 25 listopada bieżącego roku pewna miła, młoda osoba zostawiła mi bardzo pozytywny komentarz do wpisu "MusicMoz - otwarty katalog muzyczny". Jednocześnie poprosiła o recenzję swojego bloga z powieścią w odcinkach. Niniejszym postanowiłam uczynić zadość temu życzeniu i odwiedziłam wymienioną stronę, aby bliżej się jej przyjrzeć. Nosi ona, jak również powieść, tytuł "Call me Anthony". Jak dotąd jestem po lekturze trzech rozdziałów. Przyznam, że czytało mi się bardzo lekko i swobodnie. Autorka posiada oryginalny, niewymuszony styl pisania. Bardzo dobrze więc, że zaczęła publikować, bo dzięki temu cała rzesza internautów może poznać jej twórczość. A doprawdy jest co poznawać.

Akcja powieści została osnuta wokół wymyślonego życia pewnych artystów (konkretnie zespołu Queen). Sama pisarka określiła ją jako "fan fiction", to znaczy fikcję literacką. Jedna z bohaterek, Anthony, trafia wraz z siostrą Lucy do sierocińca, skąd zostaje adoptowana przez znanego artystę muzyka, członka grupy Queen, czyli Briana Maya. Powieść ukazuje codzienne życie postaci, oczywiście, jak już napisałam wcześniej, życie "wzięte z sufitu", czyli zmyślone. Jednym z bohaterów jest Adam Lambert (tak, to ten znany piosenkarz), który pojawia się w końcówce trzeciego rozdziału. W  życiu realnym twórczyni powieści jest zafascynowana jego muzyką i dorobkiem, stąd umiejscowienie go w książce. Poza tym hobby powieściowej Anthony jest wzorowane na zainteresowaniach młodej pisarki. Jak sama mówi o sobie, lubi jazdę na rolkach, a to jest właśnie ukochana poranna rozrywka Anthony. Powinnam chyba nadmienić, że imię bohaterki jest angielskim odpowiednikiem polskiej "Tosi" ("Antoniny" ?). Tak właśnie nazywa się sama autorka.

Jeśli chodzi o stronę wizualną bloga, to cechuje go przejrzystość i pewien, moim zdaniem, minimalizm. Nie znajdziemy tam nadmiaru ozdobników, a jedynie dobrze wyeksponowaną treść, co jest najważniejsze. Menu nawigacyjne witryny zawiera obecnie pięć pozycji, czyli: Strona główna, Rozdziały, Bohaterowie, Autorka oraz Wasze blogi. Według mnie naprawdę nie potrzeba nic więcej. Klikając w pozycję Rozdziały, widzimy całą ich listę, zaczynając od najstarszego, a kończąc na najnowszym. Wykaz tychże rozdziałów jest ułożony pionowo, czyli tradycyjnie, jeden pod drugim. Możemy również odnaleźć spis postaci występujących w powieści, opatrzony zdjęciami pochodzącymi prawdopodobnie z internetu. Sama treść blogowej książki także jest nimi urozmaicona.

W podsumowaniu chciałabym napisać, iż bardzo mi się niniejsza powieść podoba za jej wartką akcję, wyrazistość postaci oraz ich nietuzinkowe charakterystyki. Styl jest radosny i pełen werwy. Sama autorka ocenia siebie jako życiową optymistkę. Czytając, nie sposób się nudzić. Myślę, że z prawdziwą przyjemnością dokończę lekturę pozostałych rozdziałów. Dzieło jest warte promowania, pomimo doprawdy niewielkich potknięć, jak "połknięte" słowa albo niepotrzebnie użyta wielka litera w słowie "włoski". Myślę, że sama Tosia mogłaby pokusić się o wydanie swojej pracy jako pełnoprawnej książki - w postaci ebooka albo tradycyjnie wydrukowanej na papierze. Powieść jest tego warta. Na koniec podaję adres bloga, abyście mogli sami poczytać i ocenić:

http://callmeanthony.blogspot.com

1 komentarz:

  1. Bardzo dziękuję za recenzję, naprawdę miły prezent dzień przed Mikołajkami ♥

    Świetnie słyszeć, że Ci się spodobało :) Staram się żeby lektura była przystępna do czytania i dobrze wiedzieć, że tak jest.

    Postaram się poprawić te ,,połknięcia" literek, bo sama wiem, że jeżeli w jakimś słowie występuje błąd, to od razu trudniej je przeczytać :)

    Naprawdę jestem Ci bardzo wdzięczna, za to, ze poświęciłaś czas na ocenienie mojego bloga. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam ♥

    Anthony (tak, po polsku Antonina) :))

    OdpowiedzUsuń