Zapraszam na Blogerię - znajdziecie tam najnowsze wieści ze świata moich własnych oraz pozostałych blogowych wpisów.

piątek, 21 lutego 2014

Wędrówki Pana Jerzego Zaskiewicza.

Dzisiaj kolejna witryna Pana Zaskiewicza, a  są to "Moje wędrówki". Autor opisuje wycieczki bliższe i dalsze, głównie po Ziemi Elbląskiej. Menu strony ma aż 69 pozycji, toteż w niniejszym poście opiszę oczywiście tylko kilka, bo inaczej nie sposób. Widać, że twórca strony jest prawdziwym pasjonatem zwiedzania rozmaitych, ciekawych miejsc, które później przedstawia czytelnikowi. Umieszcza również zdjęcia, czyli takie pamiątki ze swoich wędrówek. Zwraca uwagę miły dla oka, zielony szablon. Kojarzy się z ekologią i przyrodą, czyli pasuje jak najbardziej do tematyki witryny. Strona ma bardzo dużo odwiedzin, co pokazuje umiejscowiony na niej licznik, również w kolorze zielonym. Można się zorientować, że jak dotąd witryna liczy sobie 1,124,000 wyświetleń. To dużo, nawet jak na taką obszerną stronę. Ciekawa jestem, jak autor ją pozycjonuje, że uzyskał takie dobre wyniki. Nie zauważyłam żadnych linków zwrotnych do katalogów stron.

W dziale "Aktualności" Pan Zaskiewicz ukazuje nam fotografie pięknych, zabytkowych płaskorzeźb zwierzaków z Młynar (województwo warmińsko-mazurskie). Warto je zobaczyć, chociażby na zdjęciu. Ponadto jest tam mowa o kolejnych wystawach fotograficznych Pani Adrianny Zielińskiej, której pozują przeważnie zwierzęta. Wystawy odbyły się już w Kwidzynie, Olsztynie i Tolkmicku. Na podstronie "Dziwne i ciekawe" zobaczymy m.in. skan starego dokumentu ... tożsamości konia, zaobserwowane absurdy życia codziennego, jak zakaz wprowadzania psów do budynku elbląskiego MPO, gdzie rejestruje się posiadane zwierzęta czy zabytkowe gwoździe, które na początku XX wieku znakowały przejście dla pieszych, a później zostały usunięte podczas prac drogowych. Autor zachował ich kilka ku pamięci.

Kategoria "Spacery i wycieczki" ukazuje nam zabytkowe budowle, sfotografowane przez Pana Zaskiewicza podczas wypraw krajoznawczych. Jest tu m.in. Kościół Bożego Ciała w Elblągu, zniszczony doszczętnie podczas działań wojennych ostatniej wojny światowej. Zachowało się jego czarno-białe zdjęcie. Pozostałe fragmenty zostały wmurowane w ... ścianę śmietnika. Zwróciła moją uwagę piękna płaskorzeźba lisa w winogronach, umiejscowiona na budynku z cegły kadyńskiej, przy ul. Kościuszki w Elblągu. Niestety niszczeje. Pan Zaskiewicz sugeruje, że warto byłoby ją odnowić. No i oczywiście ... elbląska żaba :), która była dawniej fontanną. Przeleżała w elbląskim parku Traugutta, niszczejąc. W końcu została umieszczona blisko fontanny przy ul. 1 Maja. Odtąd cieszy oko osób odwiedzających i turystów (na fotografii widać jakiś park). Szczególnie przydaje się podczas letnich upałów, ku ochłodzie :)

Autor witryny odwiedza nie tylko zabytki i ciekawe miejsca w Elblągu. Prezentuje piękne zdjęcia starych budowli, mieszczących się w innych miejscowościach, na przykład kościół w Stagniewie. Odwiedza też miasta i osady, które wyróżniają się swoją historyczną przeszłością. Frombork, Morąg i Orneta to już miasteczka. Poza tym są też mniejsze miejscowości, jak: Słobity, Prakwice, Markowo, Próchnik, Łęcze, Aniołowo lub Przezmark. Niektóre z nich to już dzielnice Elbląga, jak Próchnik. Wiadomo, miasto stopniowo się rozrastało i wchłaniało okoliczne wioski. Z dawnych budowli mamy również wiatraki, rozrzucone po różnych miejscach. Opisana jest ich historia i przeznaczenie. Z ciekawostek można wymienić również: wieże wodne, głazy i obeliski. Wszystko bardzo rzeczowo i skrupulatnie opisane, okraszone pięknymi fotografiami, ku uwadze przyszłych turystów.

Podsumowując: witryna "Moje wędrówki" to jakby elektroniczny, internetowy pamiętnik z podejmowanych wypraw krajoznawczych. Warto  się z nim zapoznać, skoro autor udostępnia go bezpłatnie dla Internautów. Mnóstwo pożytecznego, interesującego materiału do przeczytania oraz zdjęć robionych własnoręcznie, dobrej jakości (czasami są to fotografie archiwalne). Widać, że twórca witryny ma zacięcie historyczno-przyrodniczo-krajozawcze. Oby więcej takich pasjonatów ... Od razu życie robi się ciekawsze :) Zapraszam więc do odwiedzin tej niebanalnej strony. Zaznaczam, że w adresie jest, jak powiedział Pan Zaskiewicz, celowy błąd. Dlaczego ? Nie wiem. Może nie było już wolnej domeny o poprawnej nazwie. Ale to tylko moje przypuszczenia. Podaję linka:

http://www.mojewendrowki.eu/

sobota, 15 lutego 2014

Kolekcja żabek prawdziwego hobbysty.

Dziś przedstawiam wam stronę wyjątkową, mianowicie zbiór pięknych żabek, należących do Pana Jerzego Zaskiewicza. Posiada on w swojej kolekcji kilkadziesiąt maskotek, czyli przepięknych, uroczych żabek (zwierzątek). Są one rozmaitych rozmiarów, różnią się wyglądem, kolorami oraz materiałami, z których zostały zrobione. Uważam, że jeśli ktoś tak długo i uporczywie zbiera cokolwiek, to można go nazwać hobbystą z prawdziwego zdarzenia, i takim jest Pan Zaskiewicz. Swoją liczną kolekcję prezentuje na stronie internetowej, poświęconej wyłącznie tym zbiorom. Co do materiałów, to żabki są wykonane z tekstyliów, gumy, plastiku, metalu, drewna, ceramiki oraz ze składników łączonych, czyli taki mix :) Pan Zaskiewicz posiada również żabie kubki i narzędzia, jak wieszaki, podpórki do książek czy temperówki. Galeria zdjęć jest, jak sądzę, wykonana w technologii flash. Trzeba zaczekać parę sekund, aby fotografie zostały załadowane.

Właściciel kolekcji pokazuje na stronie tylko jej pewną część. Skoro eksponatów ma, jak pisze, kilkadziesiąt, to witryna pomieści ich tylko pewną ilość. Najbardziej podobają mi się kubki ceramiczne oraz narzędzia, ponieważ ogólnie lubię kubki, chociaż ich nie zbieram, a narzędzia łączą w sobie użyteczność i oryginalny wygląd, no i, po prostu są urocze i ładne, nie ujmując niczego reszcie zbiorów. Pan Zaskiewicz umieścił na stronie także fotografie żabich pomników. Mój faworyt to zdjęcie z kobietą trzymającą na dłoni malutką żabkę, jak z bajki zaklętej żabie. Są również zdjęcia żywych żab. Z pewnością trudno je było zrobić, ponieważ te stworzonka są niezwykle ruchliwe i uciekają przy lada okazji :) Gratuluję cierpliwości prawdziwemu fotografowi :)

Strona została wykonana w lipcu 2013 r., jednakże nie dodano jej do żadnego internetowego katalogu stron. Nic więc dziwnego, że jej pagerank wynosi 0 (zero). Należałoby to naprawić i zdobyć nieco linków zwrotnych. To poprawiłoby kondycję witryny i przyniosło większy ruch na stronie. Myślę, iż nietrudno byłoby dodać jeszcze jedną pozycję w menu, o sugerowanej przeze mnie nazwie "moje linki" lub "linki zwrotne". Być może jednak autor umieścił adres witryny w jakichś katalogach stron, nie wymagających linka zwrotnego, lub promował inaczej, ponieważ od daty utworzenia/umieszczenia strony w sieci witrynę odwiedziło 34 tysiące (!) osób. Tak pokazuje licznik odwiedzin, który także wyróżnia się swoim oryginalnym wyglądem obracającej się, pokaźnych rozmiarów, kuli ziemskiej. Jest też drugi licznik, oczywiście w kolorze zielonym :), ukazujący ilość osób odwiedzających w zależności od krajów ich pochodzenia. Według ostatniego licznika, witryna liczy sobie około 285 tysięcy (sporo) wejść/wyświetleń.

Ta niezwykła strona jest utrzymana w tonacji (oczywiście) zielonej, w jakiej najczęściej spotykamy żabki żywe, toteż kolor jak najbardziej współpracuje z tematyką witryny. Na stronie startowej autor umieścił wstępne wiadomości, dotyczące ogólnie jego zainteresowań oraz kolekcji. Zwraca uwagę umieszczona fotografia, pokazująca Pana Zaskiewicza na tle zielonych drzew i szyldu z nazwą miejscowości lub ulicą: Żabia. Posiada on także oryginalną koszulkę z napisem: "szukam księżniczki z bajki" :) W celu kontaktu z czytelnikami oraz sympatykami strony Pan Zaskiewicz podaje swoje pełne dane kontaktowe, jak: adres e-mail, numer telefonu komórkowego i pozostałe, własne, jak sądzę, witryny, o tematyce podróżniczej, historycznej oraz krajoznawczej. Podsumowując, strona Pana Zaskiewicza jest bardzo ciekawa, oryginalna oraz cieszy oko osoby oglądającej te wspaniałe i urocze zbiory. Ponadto barwa zielona przynosi ukojenie oku. Zapraszam wszystkich zainteresowanych na stronę. Podaję pełny adres witryny:


wtorek, 11 lutego 2014

Nasze życie od kuchni - blog kulinarny.

Po prawie tygodniowej mojej nieobecności na blogu i braku nowych wpisów, dziś chciałabym zaprezentować kolejną witrynę z kategorii "kulinaria". Znalazłam linka do niej na blogu kulinarnym, a mianowicie był to Leśny Zakątek, który już omawiałam wcześniej. Witryna "Nasze życie od kuchni" publikuje mnóstwo ciekawych przepisów z rozmaitych dziedzin. Wymienię kilka: Biszkopty i przekładańce biszkoptowe, Chleby na drożdżach, Chleby na zakwasie, Ciasta czekoladowe, Ciasta drożdżowe, Ciasta kruche, Ciastka, Dania obiadowe, Desery, Dodatki do obiadu, Gofry, Makowce, Muffiny, Na śniadanie, Naleśniki i placuszki, Napoje bez - i alkoholowe, Potrawy na grilla, Przetwory owocowe i warzywne, Surówki i sałatki, Tłusty czwartek, Wszystko z dynią oraz inne. Doprawdy wybór przepisów jest znaczny, a kategorie pozwalają szybko się w nich odnaleźć.

Szata graficzna bloga jest w tonacji zielonej. Daje ona odpoczynek oczom i sugeruje, że znalezione przepisy są przede wszystkim zdrowe. Z pewnością taka jest kategoria: Chleby na zakwasie. Najzdrowszy zakwas przygotowuje się samodzielnie, z leżakowaniem. Pięknym przykładem twórczości kuchennej jest chleb orkiszowo - pszenny. Do jego sporządzenia używa się właśnie zakwasu. Szkoda tylko, że nagłówek posta nie posiada w sobie linka, tak, aby ktoś mógł sobie skopiować łącze do wpisu i później szybko go odnaleźć. Mógłby też, jak ja, dodać linka do strony, opisując ją gdzieś na przeznaczonym do tego miejscu, jak na przykład mój blog. Mimo wszystko wpis jest funkcjonalny, bowiem przecież zawiera dokładny przepis na wypieczenie tego chleba. Myślę, że autorka bloga Leśny Zakątek sympatyzuje ze stroną "Nasze życie od kuchni", gdyż obie Panie mają podobne zainteresowania, a są nimi: prowadzenie bloga, chleb na zaskwasie oraz ogólnie zdrowa kuchnia. Obie witryny są nawet zbliżone wystrojem (zielony szablon), chociaż założone na innych platformach blogowych i publikujące różniące się wpisy (choć z podobnych kategorii).

Zaciekawiła mnie szczególnie dziedzina "Wszystko z dynią". Ostatnim postem z niniejszego gatunku jest zapiekanka makaronowa z kurczakiem, dynią i szpinakiem. I tutaj znów daje o sobie znać brak linka do wpisu. Gdyby był, umieściłabym go w tym miejscu z pewnością, aby poszukujący Internauta mógł szybko znaleźć recepturę i wykonanie. Myślę, że po prostu jest to ogólna wada platformy blogowej Blox.pl i nic się już na to nie poradzi. No, chyba, żeby napisać maila do obsługi technicznej :) Wracając do przepisu, zapiekanka na zdjęciu wygląda naprawdę zachęcająco i smakowicie. Aż kusi, żeby ... spróbować ;) Uważam, iż jest to wystarczająca sugestia, aby wykonać ją w zaciszu domowym samodzielnie i na przykład poczęstować rodzinę, przyjaciół czy znajomych.

Odnośnie linkowania, to muszą nam wystarczyć łącza do ostatnich wpisów, umieszczone z lewej strony witryny oraz bardzo liczne tagi, czyli hasła opisujące poszczególne posty. Z lewej strony również, tylko nieco niżej, można odnaleźć różne banery blogów i serwisów kulinarnych, jak Mikser kulinarny lub Durszlak. Wyróżniają się banery informujące o ... świętach rozmaitych potraw, jak Dzień Chleba (16 października), Orzechowy Tydzień (9-17 listopada) albo Festiwal Pierniczków (5-15 grudnia). Miłośnicy gotowania i dobrej kuchni z pewnością je znają i umieszczają stosowne adnotacje do nich na swoich witrynach. Ogółem mówiąc, blog "Nasze życie od kuchni" jest bardzo sympatyczny ze względu na interesujące przepisy kulinarne oraz ładny wystrój graficzny, w tym przepiękne fotografie wykonanych dań. Osobom chcącym odwiedzić bloga podaję linka do niego:


P.S. Zauważyłam w końcu malutkie słowo"link" na dole każdego wpisu. Rzeczywiście, jest tam łącze do posta, które można skopiować, toteż naprawiam mój błąd i dodaję linki w poszukiwane wcześniej miejsca. Doprawdy, to słowo "link" jest praktycznie niezauważalne i łatwo je przeoczyć. Tak więc chyba nie napiszę jednak w wiadomej sprawie do supportu (wsparcia technicznego) ;)

środa, 5 lutego 2014

My Little Farmies - przeglądarkowa gra budowlana.

Dzisiaj kolejna gra na przeglądarkę, czyli gramy na stronie, nie pobierając żadnych plików instalacyjnych na komputer. Tym razem jest to "My Little Farmies", gra budowlano - rolnicza. Spodobała mi się od samego początku. Jest urocza i miła. Stawiamy w niej własne budynki, jak magazyn, młyn, stację dorożek, kuchnię, prasę do owoców czy piekarnię. Przeznaczenie wymienionych budowli jest oczywiste i typowe, jednakże stacja dorożek służy do ... wymiany kart z innymi graczami. Gromadzą oni poszczególne części, potrzebne np. do wzniesienia czegoś, zasadzenia drzewa lub krzewu czy otrzymania zwierzęcia. Ja obecnie skompletowałam już prawie ... gęś :) Pozostałe zwierzęta to kury i króliki. Na wyższych poziomach otrzymuje się kolejne budynki, rośliny i zwierzęta. Osiągnęłam na razie zaledwie poziom 8, więc dużo jeszcze przede mną.

Jeśli chcemy grać za darmo, musimy uzbroić się w cierpliwość. Do poziomu 8 wszystko idzie właściwie jak z płatka. Nie brakuje funduszy na rozwój - srebrnych monet, czyli talarów. Z każdym poziomem, czasami też za wykonanie określonych zadań, otrzymujemy złote sztabki - walutę premium. Od poziomu 8 należy skrzętnie i mozolnie zbierać talary. Dostajemy je za na przykład posadzenie i zebranie określonej liczby roślin, wzniesienie budynków produkcyjnych czy postawienie i powiększenie zasięgu zagród dla zwierząt. Słowem: za ukończenie pewnych misji. Do poziomu 8 wśród roślin mamy dostępne: siano (darmowe w zakupie), pozostałe nasiona są już płatne talarami, to znaczy mogą to być: ziemniaki, żyto, pszenica i śliwki. Niewiele, ale i mój poziom jest na razie zbyt niski, aby rozbudować farmę na dobre.

Z ziemniaków możemy otrzymać w kuchni pyszną zupę ziemniaczaną, a ze śliwek - moszcz śliwkowy (sok) w prasie do soków. Żyto i pszenica są mielone w młynie na mąkę, a ta z kolei przyda się później w piekarni. Kury (i koguty !) znoszą jajka, które możemy sprzedać. Króliki hodujemy również w celu przehandlowania i zarobku. Im lepsze samopoczucie mają zwierzęta, tym wyższą cenę możemy za nie otrzymać. Poprawiamy im samopoczucie, karmiąc oraz dbając o nie. Obiekty dekoracyjne, jak kwiaty, drzewa, krzewy ozdobne, szczególne dekoracje oraz ogrodzenia, upiększają farmę i cieszą oko zarówno gospodarza, jak i odwiedzających przyjaciół. Ci ostatni mogą nam zaproponować przyjaźń, albo my im. Korzystają na tym obie strony, wzajemnie podlewając sobie rośliny i zbierając gwiazdki przyjaźni. Za 3 gwiazdki możemy dostać jedną zakrytą kartę do wyboru i uzupełnienia kolekcji.

Naszą farmę odwiedzają także postaci z gry, przynoszące nam określone zlecenia. Za wykonanie ich otrzymujemy punkty doświadczenia oraz talary. Warto poświęcić nieco czasu na te zadania, ponieważ za wykonanie ich określonej liczby też dostajemy premię. Aby zwiększyć liczbę punktów doświadczenia lub dostać nowe karty, można zakupić specjalną postać, na przykład pieska, który będzie sobie hulał po farmie i co pewien czas dostarczał nam ponadnormatywnych, rozmaitych dóbr. Ja osobiście skusiłam się i zakupiłam :), chociaż nie mam zamiaru więcej nabywać premiowanych itemów. Nich będzie tylko ten jeden :) Razem z pieskiem otrzymałam jeszcze sztabki złota. Poza tym nie można w grze zaprosić znajomego z zewnątrz, jedynie szukamy przyjaciół wśród osób już grających.

Gra jest ogólnie mówiąc przyjemna i miło się spędza w niej czas. Można się odprężyć, ponieważ tempo do 8 poziomu nie jest jeszcze forsowne :) Odpoczywamy, parząc, jak rosną rośliny i zwierzęta, lub obserwując systematyczne wznoszenie budynków, zapoczątkowane przez nas. Możemy też przyozdobić farmę, jeśli tak nam się podoba. Do wyboru mamy rozmaite przedmioty i rośliny. Nie musimy się nigdzie śpieszyć. Grze nadajemy własne tempo. Tak jest najlepiej. Myślę, że zapalonym graczom albo początkującym internautom spodobają się wiejskie klimaty, jakie są w My Little Farmies. Zapraszam i podaję linka:


niedziela, 2 lutego 2014

Kucharzenie według serwisu MetroMSN.

Dzisiaj przedstawiam kolejną stronę z przepisami kulinarnymi, czyli podstronę wielotematycznego serwisu MetroMSN. Zawarte tam przepisy kuszą różnorodnością składników i wyglądem, ponieważ każdy przepis jest opatrzony fotografią. I tak mamy: rozgrzewający żur chrzanowy z białą kiełbasą, trzy przepisy na faworki, drożdżówki z domowymi konfiturami - doskonałe na śniadanie, drożdżowe racuchy z jabłkami, bulion i zrazy polskie, dania z orzechami, zapiekanka z kaszy gryczanej z kurczakiem i pieczarkami, szarlotka klasyczna, sycący gulasz, tarta z boczkiem i porami, gołąbki, zielone śledzie, kotleciki z kaszy gryczanej z grzybami, deser jaglany, groch z kapustą, pasztet świąteczny, domowy pasztet, tradycyjne przepisy na barszcz, idealna zupa ogórkowa oraz domowa musztarda z gruszek. A to tylko przepisy z pierwszej strony. Ogółem jest ich tam dużo więcej.

Kto lubi gotować, może wypróbować powyższe receptury. Oprócz udoskonalonych formuł na zwyczajne, codzienne potrawy, jak zupa ogórkowa, gołąbki czy barszcz, witryna proponuje eksperymenty kulinarne i odkrywanie nowych smaków, na przykład wykonanie musztardy z gruszek. Ogólnie przepisy brzmią smakowicie, potrzebny jest tu tylko ktoś do ich wykonania :) Ja raczej mało gotuję, ale z chęcią przeglądam zdjęcia gotowych dań. Cieszą oko i nie przysparzają nadmiaru kalorii, szczególnie te słodkie. Jednakże od czasu do czasu można sobie pozwolić :) Przepisy są publikowane w formie luźnej opowieści, z nawiązaniem do tradycji kulinarnych. Oczywiście znajdziemy w nich wszystkie potrzebne składniki oraz sposób przyrządzania, aby wykonać dobrą i smaczną potrawę.

Niniejsza podstrona dużego serwisu MetroMSN zawiera niemal wyłącznie przepisy kulinarne. Oczywiście można też patrzeć na linki prowadzące do innych działów. Są one na ogół umiejscowione z boku strony. Różnią się tematyką, chociaż czasem nieznacznie, przykładowo: artykuł o zabójcach tłuszczu lub jak zjadane potrawy czy produkty wpływają na zapach naszego ciała. Jak widać, tematyka może być pokrewna dziedzinie kulinariów. To już nie same receptury, a raczej szersza notka, nierzadko z akcentem naukowym lub dietetycznym. Owe artykuły należą do wspólnej grupy o nazwie "najczęściej czytane" z całego serwisu MetroMSN. Można się nimi zapoznać, jeśli ktoś nie szuka wyłącznie przepisów kulinarnych, a interesuje się też zdrowiem i publikacjami naukowymi.

Ja osobiście za ciekawe uważam zarówno przepisy (dla miłośników gotowania i dobrej kuchni), ale również artykuły, które mogą poszerzyć zakres naszej wiedzy. W końcu nie samym jedzeniem człowiek żyje :) Przepisy są warte wypróbowania. Można trzymać się ich ściśle albo eksperymentować w kuchni. Tu liczą się własne pomysły oraz inwencja twórcza :) Każdą recepturę ze strony można skomentować i podzielić się refleksjami na tematy kulinarne. Zapraszam do odwiedzin oraz komentarzy. Podaję linka: