poniedziałek, 5 października 2015

W czereśniowym gaiku - podróże, rośliny i książki.

Zacznę niewielką dygresją. Otóż odwiedzam często kulinarno-przyrodniczo-krajoznawczego bloga Pani Danuty "Leśny Zakątek". Mnóstwo tam ciekawych przepisów, między innymi na ciasteczka sezamowe. Właśnie w komentarzu do tego wpisu znalazłam linka do bloga, którego mam zamiar dzisiaj opisać, czyli "W czereśniowym gaiku". To witryna charakteryzująca głównie ciekawe miejsca na mapie Polski, które warto odwiedzić, a także te za granicą (głównie Słowacja). Znalazło się też miejsce dla roślin rosnących u nas w parkach lub ogrodach, jak tawułka, orlik, różanecznik czy begonia. Oczywiście nie do pominięcia są także przeczytane przez blogerkę książki, chociaż jest ich kilka (zaledwie siedem). Zapewne były one starannie wybierane spośród pozostałych lektur, czyli prawdopodobnie autorka bloga uważa je za swoje ulubione, a jednocześnie warte uwagi i promocji na stronie. Nie wiem tylko, skąd wziął się tytuł witryny - "W czereśniowym gaiku". Uważam, że po prostu ładnie brzmiał i miło się kojarzył, toteż taka nazwa została mu nadana.

Zacznę omawianie pozycji w menu bloga po kolei, czyli od Słowacji. Blogerka, czyli Podróżniczka A (bo takie miano sobie nadała) odwiedziła tam skansen i zamek w Lubowni oraz miejscowość Podbiel. Zdjęcia, którymi opatrzyła wpisy, są doprawdy imponujące. Pokrótce opisane są wrażenia z podróży oraz notki historyczne, dotyczące poszczególnych obiektów. Nie będę zdradzała szczegółów, abyście sami poczytali o tych zabytkach. Kolejną "spokrewnioną" kategorią są "Moje marzenia podróżnicze". Zostały tam wypisane miejsca, do których autorka bloga podróżowała (te skreślone), inne zaś są dopiero w planach. Przyznam, że podobna lista może być przydatna, bo można do niej zajrzeć w wolnej chwili i zaplanować urlop albo wakacje. Między innymi blogerka odwiedziła takie słynne z zabytków minionych epok miejscowości, jak: Sandomierz , Przeworsk, Czorsztyn, Nidzica albo Lublin. Pragnie jeszcze odwiedzić Puławy, Kazimierz Dolny, Malbork, Trzebnicę, Jawor, Grecję oraz Stare Tarnowice.

Szczególnie wyodrębnione zostały na blogu cerkwie. Te obiekty są warte uwagi ze względu na wartość historyczno-krajoznawczą. Na przykład cerkiew w Szczawnem posiada przepiękne, unikalne malowidła ścienne, które po prostu trzeba zobaczyć, aby przekonać się o ich uroku. Liczy ona sobie zaledwie ... 16 parafian (to mała wioska). Położona jest w malowniczych Bieszczadach. Cerkiew nosi wezwanie Świętego Mikołaja. Pozostałe obiekty kultu sakralnego to cerkwie w Komańczy, Turzańsku, Czerteżu, Chmielu i Żłobku. Wydaje się, że Chmiel pozostaje ciągle w planach (brakuje linka do opisu). Natomiast najnowszy post traktuje o ... chlebach ze Staszowa. Owe pieczywo (nie tylko chleby, ale i baby, bułki czy rogale) zostało wypieczone bez sztucznych polepszaczy, a jedynie z dodatkiem słodu jęczmiennego. Nie brakło też rozmaitych płodów rolnych (na przykład dynie) oraz przetworów domowych (kiszone ogórki). Wszystko pięknie podane i smakowicie wyglądające :)

Teraz co nieco o wyglądzie strony. Zauważyłam na niej niebieskie tło, wszędzie. Posty przez to stają się moim zdaniem nieco mniej czytelne. Pasowałoby tło białe, aby lepiej wyeksponować teksty wpisów. Zwyczajnie nie odpowiada mi takie tło, trzeba mocniej wpatrywać się w to, co zostało napisane. Poza tym wszystko dobrze. Zdjęcia uzupełniające poszczególne posty są duże i zwracają uwagę czytelnika. Warto je obejrzeć, nawet, jeśli komuś nie chce się czytać. Myślę, że autorka bloga pragnie zachęcić internautów do samodzielnych podróży w urokliwe miejsca, które opisała. Mnie szczególnie przypadły do gustu te chlebki i bułki ze Staszowa, ponieważ uwielbiam wszystko, co słodkie :) Miło jest chociażby popatrzeć na podobne cuda. Innymi słowy, zachęcam szczerze i gorąco do odwiedzin tego wyjątkowego i zarazem interesującego bloga. Jego adres jest następujący:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz