środa, 5 lutego 2014

My Little Farmies - przeglądarkowa gra budowlana.

Dzisiaj kolejna gra na przeglądarkę, czyli gramy na stronie, nie pobierając żadnych plików instalacyjnych na komputer. Tym razem jest to "My Little Farmies", gra budowlano - rolnicza. Spodobała mi się od samego początku. Jest urocza i miła. Stawiamy w niej własne budynki, jak magazyn, młyn, stację dorożek, kuchnię, prasę do owoców czy piekarnię. Przeznaczenie wymienionych budowli jest oczywiste i typowe, jednakże stacja dorożek służy do ... wymiany kart z innymi graczami. Gromadzą oni poszczególne części, potrzebne np. do wzniesienia czegoś, zasadzenia drzewa lub krzewu czy otrzymania zwierzęcia. Ja obecnie skompletowałam już prawie ... gęś :) Pozostałe zwierzęta to kury i króliki. Na wyższych poziomach otrzymuje się kolejne budynki, rośliny i zwierzęta. Osiągnęłam na razie zaledwie poziom 8, więc dużo jeszcze przede mną.

Jeśli chcemy grać za darmo, musimy uzbroić się w cierpliwość. Do poziomu 8 wszystko idzie właściwie jak z płatka. Nie brakuje funduszy na rozwój - srebrnych monet, czyli talarów. Z każdym poziomem, czasami też za wykonanie określonych zadań, otrzymujemy złote sztabki - walutę premium. Od poziomu 8 należy skrzętnie i mozolnie zbierać talary. Dostajemy je za na przykład posadzenie i zebranie określonej liczby roślin, wzniesienie budynków produkcyjnych czy postawienie i powiększenie zasięgu zagród dla zwierząt. Słowem: za ukończenie pewnych misji. Do poziomu 8 wśród roślin mamy dostępne: siano (darmowe w zakupie), pozostałe nasiona są już płatne talarami, to znaczy mogą to być: ziemniaki, żyto, pszenica i śliwki. Niewiele, ale i mój poziom jest na razie zbyt niski, aby rozbudować farmę na dobre.

Z ziemniaków możemy otrzymać w kuchni pyszną zupę ziemniaczaną, a ze śliwek - moszcz śliwkowy (sok) w prasie do soków. Żyto i pszenica są mielone w młynie na mąkę, a ta z kolei przyda się później w piekarni. Kury (i koguty !) znoszą jajka, które możemy sprzedać. Króliki hodujemy również w celu przehandlowania i zarobku. Im lepsze samopoczucie mają zwierzęta, tym wyższą cenę możemy za nie otrzymać. Poprawiamy im samopoczucie, karmiąc oraz dbając o nie. Obiekty dekoracyjne, jak kwiaty, drzewa, krzewy ozdobne, szczególne dekoracje oraz ogrodzenia, upiększają farmę i cieszą oko zarówno gospodarza, jak i odwiedzających przyjaciół. Ci ostatni mogą nam zaproponować przyjaźń, albo my im. Korzystają na tym obie strony, wzajemnie podlewając sobie rośliny i zbierając gwiazdki przyjaźni. Za 3 gwiazdki możemy dostać jedną zakrytą kartę do wyboru i uzupełnienia kolekcji.

Naszą farmę odwiedzają także postaci z gry, przynoszące nam określone zlecenia. Za wykonanie ich otrzymujemy punkty doświadczenia oraz talary. Warto poświęcić nieco czasu na te zadania, ponieważ za wykonanie ich określonej liczby też dostajemy premię. Aby zwiększyć liczbę punktów doświadczenia lub dostać nowe karty, można zakupić specjalną postać, na przykład pieska, który będzie sobie hulał po farmie i co pewien czas dostarczał nam ponadnormatywnych, rozmaitych dóbr. Ja osobiście skusiłam się i zakupiłam :), chociaż nie mam zamiaru więcej nabywać premiowanych itemów. Nich będzie tylko ten jeden :) Razem z pieskiem otrzymałam jeszcze sztabki złota. Poza tym nie można w grze zaprosić znajomego z zewnątrz, jedynie szukamy przyjaciół wśród osób już grających.

Gra jest ogólnie mówiąc przyjemna i miło się spędza w niej czas. Można się odprężyć, ponieważ tempo do 8 poziomu nie jest jeszcze forsowne :) Odpoczywamy, parząc, jak rosną rośliny i zwierzęta, lub obserwując systematyczne wznoszenie budynków, zapoczątkowane przez nas. Możemy też przyozdobić farmę, jeśli tak nam się podoba. Do wyboru mamy rozmaite przedmioty i rośliny. Nie musimy się nigdzie śpieszyć. Grze nadajemy własne tempo. Tak jest najlepiej. Myślę, że zapalonym graczom albo początkującym internautom spodobają się wiejskie klimaty, jakie są w My Little Farmies. Zapraszam i podaję linka:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz