sobota, 27 grudnia 2014

Musicovery - muzyka do słuchania online.

Jakiś czas temu odnalazłam przykuwającą uwagę recenzję pewnej muzycznej witryny internetowej w czasopiśmie komputerowym. Postanowiłam ją odwiedzić i spodobała mi się. Chodzi oczywiście, jak sugeruje tytuł posta, o stronę Musicovery. Zawiera ona bogatą ofertę piosenek do posłuchania, nierzadko mało popularnych wykonawców, chociaż są i ci bardziej znani. Niestety nie można pobrać plików na komputer, co może rozczaruje niejednego internautę. Ja osobiście jestem zadowolona, mogąc słuchać utworów online. Uważam, że to w zupełności wystarczy, aby zapoznać się z interesującymi propozycjami muzycznymi. Strona jest podobna do innych witryn tego typu, czyli opisywanego przeze mnie już na tym blogu Groovesharka, Stereomood czy Jamendo. Oczywistą różnicą jest brak w Musicovery płyt muzycznych do posłuchania, są tylko pojedyncze piosenki.

Sam środek witryny Musicovery zajmuje intrygująca mapka, składająca się z różnobarwnych kropek. Okazuje się, że najechanie myszką na którąkolwiek z nich generuje włączenie się odpowiadającej jej piosenki, wraz z podanym autorem. Niestety tak słuchając zapoznamy się tylko z fragmentem utworu. Jeśli chcemy posłuchać całego, powinniśmy wpisać tytuł lub twórcę w wyszukiwarkę, znajdującą się po lewej stronie witryny, u góry, dokładnie pod logiem strony. Blisko wyszukiwarki znajduje się kategoria New, czyli, jak rozumiem, propozycje nowych artystów. Kliknięcie na jednego z nich powoduje wyświetlenie się utworów danego artysty, w pełnej długości, do posłuchania. Jednakże nie tylko to, oprócz nich możemy poznać piosenki zbliżone rodzajowo do wybranego piosenkarza lub zespołu. Odsłuchiwanie utworów przypomina radio internetowe, ponieważ są one emitowane w jednym ciągu, jeden po drugim.

Witryna dostępna jest w języku angielskim. Kto zna przynajmniej jego podstawy, albo nie unika słownika :), ten z pewnością zrozumie, o co chodzi na stronie. Podkategoria My Music (Moja Muzyka) umożliwia po zalogowaniu zaznaczenie swoich ulubionych artystów albo ścieżek muzycznych. Mnie nie jest to potrzebne, jako że nie lubię tworzenia nadmiaru kont (a i tak mam ich wiele w różnych serwisach). Witryna jest w pełni funkcjonalna i bez tego. A jeśli przypadkiem włączy się nam muzyka, możemy ją zatrzymać przyciskiem stop (dwie kreski równoległe) przy słowie Radio, umiejscowionym lewobocznie na dole. Mówię przypadkiem, bo dla osób pierwszy raz odwiedzających stronę jej obsługa może wydawać się nie do końca zrozumiała. Szczególnie nawigacja po wielobarwnych kropkach :)

Chyba powinnam zaznaczyć na samym początku, iż kolorowe kropki oznaczają określony gatunek muzyczny, to znaczy: każda barwa oznacza jeden rodzaj muzyki. Przykładowo: czerwony - electro, jasnoniebieski - pop, fioletowy - blues czy jasnozielony - reggae. Obok planszy z kropkami jest legenda, tłumacząca kolorami gatunki muzyczne. Nad wymienioną legendą znajduje się specjalny filtr, umożliwiający wybór między kategoriami: Hits (Hity) a Discovery (Odkrywanie). Nawigujemy, przesuwając w lewo lub prawo suwak. Ponadto, o ile dobrze odgadłam, można wybrać zakres czasowy piosenek, to znaczy na przykład lata 60-te, 70-te, 80-te, 90-te lub te bliższe współczesności. Ogólnie mówiąc, witryna jest oryginalna, ciekawa i godna uwagi internauty o muzycznych gustach albo osobowości muzycznego poszukiwacza. Jeśli chcemy odnaleźć interesującą muzykę, nie powinniśmy zrażać się początkowymi trudnościami z poruszaniem się po stronie. Praktyka przychodzi z czasem :) Chętnym podaję adres tej nietuzinkowej witryny:


niedziela, 14 grudnia 2014

Smacznie i zdrowo, czyli sposoby na lekkie potrawy.

Dzisiaj przedstawiam kolejną witrynę kulinarną, a właściwie bloga. "Smacznie i zdrowo", bo taką nazwę nosi strona, jest dedykowana przede wszystkim osobom odchudzającym się. Każdy człowiek, który boryka się z większą lub mniejszą nadwagą, powinien choć raz odwiedzić tego ciekawego i jakże przydatnego bloga. Znajdują się tam przepisy kulinarne na proste, lekkie, zdrowe i niskokaloryczne potrawy, do przygotowania na codzień. Autorką jest Pani Izabela, obecnie przebywająca w Chicago. Opisywane na blogu zasady stosuje ona również do siebie, ponieważ także pragnie zrzucić to i owo. U góry strony głównej zwraca uwagę licznik utraconych kilogramów, które już pożegnała blogerka. Eksponując swoje postępy w odchudzaniu, pokazuje na własnym przykładzie, że podawane przez nią przepisy na potrawy rzeczywiście pomagają pozbyć się nadwagi.

Wspomniane przeze mnie rozmaite lekkostrawne dania wyglądają niezwykle smakowicie na fotografiach, którymi Pani Izabela ozdabia swoje wpisy. Podaje też oczywiście same receptury, czyli jak wykonać określoną potrawę lub dodatek do niej. Przykładowo może to być pierś kurczaka z szybkowaru, sos sałatkowy albo frytki dietetyczne. Co do szybkowaru, to zgadzam się, iż taka potrawa z racji wykorzystania pary i braku tłuszczu może być zdrowa, ale czy frytki mogą być dietetyczne albo też sos do sałatek ? Okazuje się jednak, że ... tak. Sekretem jest w przypadku wymienionego sosu zastąpienie majonezu niskotłuszczowym jogurtem, a frytki są przygotowywane w specjalnym urządzeniu Tefal ActiFry, na ... 1 łyżce oleju, najlepiej rzepakowego.

Hobby Pani Izabeli jest doprawdy niebanalne, mimo, iż w sieci można spotkać wiele blogów kulinarnych. Jej przepisy są nie tylko prozdrowotne, ale i urozmaicone, czyli że jedzenie nie musi być monotonne. Doradza ona w ten sposób, jak stracić niepotrzebne kilogramy, a przecież takie wskazówki mogą się okazać niezwykle cenne dla zniechęconych dietami internautów. Blogerka uważa, iż katowanie się "dietami-cud" jest zupełnie niepotrzebne, a wręcz nawet może być, według mnie, szkodliwe. Wystarczy tylko zastosować się do prostych zasad, które publikuje autorka na łamach witryny. Jej zdrowa kuchnia jest warta uwagi i wypróbowania, nawet, jeśli nie musimy tracić zbędnych kilogramów.

Teraz kolej na etykiety opisywanego bloga, czyli podział na gatunki potraw. I tak mamy przykładowo: jedzenie na ciepło, warzywa, śniadania, jajka, drób, owoce, makaron, desery, sałatki, ryba, wieprzowina (!), kasza, sosy lub wołowina. Oczywiście nie podałam wszystkich kategorii, jednakże dzięki tym niewymienionym zyskujemy pretekst, aby odwiedzić bloga i sprawdzić, co też innego na nim się znajduje. Trochę dziwi mnie tylko wykorzystanie do potraw wieprzowiny, która jest tłusta i niezbyt zdrowa, ale zapewne autorka uważa, iż takie potrawy, w małych ilościach, spożywane od czasu do czasu, wcale nie muszą szkodzić. Tak więc jeśli na podobnej diecie Pani Izabela schudła, to chyba nie jest ona (dieta) taka zła. Byle tylko nie przesadzić ... :) W podsumowaniu powiem, że osoba prowadząca bloga ma prawdziwą pasję, hobby, którym jest zdrowe gotowanie. Takie zainteresowania warto rozwijać, ponieważ służą zachowaniu dobrej formy przez lata. Zainteresowanych zapraszam na witrynę, a poniżej zamieściłam jej adres:


sobota, 6 grudnia 2014

Z ostatniej chwili - akcja "Nakarm Psa z OLX".

Dosłownie pół godziny temu otrzymałam ciekawą wiadomość typu mailing od serwisu ogłoszeniowego OLX.pl (posiadam tam konto). Przyszła ... z jednodniowym opóźnieniem. Zbliżają się Święta, toteż firma zaangażowała się w dobrze widzianą akcję charytatywną, która ma na celu dokarmianie psów ze schronisk w Busku-Zdroju oraz Oświęcimiu. Na czym polega przedsięwzięcie ? Otóż z rankingu wybieramy sobie psa, którego chcemy regularnie karmić, następnie codziennie klikamy w odpowiedni przycisk na podstronie. W nagrodę za naszą wytrwałość (akcja trwa do 17 grudnia 2014), za każdego nakarmionego w opisany sposób psa, portal OLX wyśle 20 kg karmy do schroniska. Prawda, że nieskomplikowane ? Moim zdaniem warto włączyć się w to dzieło dobrej woli, ponieważ pomoc zwierzętom jest czynem chwalebnym i godnym pochwały. Niejedno schronisko z chęcią przyjęłoby dodatkowy pokarm dla swoich podopiecznych.

Wymieniona akcja jest chyba bardzo popularna, gdyż na jej stronie głównej znajdziemy facebookowy button, który ukazuje nam, iż przedsięwzięcie polubiło już ... 28 tysięcy osób ! To brzmi niezwykle optymistycznie ! Na podstronie Schroniska możemy zapoznać się z krótką charakterystyką wybranych przez serwis OLX przytulisk dla zwierząt. Podane są ich dane kontaktowe, tak, aby rzeczony czyn społeczny nie był jedynie akcją "od święta". Pomoc będzie mile widziana także w każdy inny dzień roku. Patroni owej akcji są wymienieni na dole strony głównej. Są to między innymi: serwis Oświęcim Online, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt "Animals" i radio Express FM. Opisywane dzieło startuje już po raz siódmy.

Twórcy projektu przypominają, że najlepszą pomocą dla zwierząt i schroniska jest zaadoptowanie psa lub kota i stworzenie mu prawdziwego domu. Przytulisko jest tylko rozwiązaniem prowizorycznym. Tymczasem możemy włączyć się przynajmniej tak w opisywany program i pomagać naszym czworonożnym przyjaciołom "na odległość". To również jest dobry uczynek, który należałoby spełnić. W końcu taka operacja nic nas nie kosztuje. Wystarczy odrobina gorliwości i konsekwencji. Stworzony ranking psów pomoże nam w wyborze dokarmianego zwierzęcia. Osobiście doradzam te najmniej popularne, gdyż tak nakazuje mi sumienie. Na chwilę obecną mamy już 6 w pełni nakarmionych psów. Należy pamiętać, że wymienione dożywianie jest wirtualne, a zdobyta w ten sposób karma zostanie rozdzielona pomiędzy wszystkie zwierzęta w schronisku.

Kampania jest godna uwagi i polecenia. Można ją promować poprzez serwisy społecznościowe, przykładowo: Facebook, Twitter, Nasza Klasa czy Google +. W ten sposób zbierze się więcej osób altruistów, którym nieobce jest zainteresowanie losem zwierząt. Znajdzie się także coś dla webmasterów, czyli twórców stron internetowych. Mają oni prawo umieścić na swojej witrynie specjalną odznakę "Karmię psy z OLX.pl". Niestety póki co musimy wstawiać grafikę na stronę ręcznie, ponieważ ta serwisowa nie działa. Tym samym nie radzę korzystać z gotowego kodu html. Akcja jest przeznaczona dla ogółu, nie tylko dla użytkowników portalu OLX, którzy założyli tam konto. Po prostu mailing jest wysyłany tylko do nich, ale między innymi od tej grupy zależą losy opisywanego przeze mnie charytatywnego projektu. Zaangażujmy się w niego, jeśli mamy taką możliwość i nieco wolnego czasu. Podaję adres do strony:


niedziela, 30 listopada 2014

Stereomood - dopasuj muzykę do swojego nastroju.

Przeglądając jakiś czas temu pewne znane czasopismo komputerowe, napotkałam opisaną tam interesującą witrynę o nazwie Stereomood (hmm ... nastrój stereofoniczny ?). Można tam posłuchać muzyki za darmo. Całość przypomina radio internetowe. Co więcej, strona pozwala na dostrojenie słuchanych utworów do własnego samopoczucia. Po prostu wpisujemy w wyszukiwarkę słowo określające nasz nastrój, a witryna zwraca w odpowiedzi kanał, który emituje określone, zbliżone klimatycznie piosenki. Jeśli brakuje kanału, wyświetlają się nazwy utworów oraz autorzy, zawierający wyszukiwane słowo. Strona główna i podstrony serwisu są w języku angielskim, jednakże od czego jest słownik ? Gdyby ktoś nie szukał niczego określonego, witryna podsuwa nam takie kategorie, jak: Featured (cecha, właściwość) - czyli jak rozumiem wybrane kategorie, posiadające pewne cechy (tylko jakie ? nie jestem mocna w angielskim ...). Następnie mamy: Hot this week (czyli dosłownie "gorące w tym tygodniu", to znaczy najpopularniejsze kanały tygodnia); Popular (popularne) oraz Casual vibes (przypadkowe nastroje).

Witryna przyjmuje datki od użytkowników i przypadkowych osób, w celu utrzymania serwisu. Walutą są dolary amerykańskie. Można dokonać wpłaty poprzez Pay Pal albo kartą. Ponadto istnieje sposobność do założenia bezpłatnego konta. Jakie zawiera ono udogodnienia w stosunku do niezarejestrowanego użytkownika, tego nie wiem. Mogę się jedynie domyślać, że można przesyłać utwory (oj, prawa autorskie ...), a także tworzyć własne kanały, dopasowane bardziej do własnego samopoczucia. Mnie osobiście wystarcza słuchanie muzyki bez rejestracji, a strona i bez niej jest bardzo funkcjonalna. Emitowane utwory są raczej mało znane, podobnie artyści. Mimo wszystko przyjemnie jest czasem posłuchać niszowej, jak bym ją nazwała, muzyki. Często jest ona jedynie instrumentalna, a więc mało angażująca uwagę, i można spokojnie przy niej surfować po internecie lub zajmować się bardziej absorbującą czynnością. Przykładowe "nastroje" muzyczne to: autumn, winter, melancholy, cool, classical, calm, space trip, anime, lost in thought czy just woke up. Wypada tu znać chociaż podstawy języka angielskiego albo posłużyć się słownikiem.

Serwis posiada swoje strony promocyjne w kilku portalach społecznościowych. Są to: Facebook, Twitter, Flickr, Soundcloud oraz Tumblr. Dwa pierwsze są raczej znane Internautom. Pozostałe "obiły mi się o uszy" lub nie słyszałam o nich wogóle. Na dole strony możemy odnaleźć i poczytać informacje o firmie, jak również spis wszystkich "nastrojów", czyli kanałów tematycznych potraktowanych całościowo. To bardzo pożyteczne i przydatne narzędzie, szkoda tylko, że umieszczone tak nisko. Moim zdaniem spis kanałów powinien znajdować się na samej górze, wówczas łatwiej można nawigować po witrynie i odnaleźć określony, poszukiwany klimat muzyczny. Oczywiście pozostaje jeszcze wyszukiwarka. Ta jest umiejscowiona prawidłowo - na górze strony.

Stereomood jest stroną wykonaną we Włoszech. Dlaczego nie ma tłumaczenia na pozostałe, najczęściej używane języki, tego nie wiem. Dostępny jest jedynie angielski. Ponadto zauważyłam co nieco reklam :) które zapewne wspomagają finansowo serwis, zarabiając na jego utrzymanie. Brakuje mi widgetu pokazującego liczbę odwiedzin, a więc popularność witryny, oraz wskaźnika osób przebywających akurat online. Tło strony przedstawia kilka roześmianych Pań z parasolami w kolorach ... flagi brytyjskiej. Nijak się to ma do włoskiego pochodzenia witryny, chociaż wygląda ładnie i stylowo. Kojarzy mi się z Beatelsami i latami pięćdziesiątymi ubiegłego stulecia. Dlaczego właśnie tak ? Kobiety mają fryzury z tego czasu. Mimo wszystko emitowana muzyka jest raczej współczesna. Na koniec pragnę nadmienić, że strona jest oryginalna pod względem i muzycznym, i graficznym. Warto ją odwiedzić. Podaję łącze do tej ciekawej witryny:


niedziela, 16 listopada 2014

Strona Tada Williamsa.

Dzisiaj mam prawdziwą gratkę dla wielbicieli gatunku fantasy oraz fanów twórczości Tada Williamsa. Mowa oczywiście o witrynie internetowej, zawierającej ciekawe informacje, dotyczące tego pisarza. Natrafiłam na nią niedawno, niestety nie pamiętam już gdzie ... No cóż, pamięć bywa zawodna ... :) A wracając do tematu, pięknie pod względem graficznym wyróżnia się intro (wstęp) do strony. Funkcjonalności też nie można niczego zarzucić, po prostu wystarczy kliknąć na otwarte drzwi i już możemy zapoznać się z zawartością witryny. Calość, łącznie z intro, jest w języku polskim oraz utrzymana na darmowym serwerze prv.pl. Pomimo zamieszczenia przez webmastera witryny na bezpłatnym hostingu, strona jest zadbana i robi dobre wrażenie. Szpeci nieco wygląd sporych rozmiarów reklama serwisu hostingowego u góry witryny, jednakże to przecież już nie zależy od wykonawcy strony. Chciałby on zapewne jak najlepiej, a reklama i tak pozostanie ...

Utrudnieniem w nawigacji po witrynie są dwa scrollbary (paski do przewijania zawartości), ale dla osób zdeterminowanych zapoznać się ze stroną ujdzie. Tło jest czarne, a czcionka żółta. Moim zdaniem korzystniejsze dla wzroku byłoby tło jasne, w barwach pastelowych, ale to tylko moja opinia. Webmasterowi zapewne chodziło o nadanie witrynie mrocznego klimatu, stąd ciemna tonacja. Jeśli pominąć szatę graficzną strony głównej, to znaleźć możemy tutaj pokaźną ilość ciekawego materiału. Tak więc mamy takie kategorie w menu witryny, jak: News (Nowości), Zapowiedzi, Biografia, Twórczość, Patronujemy, Galeria, Download, Ciekawostki, Publicystyka, Konkursy, Fragmenty, Autograf oraz Redakcja/Kontakt. To tylko menu główne, a mamy jeszcze mniejsze menu Extra, Partnerzy, Subskrypcja, Księga Gości, Facebook i Polecamy. Uważam, że odczytując wymienione nazwy, można z grubsza zorientować się w zawartości strony.

Omówię pokrótce kilka działów, tak, aby przybliżyć czytelnikowi jeszcze bardziej treść witryny. I tak mamy kategorię News, gdzie można między innymi dowiedzieć się o wywiadzie, jakiego udzielił Tad Williams redakcji gazety "Nowa Fantastyka". Warto zapoznać się z tym artykułem, ponieważ traktuje on o sprawach osobistych, z których zwierza się miesięcznikowi pisarz. Mówi on między innymi o własnej młodości, kiedy to pracował w firmie obsługującej armię Stanów Zjednoczonych, pisząc podręczniki i wykonując slajdy instruktażowe. Opisany news jest opatrzony datą 1 sierpnia bieżącego roku, a więc stosunkowo świeży. Kolejna nowina, z dnia 30 maja 2014, mówi o pojawieniu się w księgarniach długo oczekiwanej przez fanów kontynuacji "Brudnych ulic nieba". Następny tom nosi tytuł "Szczęśliwa godzina w piekle" i opowiada o dalszych losach głównego bohatera powieści, Bobby'ego Dollara.

Każdy wielbiciel gatunku fantasy oraz twórczości Tada Williamsa powienien zapoznać się z kanonem książek, jakie on napisał. Wszystko znajdziemy w kategorii Twórczość. Tak więc mamy 6 cyklów literackich, 4 powieści i nowele, 4 komiksy, 4 utwory wydane w antologiach (pojedynczych publikacjach albo seriach wydawniczych) oraz 1 utwór, zakwalifikowany jako "inny". Najbardziej chyba znane są cykle powieściowe, a więc: "Pamięć, Smutek i Cierń", "Inny Świat", "Marchia Cienia", "Zwyczajna Farma", "The Bobby Dollar Books", jak również "The Last King of Osten Ard" (ten ostatni, jak zrozumiałam, dostępny póki co w języku angielskim). Po kliknięciu w określony tytuł, możemy zapoznać się z jego charakterystyką, czyli poczytamy sobie, o czym jest dana książka (przeznaczone dla nie znających tematu oraz w ramach przypomnienia).

Podsumowując: opisywana strona jest interesująca, ale budzi ciekawość głównie wśród osób pasjonujących się gatunkiem fantasy, jest więc niszowa. Dostarcza wielu niezapomnianych wrażeń, szczególnie ludziom chcącym odświeżyć sobie wiedzę na temat dawno przeczytanych powieści. Wielbiciele mogą pozostawić po sobie ślad, wpisując się do Księgi Gości, jak też zasubskrybować poprzez e-mail nowości na stronie. Jestem fanką gatunku fantasy, toteż będę odwiedzała tę wyjątkową stronę nie raz. Jeśli ktoś trafi na nią przypadkiem, może po przeczytaniu jej treści polubi fantasy, taką mam przynajmniej nadzieję. Powinnam jeszcze dodać, że prawdziwy adres strony jest inny niż podawany w pasku adresu przeglądarki internetowej. Witryna źródłowa to:


Mimo tego szczerze i gorąco zachęcam do odwiedzin również i aliasu internetowego strony. Różnią się one jedynie tym, że poniższy link jest w ramkach.


[SPROSTOWANIE z dn. 06.12.2014] Obecnie już można zamknąć reklamę umiejscowioną u góry serwisu http://tad.williams.prv.pl/, a i utrudnień w nawigacji także nie ma (pozostały jedynie te najbardziej niezbędne scrollbary).

niedziela, 19 października 2014

GreenSign - strona prawdziwie ekologiczna.

Jakiś czas temu odnalazłam w topliście Top-Rank.pl witrynę dotyczącą ekologii na codzień. Strona pełna jest porad oraz rozmaitych przepisów typu: jak coś samodzielnie wykonać. Oto znajdujące się tam kategorie tematyczne: Apteka natury, Be Green, Blog, Kulinaria, Lifestyle, Produkty naturalne, Wino, Zdrowie oraz Zrób to sam. Sami więc widzicie, że każdy internauta, ceniący sobie środowisko przyrodnicze oraz naturalny styl życia, znajdzie coś dla siebie. Dział Apteka natury posiada podgrupy: Zdrowie i Ziołolecznictwo. Be Green z kolei zawiera dział: Naturalnie. Witryna dzieli się również wskazówkami, jak sprzątać ekologicznie (Przyjazne Sprzątanie) oraz w jaki sposób wykonać domowe, sprawdzone przez autorkę bloga kosmetyki (Eko Piękno).

Strona, jak na witrynę sympatyzującą z naturą przystało, ma szatę graficzną w kolorze zieleni. Widać wyraźnie, że jest ona wykonana na modłę profesjonalną. Nie znajdziecie tam niedoróbek. Szablonowi niczego nie brakuje. Zawartość jest równie fachowa. Czy wiecie, że można wykonać w domu, samodzielnie mydło, dezodorant do ciała lub szampon do włosów ? Ja nie wiedziałam. Takie produkty z pewnością są w 100 % ekologiczne i zdrowe dla organizmu człowieka. W dzisiejszej dobie wszechobecności chemii, dodawanej dosłownie wszędzie, w tym i do kosmetyków, wymieniona witryna zdaje się ostoją natury i tradycyjnych metod wytwarzania prawdziwie domowych produktów.

Ciekawym działem jest Ziołolecznictwo. Znajdziemy tam szczegółowe, rzetelne i kompletnie opisy rodzimych ziół, jak jemioła, czarny bez lub żywokost (nazywany polskim żeń-szeniem). Są też rozmaite przepisy na syropy i inne receptury na przeziębienie. Wyróżnia się wpis dotyczący produktów fermentowanych, zawierających niezwykle zdrowe i pożyteczne dla człowieka bio-bakterie. Godny wypróbowania jest naturalny przepis na balsam do ust, przydatny szczególnie jesienią i zimą, kiedy nasze usta pierzchną od niskich temperatur i chłodnego wiatru. Nietypowa, jednakże korzystna wydaje się recepta na zmniejszenie poziomu toksyn w mieszkaniu. Przydatna jest również porada, jak myć warzywa i owoce, tak, aby były pozbawione pestycydów i oczywiście brudu.

Kolejną interesującą kategorią są Kulinaria. Odnalazłam w nich takie ciekawostki, jak: wykonanie domowego octu jabłkowego, olejku cytrynowego, zalety awokado, zdrowy przepis na owsiankę (dobra na śniadanie) czy receptury na domowe maseczki (przykładowo z glinką bentonitową). Wyeksponowane są też walory czosnku niedźwiedziego czy soli epsom, która jest w Polsce raczej mało znana, a już na pewno ja o niej pierwszy raz słyszę :) Doskonały do czyszczenia wydaje się proszek, wykonany z ... cytrusów, wszak wiadomo, że wszelkie kwasy dobrze radzą sobie z brudem. Warte wykorzystania są również przepisy na maseczki z miodem. Zawiera on dużo witamin i mikroelementów, dobroczynnych dla naszej skóry oraz w ogóle zdrowia.

Podsumowując: witryna niezwykle obszerna, zawierająca sprawdzone przez autorkę reguły dla długiego zachowania zdrowia, dobrego samopoczucia i czystości wokół siebie. Wszystko to jest doprawdy godne polecenia, jako, że wykorzystywane metody są ekologiczne i zgodne z naturą. Wiele z tych przepisów było nowością dla mnie, jak na przykład wspomniana już wcześniej receptura na spray do ciała (dezodorant) albo jak zrobić domowe mydło. Myślę, że w przyszłości pokuszę się o wykonanie którejś z tych prawdziwie ciekawych i oryginalnych recept. Może zrobię mydło ? Kto wie ? Domownicy będą zdziwieni :) Dodam jeszcze na zakończenie, iż witryna jest wykonana na podobieństwo bloga, są wpisy, skądinąd warte wypróbowania. Podaję adres strony i zapraszam:


czwartek, 3 lipca 2014

Skrzydła Nielota, czyli blogowe opowieści.

Niedawno poznałam niezwykle ciekawą i oryginalną stronę, a właściwie bloga. Nosi on tytuł "Skrzydła Nielota". Dlaczego taka nazwa ? Prawdę mówiąc nie wiem, ale sądzę, że w tym celu należałoby się głębiej wczytać w rzeczonego bloga. Ja zapoznałam się na razie tylko z pierwszym rozdziałem, ale już i tak ostrzę sobie apetyt na kolejne jego części. Blog należy do gatunku fantasy, za którym przepada na pewno wielu Internautów, w tym ja :) Pierwszy rozdział, to, jak pisze autorka, zmyłka, ponieważ traktuje o życiu codziennym oraz zawiera wątek miłosny. Następne są już czystym fantasy, z tego co zrozumiałam. Ogólnie rzecz biorąc, powieść (bo jest nią rzeczywiście, w rozdziałach) opisuje zagmatwane i trudne życie siedemnastolatka Kevina, a przynajmniej tak jest w pierwszym odcinku. Dalej, według opisu blogerki, główny bohater trafia do tajemniczego i fantastycznego świata Seredil, w którym żyją dwie zwaśnione ze sobą rasy: Archerzy oraz Vanaci. Każda z ras ma odrębne obyczaje, własną historię oraz kulturę. Kevin stara się doprowadzić do zawarcia pokoju, ale czy mu się to uda ?

Szata graficzna bloga to prawdziwy, oryginalny majstersztyk. Tło przedstawia chłopca z umocowanymi na plecach błękitnymi skrzydłami. Całość jest również w tonacji niebieskiej, co kojarzy mi się z pięknymi marzeniami i nadziejami. Właśnie taki jest nastrój bloga. Bardzo ładnie ze strony autorki, że udostępnia swoją książkę za darmo, zapewne po to, aby zdobyć sobie licznych czytelników i jednocześnie promować powieść. Niepowtarzalny klimat bloga przyciąga wielbicieli czytelnictwa oraz gatunku fantasy, co odbija się w systemie punktów "Poleć to w Google", gdzie poleciło już bloga ... ponad 8 tysięcy osób (!). To bardzo dużo, aż trudno uwierzyć ... Jeszcze się nie spotkałam z taką liczną publicznością w przypadku prywatnego bloga. Cieszę się razem z autorką :) Poza tym sieć znajomych Google liczy sobie, póki co, 23 członków. Mam nadzieję, że będzie się rozwijać dalej. Bloga można też przetłumaczyć na inny język, gdyby odwiedzający był obcokrajowcem lub chciał podszlifować sobie już poznany. Tłumaczenie jest nawet całkiem dobre, a sprawdziłam tylko angielskie.

Na koniec powiem tak: wspaniale, że osoba pisząca tego bloga-powieść ma tak ciekawe i nieszablonowe hobby. Nie każdy potrafiłby napisać sam książkę, nawet, gdyby przedstawiałby wszystko własnymi słowami. Opowieść ma aż 14 rozdziałów, co świadczy o wytrwałości i cierpliwości autorki oraz o jej zmyśle artystyczno-twórczym. Mam nadzieję, iż blog zdobędzie jak najliczniejszą rzeszę czytelników oraz zaskarbi sobie życzliwość wielu fanów, może nawet spoza naszego kraju, skoro możliwe jest przetłumaczenie tej internetowej książki na język obcy. Może autorka zechciałaby wydać wersję próbną w postaci ebooka ? Ale to jedynie moja mała sugestia, która przysparzałaby, według mnie, jeszcze liczniejszych wielbicieli książki.

Odnośnie nawigacji po stronie: zawiera ona czytelne i łatwe w obsłudze menu, gdzie oprócz rozdziałów powieści możemy znaleźć formularz kontaktowy, pozycję "Dla czytelnika" oraz dział współpracy i linków zwrotnych. Podstrona "Dla czytelnika" zawiera pole dla popisu odwiedzających, gdzie można, według zezwolenia blogerki, pisać co się chce :), czyli reklamować się, jak też przesyłać wszelkie sugestie i uwagi dotyczące książki "Skrzydła Nielota". Podsumowując, jest tylko jedna moja uwaga: przydałoby się zmienić kolor czcionki, którą pisane są treści kolejnych rozdziałów, na ciemniejszą. Sprzyjałoby to większej czytelności i przejrzystości. Bloga ogólnie oceniam na plus i serdecznie zachęcam do jego odwiedzin. Linka do niego podaję niżej:


[SPROSTOWANIE z dn. 08.08.2014] Właśnie się dowiedziałam, że tak naprawdę są dwie autorki, które ze sobą współpracują. Jedna wymyśla fabułę, prowadzi bloga i zajmuje się reklamą, a druga spisuje pomysły pierwszej i czasami dodaje coś od siebie. Pisząc niniejszego posta, byłam przekonana, że jest jedna, po prostu niewłaściwie zrozumiałam rolę edytorki (sądziłam, że tylko poprawia błędy lub coś w tym stylu). Za powstałe nieporozumienie przepraszam czytelników mojego bloga.

[SPROSTOWANIE z dn. 07.10.2014] Licznik poleceń Google na blogu przedstawiał błędną wartość (8 tysięcy). W rzeczywistości poleceń było dużo mniej.

środa, 2 kwietnia 2014

Darmowe lektury szkolne i klasyka literatury.

Dawno temu odkryłam jakimś sposobem (nie pamiętam już jakim) bibliotekę internetową "Wolne lektury". Znajduje się tam mnóstwo darmowych e-książek do pobrania na komputer. Pliki są w formacie pdf (e-booki) lub mp3/ogg (audiobooki). Jeśli chodzi o książki audio, to możemy ich posłuchać na stronie albo też ściągnąć i zapisać. Nazwa witryny "Wolne lektury" może sugerować, że znaleźć tam można lektury szkolne dla uczniów, i to jest prawdą. Strona oferuje niemałą ilość pozycji literackich, przydatnych w szkole na poziomie zarówno podstawowym, jak i rozszerzonym. Książki polecane są uczniom szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół średnich. Innymi słowy jest to klasyka literatury. Dostępne są też wiersze i baśnie. Całość jest liczona na ponad 2000 pozycji.

Pliki są podzielone na rozmaite kategorie: według autorów, gatunków literackich (oj, przypomina się szkoła), rodzajów (epika, liryka, dramat), motywów i kolekcji (np. biblioteczka Boya, kolędy, literatura fantastyczna czy przygodowa). Na stronie możemy poszukać danej książki dzięki zaimplementowanej wyszukiwarce. Określoną książkę możemy znaleźć nawet wpisując cytat. Dostępny jest także spis wszystkich utworów w kolejności alfabetycznej. System Daisy to ułatwienie dla osób chcących skorzystać z witryny, ale widzących słabo, niewidomych albo mających problemy z czytaniem.

"Wolne lektury" są projektem, który prowadzi fundacja Nowoczesna Polska z Warszawy. Zasoby książkowe Biblioteki Narodowej, Biblioteki Elbląskiej oraz Biblioteki Śląskiej zostały zamienione na cyfrowe odpowiedniki i umieszczone na witrynie. Widzimy więc, że całość literatury jest udostępniona zupełnie legalnie. Spokojnie możemy je pobierać i korzystać z nich. Honorowy patronat nad projektem objęło Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Witryna jest dostępna w różnych wersjach językowych, jednakże same książki są tylko po polsku. Klikając adres poniżej możemy zapoznać się z rozlicznymi lekturami.


niedziela, 9 marca 2014

Smakowite dania.

Dzisiaj jeszcze jedna strona kulinarna, a właściwie blog pod tytułem "Smakowite dania". Zwrócił on moją uwagę popularnością, pięknymi zdjęciami oraz bardzo często prostymi przepisami, do wykonania których nie potrzeba jakichś szczególnych umiejętności kulinarnych. Przykłady takich receptur to kremówka bez pieczenia albo banany w kawie z bitą śmietaną i orzechami. Aż przyjemnie poczytać, a co dopiero posmakować ... :). Zdjęcia gotowych potraw bardzo często uzupełniają filmy instruktażowe, czyli video w technologii Youtube, pokazujące, w jaki sposób, krok po kroku, zrobić określone danie. Takie kulinarne porady są potrzebne, aby wiedzieć, jak co wykonać. Widać, że autorka bloga bardzo dba o staranne i dokładne wykonanie potraw. Jest również, jak sama pisze na podstronie "O mnie", pasjonatką gotowania. Lubi po amatorsku eksperymentować w kuchni, a jednocześnie nawiązuje swoimi daniami, do tradycji kulinarnych. Swoimi przepisami dzieli się nie tylko z rodziną i znajomymi, ale także z Internautami, o czym może poświadczyć prowadzony blog. Prowadzi także swój autorski kanał na Youtube, o nazwie identycznej jak blog - "Smakowite dania".

Strona zawiera następujące kategorie wpisów: Moje testowanie; Zupy; Sałatki i surówki; Ciasta i desery; Dania główne; Śniadania, przystawki, sosy i dodatki; oraz Napoje i Przetwory. Autorka testuje rozmaite dania i produkty, takie jak: hiszpańskie oliwki oraz produkty firm Develey, Reypol i Kamis. Czasem są to ... naczynia kuchenne, czyli żaroodporny półmisek marki Termisil, w którym została wykonana zapiekanka z kurczakiem, ryżem i kukurydzą. Całość wygląda bardzo apetycznie. Zapewne niejedna osoba poszuka takiego naczynia, zachęcona ciekawym postem. Widać tutaj, że autorka, korzystając z popularności swojego bloga, zamieszcza również wpisy sponsorowane. I bardzo słusznie, moim zdaniem, bowiem taki blog to z pewnością niezłe źródło zarobku.

Jeśli chodzi o zupy, to panuje tam tradycjonalizm połączony z innowacją :). Zauważyłam tradycyjne polskie zupy, jak: rosół wołowo-wieprzowy z domowymi kluseczkami, kwaśnica góralska (kuchnia regionalna), zupa grzybowa, zupa pomidorowa, grochówka, barszcz wigilijny, żurek, krupnik czy zupa fasolowa z ziemniakami. Ducha innowacji wnoszą inne, również interesujące, przepisy na: zupę-krem z brokułów, zupę z brukselką, zupę z ... serków topionych z pieczarkami, zupę porową lub zupę cebulową z pasztecikami z serem camembert. Omówię jeszcze jedną kategorię potraw, mianowicie mój wybór padł na surówki i sałatki, ponieważ są lekkie i zdrowe. Wszystkie wyglądają bardzo smakowicie, a wykonane są w równie staranny sposób. Podam przykłady: sałatka z tortellini (czyli z tradycyjnymi, włoskimi pierożkami nadziewanymi), niezwykle prosta sałatka z kurczakiem, bardziej wykwintna sałatka z łososiem, sycąca sałatka warstwowa z gulaszem angielskim albo rzadko spotykana sałatka z surowym kalafiorem.

Podsumowując: autorka się postarała i utworzyła oryginalnego i bardzo ciekawego bloga o tematyce kulinarnej. Uważam, że wśród tak licznych przepisów każdy Internauta znajdzie coś dla siebie, a więc także amatorzy. Zwraca uwagę piękny, niebanalny nagłówek witryny, który jest kolażem ze zdjęć różnych potraw. To prawdziwa ozdoba bloga. Szablon jest również oryginalny, z biało-niebieskim tłem z kroplami wody. Przynosi on na myśl zdrową kuchnię i lekkostrawne dania, a więc pasuje do tematyki bloga. Możliwy jest kontakt z autorką poprzez jej rozbudowany profil na Facebooku oraz Bloggerze. Zwraca też uwagę duża liczba wyświetleń, czyli ... około miliona. Widać tu efekty mozolnej i starannej pracy nad pozycjonowaniem bloga poprzez, między innymi, dodawanie strony do katalogów internetowych oraz toplist. Myślę, że niejeden Internauta, w tym ja, chętnie odwiedzi wiele razy tę interesującą i oryginalną witrynę. Osobom zainteresowanym podaję adres bloga, który, nawiasem mówiąc, bardzo mi się spodobał:


piątek, 21 lutego 2014

Wędrówki Pana Jerzego Zaskiewicza.

Dzisiaj kolejna witryna Pana Zaskiewicza, a  są to "Moje wędrówki". Autor opisuje wycieczki bliższe i dalsze, głównie po Ziemi Elbląskiej. Menu strony ma aż 69 pozycji, toteż w niniejszym poście opiszę oczywiście tylko kilka, bo inaczej nie sposób. Widać, że twórca strony jest prawdziwym pasjonatem zwiedzania rozmaitych, ciekawych miejsc, które później przedstawia czytelnikowi. Umieszcza również zdjęcia, czyli takie pamiątki ze swoich wędrówek. Zwraca uwagę miły dla oka, zielony szablon. Kojarzy się z ekologią i przyrodą, czyli pasuje jak najbardziej do tematyki witryny. Strona ma bardzo dużo odwiedzin, co pokazuje umiejscowiony na niej licznik, również w kolorze zielonym. Można się zorientować, że jak dotąd witryna liczy sobie 1,124,000 wyświetleń. To dużo, nawet jak na taką obszerną stronę. Ciekawa jestem, jak autor ją pozycjonuje, że uzyskał takie dobre wyniki. Nie zauważyłam żadnych linków zwrotnych do katalogów stron.

W dziale "Aktualności" Pan Zaskiewicz ukazuje nam fotografie pięknych, zabytkowych płaskorzeźb zwierzaków z Młynar (województwo warmińsko-mazurskie). Warto je zobaczyć, chociażby na zdjęciu. Ponadto jest tam mowa o kolejnych wystawach fotograficznych Pani Adrianny Zielińskiej, której pozują przeważnie zwierzęta. Wystawy odbyły się już w Kwidzynie, Olsztynie i Tolkmicku. Na podstronie "Dziwne i ciekawe" zobaczymy m.in. skan starego dokumentu ... tożsamości konia, zaobserwowane absurdy życia codziennego, jak zakaz wprowadzania psów do budynku elbląskiego MPO, gdzie rejestruje się posiadane zwierzęta czy zabytkowe gwoździe, które na początku XX wieku znakowały przejście dla pieszych, a później zostały usunięte podczas prac drogowych. Autor zachował ich kilka ku pamięci.

Kategoria "Spacery i wycieczki" ukazuje nam zabytkowe budowle, sfotografowane przez Pana Zaskiewicza podczas wypraw krajoznawczych. Jest tu m.in. Kościół Bożego Ciała w Elblągu, zniszczony doszczętnie podczas działań wojennych ostatniej wojny światowej. Zachowało się jego czarno-białe zdjęcie. Pozostałe fragmenty zostały wmurowane w ... ścianę śmietnika. Zwróciła moją uwagę piękna płaskorzeźba lisa w winogronach, umiejscowiona na budynku z cegły kadyńskiej, przy ul. Kościuszki w Elblągu. Niestety niszczeje. Pan Zaskiewicz sugeruje, że warto byłoby ją odnowić. No i oczywiście ... elbląska żaba :), która była dawniej fontanną. Przeleżała w elbląskim parku Traugutta, niszczejąc. W końcu została umieszczona blisko fontanny przy ul. 1 Maja. Odtąd cieszy oko osób odwiedzających i turystów (na fotografii widać jakiś park). Szczególnie przydaje się podczas letnich upałów, ku ochłodzie :)

Autor witryny odwiedza nie tylko zabytki i ciekawe miejsca w Elblągu. Prezentuje piękne zdjęcia starych budowli, mieszczących się w innych miejscowościach, na przykład kościół w Stagniewie. Odwiedza też miasta i osady, które wyróżniają się swoją historyczną przeszłością. Frombork, Morąg i Orneta to już miasteczka. Poza tym są też mniejsze miejscowości, jak: Słobity, Prakwice, Markowo, Próchnik, Łęcze, Aniołowo lub Przezmark. Niektóre z nich to już dzielnice Elbląga, jak Próchnik. Wiadomo, miasto stopniowo się rozrastało i wchłaniało okoliczne wioski. Z dawnych budowli mamy również wiatraki, rozrzucone po różnych miejscach. Opisana jest ich historia i przeznaczenie. Z ciekawostek można wymienić również: wieże wodne, głazy i obeliski. Wszystko bardzo rzeczowo i skrupulatnie opisane, okraszone pięknymi fotografiami, ku uwadze przyszłych turystów.

Podsumowując: witryna "Moje wędrówki" to jakby elektroniczny, internetowy pamiętnik z podejmowanych wypraw krajoznawczych. Warto  się z nim zapoznać, skoro autor udostępnia go bezpłatnie dla Internautów. Mnóstwo pożytecznego, interesującego materiału do przeczytania oraz zdjęć robionych własnoręcznie, dobrej jakości (czasami są to fotografie archiwalne). Widać, że twórca witryny ma zacięcie historyczno-przyrodniczo-krajozawcze. Oby więcej takich pasjonatów ... Od razu życie robi się ciekawsze :) Zapraszam więc do odwiedzin tej niebanalnej strony. Zaznaczam, że w adresie jest, jak powiedział Pan Zaskiewicz, celowy błąd. Dlaczego ? Nie wiem. Może nie było już wolnej domeny o poprawnej nazwie. Ale to tylko moje przypuszczenia. Podaję linka:

http://www.mojewendrowki.eu/

sobota, 15 lutego 2014

Kolekcja żabek prawdziwego hobbysty.

Dziś przedstawiam wam stronę wyjątkową, mianowicie zbiór pięknych żabek, należących do Pana Jerzego Zaskiewicza. Posiada on w swojej kolekcji kilkadziesiąt maskotek, czyli przepięknych, uroczych żabek (zwierzątek). Są one rozmaitych rozmiarów, różnią się wyglądem, kolorami oraz materiałami, z których zostały zrobione. Uważam, że jeśli ktoś tak długo i uporczywie zbiera cokolwiek, to można go nazwać hobbystą z prawdziwego zdarzenia, i takim jest Pan Zaskiewicz. Swoją liczną kolekcję prezentuje na stronie internetowej, poświęconej wyłącznie tym zbiorom. Co do materiałów, to żabki są wykonane z tekstyliów, gumy, plastiku, metalu, drewna, ceramiki oraz ze składników łączonych, czyli taki mix :) Pan Zaskiewicz posiada również żabie kubki i narzędzia, jak wieszaki, podpórki do książek czy temperówki. Galeria zdjęć jest, jak sądzę, wykonana w technologii flash. Trzeba zaczekać parę sekund, aby fotografie zostały załadowane.

Właściciel kolekcji pokazuje na stronie tylko jej pewną część. Skoro eksponatów ma, jak pisze, kilkadziesiąt, to witryna pomieści ich tylko pewną ilość. Najbardziej podobają mi się kubki ceramiczne oraz narzędzia, ponieważ ogólnie lubię kubki, chociaż ich nie zbieram, a narzędzia łączą w sobie użyteczność i oryginalny wygląd, no i, po prostu są urocze i ładne, nie ujmując niczego reszcie zbiorów. Pan Zaskiewicz umieścił na stronie także fotografie żabich pomników. Mój faworyt to zdjęcie z kobietą trzymającą na dłoni malutką żabkę, jak z bajki zaklętej żabie. Są również zdjęcia żywych żab. Z pewnością trudno je było zrobić, ponieważ te stworzonka są niezwykle ruchliwe i uciekają przy lada okazji :) Gratuluję cierpliwości prawdziwemu fotografowi :)

Strona została wykonana w lipcu 2013 r., jednakże nie dodano jej do żadnego internetowego katalogu stron. Nic więc dziwnego, że jej pagerank wynosi 0 (zero). Należałoby to naprawić i zdobyć nieco linków zwrotnych. To poprawiłoby kondycję witryny i przyniosło większy ruch na stronie. Myślę, iż nietrudno byłoby dodać jeszcze jedną pozycję w menu, o sugerowanej przeze mnie nazwie "moje linki" lub "linki zwrotne". Być może jednak autor umieścił adres witryny w jakichś katalogach stron, nie wymagających linka zwrotnego, lub promował inaczej, ponieważ od daty utworzenia/umieszczenia strony w sieci witrynę odwiedziło 34 tysiące (!) osób. Tak pokazuje licznik odwiedzin, który także wyróżnia się swoim oryginalnym wyglądem obracającej się, pokaźnych rozmiarów, kuli ziemskiej. Jest też drugi licznik, oczywiście w kolorze zielonym :), ukazujący ilość osób odwiedzających w zależności od krajów ich pochodzenia. Według ostatniego licznika, witryna liczy sobie około 285 tysięcy (sporo) wejść/wyświetleń.

Ta niezwykła strona jest utrzymana w tonacji (oczywiście) zielonej, w jakiej najczęściej spotykamy żabki żywe, toteż kolor jak najbardziej współpracuje z tematyką witryny. Na stronie startowej autor umieścił wstępne wiadomości, dotyczące ogólnie jego zainteresowań oraz kolekcji. Zwraca uwagę umieszczona fotografia, pokazująca Pana Zaskiewicza na tle zielonych drzew i szyldu z nazwą miejscowości lub ulicą: Żabia. Posiada on także oryginalną koszulkę z napisem: "szukam księżniczki z bajki" :) W celu kontaktu z czytelnikami oraz sympatykami strony Pan Zaskiewicz podaje swoje pełne dane kontaktowe, jak: adres e-mail, numer telefonu komórkowego i pozostałe, własne, jak sądzę, witryny, o tematyce podróżniczej, historycznej oraz krajoznawczej. Podsumowując, strona Pana Zaskiewicza jest bardzo ciekawa, oryginalna oraz cieszy oko osoby oglądającej te wspaniałe i urocze zbiory. Ponadto barwa zielona przynosi ukojenie oku. Zapraszam wszystkich zainteresowanych na stronę. Podaję pełny adres witryny:


wtorek, 11 lutego 2014

Nasze życie od kuchni - blog kulinarny.

Po prawie tygodniowej mojej nieobecności na blogu i braku nowych wpisów, dziś chciałabym zaprezentować kolejną witrynę z kategorii "kulinaria". Znalazłam linka do niej na blogu kulinarnym, a mianowicie był to Leśny Zakątek, który już omawiałam wcześniej. Witryna "Nasze życie od kuchni" publikuje mnóstwo ciekawych przepisów z rozmaitych dziedzin. Wymienię kilka: Biszkopty i przekładańce biszkoptowe, Chleby na drożdżach, Chleby na zakwasie, Ciasta czekoladowe, Ciasta drożdżowe, Ciasta kruche, Ciastka, Dania obiadowe, Desery, Dodatki do obiadu, Gofry, Makowce, Muffiny, Na śniadanie, Naleśniki i placuszki, Napoje bez - i alkoholowe, Potrawy na grilla, Przetwory owocowe i warzywne, Surówki i sałatki, Tłusty czwartek, Wszystko z dynią oraz inne. Doprawdy wybór przepisów jest znaczny, a kategorie pozwalają szybko się w nich odnaleźć.

Szata graficzna bloga jest w tonacji zielonej. Daje ona odpoczynek oczom i sugeruje, że znalezione przepisy są przede wszystkim zdrowe. Z pewnością taka jest kategoria: Chleby na zakwasie. Najzdrowszy zakwas przygotowuje się samodzielnie, z leżakowaniem. Pięknym przykładem twórczości kuchennej jest chleb orkiszowo - pszenny. Do jego sporządzenia używa się właśnie zakwasu. Szkoda tylko, że nagłówek posta nie posiada w sobie linka, tak, aby ktoś mógł sobie skopiować łącze do wpisu i później szybko go odnaleźć. Mógłby też, jak ja, dodać linka do strony, opisując ją gdzieś na przeznaczonym do tego miejscu, jak na przykład mój blog. Mimo wszystko wpis jest funkcjonalny, bowiem przecież zawiera dokładny przepis na wypieczenie tego chleba. Myślę, że autorka bloga Leśny Zakątek sympatyzuje ze stroną "Nasze życie od kuchni", gdyż obie Panie mają podobne zainteresowania, a są nimi: prowadzenie bloga, chleb na zaskwasie oraz ogólnie zdrowa kuchnia. Obie witryny są nawet zbliżone wystrojem (zielony szablon), chociaż założone na innych platformach blogowych i publikujące różniące się wpisy (choć z podobnych kategorii).

Zaciekawiła mnie szczególnie dziedzina "Wszystko z dynią". Ostatnim postem z niniejszego gatunku jest zapiekanka makaronowa z kurczakiem, dynią i szpinakiem. I tutaj znów daje o sobie znać brak linka do wpisu. Gdyby był, umieściłabym go w tym miejscu z pewnością, aby poszukujący Internauta mógł szybko znaleźć recepturę i wykonanie. Myślę, że po prostu jest to ogólna wada platformy blogowej Blox.pl i nic się już na to nie poradzi. No, chyba, żeby napisać maila do obsługi technicznej :) Wracając do przepisu, zapiekanka na zdjęciu wygląda naprawdę zachęcająco i smakowicie. Aż kusi, żeby ... spróbować ;) Uważam, iż jest to wystarczająca sugestia, aby wykonać ją w zaciszu domowym samodzielnie i na przykład poczęstować rodzinę, przyjaciół czy znajomych.

Odnośnie linkowania, to muszą nam wystarczyć łącza do ostatnich wpisów, umieszczone z lewej strony witryny oraz bardzo liczne tagi, czyli hasła opisujące poszczególne posty. Z lewej strony również, tylko nieco niżej, można odnaleźć różne banery blogów i serwisów kulinarnych, jak Mikser kulinarny lub Durszlak. Wyróżniają się banery informujące o ... świętach rozmaitych potraw, jak Dzień Chleba (16 października), Orzechowy Tydzień (9-17 listopada) albo Festiwal Pierniczków (5-15 grudnia). Miłośnicy gotowania i dobrej kuchni z pewnością je znają i umieszczają stosowne adnotacje do nich na swoich witrynach. Ogółem mówiąc, blog "Nasze życie od kuchni" jest bardzo sympatyczny ze względu na interesujące przepisy kulinarne oraz ładny wystrój graficzny, w tym przepiękne fotografie wykonanych dań. Osobom chcącym odwiedzić bloga podaję linka do niego:


P.S. Zauważyłam w końcu malutkie słowo"link" na dole każdego wpisu. Rzeczywiście, jest tam łącze do posta, które można skopiować, toteż naprawiam mój błąd i dodaję linki w poszukiwane wcześniej miejsca. Doprawdy, to słowo "link" jest praktycznie niezauważalne i łatwo je przeoczyć. Tak więc chyba nie napiszę jednak w wiadomej sprawie do supportu (wsparcia technicznego) ;)

środa, 5 lutego 2014

My Little Farmies - przeglądarkowa gra budowlana.

Dzisiaj kolejna gra na przeglądarkę, czyli gramy na stronie, nie pobierając żadnych plików instalacyjnych na komputer. Tym razem jest to "My Little Farmies", gra budowlano - rolnicza. Spodobała mi się od samego początku. Jest urocza i miła. Stawiamy w niej własne budynki, jak magazyn, młyn, stację dorożek, kuchnię, prasę do owoców czy piekarnię. Przeznaczenie wymienionych budowli jest oczywiste i typowe, jednakże stacja dorożek służy do ... wymiany kart z innymi graczami. Gromadzą oni poszczególne części, potrzebne np. do wzniesienia czegoś, zasadzenia drzewa lub krzewu czy otrzymania zwierzęcia. Ja obecnie skompletowałam już prawie ... gęś :) Pozostałe zwierzęta to kury i króliki. Na wyższych poziomach otrzymuje się kolejne budynki, rośliny i zwierzęta. Osiągnęłam na razie zaledwie poziom 8, więc dużo jeszcze przede mną.

Jeśli chcemy grać za darmo, musimy uzbroić się w cierpliwość. Do poziomu 8 wszystko idzie właściwie jak z płatka. Nie brakuje funduszy na rozwój - srebrnych monet, czyli talarów. Z każdym poziomem, czasami też za wykonanie określonych zadań, otrzymujemy złote sztabki - walutę premium. Od poziomu 8 należy skrzętnie i mozolnie zbierać talary. Dostajemy je za na przykład posadzenie i zebranie określonej liczby roślin, wzniesienie budynków produkcyjnych czy postawienie i powiększenie zasięgu zagród dla zwierząt. Słowem: za ukończenie pewnych misji. Do poziomu 8 wśród roślin mamy dostępne: siano (darmowe w zakupie), pozostałe nasiona są już płatne talarami, to znaczy mogą to być: ziemniaki, żyto, pszenica i śliwki. Niewiele, ale i mój poziom jest na razie zbyt niski, aby rozbudować farmę na dobre.

Z ziemniaków możemy otrzymać w kuchni pyszną zupę ziemniaczaną, a ze śliwek - moszcz śliwkowy (sok) w prasie do soków. Żyto i pszenica są mielone w młynie na mąkę, a ta z kolei przyda się później w piekarni. Kury (i koguty !) znoszą jajka, które możemy sprzedać. Króliki hodujemy również w celu przehandlowania i zarobku. Im lepsze samopoczucie mają zwierzęta, tym wyższą cenę możemy za nie otrzymać. Poprawiamy im samopoczucie, karmiąc oraz dbając o nie. Obiekty dekoracyjne, jak kwiaty, drzewa, krzewy ozdobne, szczególne dekoracje oraz ogrodzenia, upiększają farmę i cieszą oko zarówno gospodarza, jak i odwiedzających przyjaciół. Ci ostatni mogą nam zaproponować przyjaźń, albo my im. Korzystają na tym obie strony, wzajemnie podlewając sobie rośliny i zbierając gwiazdki przyjaźni. Za 3 gwiazdki możemy dostać jedną zakrytą kartę do wyboru i uzupełnienia kolekcji.

Naszą farmę odwiedzają także postaci z gry, przynoszące nam określone zlecenia. Za wykonanie ich otrzymujemy punkty doświadczenia oraz talary. Warto poświęcić nieco czasu na te zadania, ponieważ za wykonanie ich określonej liczby też dostajemy premię. Aby zwiększyć liczbę punktów doświadczenia lub dostać nowe karty, można zakupić specjalną postać, na przykład pieska, który będzie sobie hulał po farmie i co pewien czas dostarczał nam ponadnormatywnych, rozmaitych dóbr. Ja osobiście skusiłam się i zakupiłam :), chociaż nie mam zamiaru więcej nabywać premiowanych itemów. Nich będzie tylko ten jeden :) Razem z pieskiem otrzymałam jeszcze sztabki złota. Poza tym nie można w grze zaprosić znajomego z zewnątrz, jedynie szukamy przyjaciół wśród osób już grających.

Gra jest ogólnie mówiąc przyjemna i miło się spędza w niej czas. Można się odprężyć, ponieważ tempo do 8 poziomu nie jest jeszcze forsowne :) Odpoczywamy, parząc, jak rosną rośliny i zwierzęta, lub obserwując systematyczne wznoszenie budynków, zapoczątkowane przez nas. Możemy też przyozdobić farmę, jeśli tak nam się podoba. Do wyboru mamy rozmaite przedmioty i rośliny. Nie musimy się nigdzie śpieszyć. Grze nadajemy własne tempo. Tak jest najlepiej. Myślę, że zapalonym graczom albo początkującym internautom spodobają się wiejskie klimaty, jakie są w My Little Farmies. Zapraszam i podaję linka:


niedziela, 2 lutego 2014

Kucharzenie według serwisu MetroMSN.

Dzisiaj przedstawiam kolejną stronę z przepisami kulinarnymi, czyli podstronę wielotematycznego serwisu MetroMSN. Zawarte tam przepisy kuszą różnorodnością składników i wyglądem, ponieważ każdy przepis jest opatrzony fotografią. I tak mamy: rozgrzewający żur chrzanowy z białą kiełbasą, trzy przepisy na faworki, drożdżówki z domowymi konfiturami - doskonałe na śniadanie, drożdżowe racuchy z jabłkami, bulion i zrazy polskie, dania z orzechami, zapiekanka z kaszy gryczanej z kurczakiem i pieczarkami, szarlotka klasyczna, sycący gulasz, tarta z boczkiem i porami, gołąbki, zielone śledzie, kotleciki z kaszy gryczanej z grzybami, deser jaglany, groch z kapustą, pasztet świąteczny, domowy pasztet, tradycyjne przepisy na barszcz, idealna zupa ogórkowa oraz domowa musztarda z gruszek. A to tylko przepisy z pierwszej strony. Ogółem jest ich tam dużo więcej.

Kto lubi gotować, może wypróbować powyższe receptury. Oprócz udoskonalonych formuł na zwyczajne, codzienne potrawy, jak zupa ogórkowa, gołąbki czy barszcz, witryna proponuje eksperymenty kulinarne i odkrywanie nowych smaków, na przykład wykonanie musztardy z gruszek. Ogólnie przepisy brzmią smakowicie, potrzebny jest tu tylko ktoś do ich wykonania :) Ja raczej mało gotuję, ale z chęcią przeglądam zdjęcia gotowych dań. Cieszą oko i nie przysparzają nadmiaru kalorii, szczególnie te słodkie. Jednakże od czasu do czasu można sobie pozwolić :) Przepisy są publikowane w formie luźnej opowieści, z nawiązaniem do tradycji kulinarnych. Oczywiście znajdziemy w nich wszystkie potrzebne składniki oraz sposób przyrządzania, aby wykonać dobrą i smaczną potrawę.

Niniejsza podstrona dużego serwisu MetroMSN zawiera niemal wyłącznie przepisy kulinarne. Oczywiście można też patrzeć na linki prowadzące do innych działów. Są one na ogół umiejscowione z boku strony. Różnią się tematyką, chociaż czasem nieznacznie, przykładowo: artykuł o zabójcach tłuszczu lub jak zjadane potrawy czy produkty wpływają na zapach naszego ciała. Jak widać, tematyka może być pokrewna dziedzinie kulinariów. To już nie same receptury, a raczej szersza notka, nierzadko z akcentem naukowym lub dietetycznym. Owe artykuły należą do wspólnej grupy o nazwie "najczęściej czytane" z całego serwisu MetroMSN. Można się nimi zapoznać, jeśli ktoś nie szuka wyłącznie przepisów kulinarnych, a interesuje się też zdrowiem i publikacjami naukowymi.

Ja osobiście za ciekawe uważam zarówno przepisy (dla miłośników gotowania i dobrej kuchni), ale również artykuły, które mogą poszerzyć zakres naszej wiedzy. W końcu nie samym jedzeniem człowiek żyje :) Przepisy są warte wypróbowania. Można trzymać się ich ściśle albo eksperymentować w kuchni. Tu liczą się własne pomysły oraz inwencja twórcza :) Każdą recepturę ze strony można skomentować i podzielić się refleksjami na tematy kulinarne. Zapraszam do odwiedzin oraz komentarzy. Podaję linka:


czwartek, 30 stycznia 2014

Całe filmy za darmo od MetroMSN.

Niedawno odnalazłam w internecie kolejną stronę (a właściwie podstronę) z filmami do obejrzenia online i bezpłatnie. Patronują jej opisywane już przeze mnie wcześniej na blogu serwisy Kinoplex oraz MetroMSN. Ten ostatni oferuje na omawianych przeze mnie podstronach oprócz darmowych filmów również tapety na pulpit. Oferta filmowa jest wystarczająca, aby zachęcić internautę do oglądania. Filmy są podzielone na kategorie: komedie, horrory i thrillery, dramaty, filmy akcji oraz bajki i filmy dla dzieci. Nie za wiele tych kategorii, jak widać :) Poza tym klasyfikacja jest niekiedy nieco myląca, np. film Underworld: Ewolucja (horror) został oceniony jako ... film akcji :) No cóż, akcji z pewnością w nim nie brakuje, ale głównie to horror.

Jeśli chodzi o komedie, to przykładowo można obejrzeć takie pozycje, jak: Konopielka; Romanse i papierosy; Vicky, Cristina Barcelona; Jasminum; Rejs czy Sztos. Są to tytuły raczej znane szerokiej rzeszy kinomaniaków. Mają one to do siebie, że ludzie chętnie je oglądają po raz kolejny. Mój faworyt to Jasminum. To polski film z tak zwanym klimatem, nieco bajkowy, trochę nierealny i nie wszystko w nim należy brać poważnie, a raczej z przymrużeniem oka. Szkoda tylko, że filmy są wyświetlane w dosyć małym okienku. Oczywiście po włączeniu filmu można je powiększyć na cały ekran, jednakże rozdzielczość tak oglądanego dzieła pozostawia sporo do życzenia.

Inną ciekawą kategorią są horrory i thrillery. Wśród nich możemy znaleźć takie perełki jak: Sierociniec, Armageddon lub Egzorcyzmy Dorothy Mills. Oglądany przeze mnie niegdyś Sierociniec pozostawił niezapomniane wrażenie: to doskonałe, wartościowe kino hiszpańskie, ze szczyptą horroru i odrobiną napięcia oraz niepewności. Filmy z tej kategorii posiadają w znacznej większości znacznik 18+, ponieważ mogą nie nadawać się do oglądania dla osób młodszych. Armageddon to thriller fantastyczno-naukowy. Tematem wiodącym jest tam groźba zagłady Ziemi przez gigantyczny meteoryt. Wielbiciele sci-fi powinni być zadowoleni, nawet, jeśli widzieli ten film wcześniej.

Kolejną ważną kategorią są dramaty. Spotkamy tu zarówno kino polskie, jak i zagraniczne. Przykładowo można obejrzeć: Chrzest, 33 sceny z życia, Labirynt Fauna, Marzyciela lub Obywatela Milka. Moim ulubionym filmem jest Labirynt Fauna. Jest on dostępny od lat 16-stu. Panuje tam atmosfera tajemniczości, baśniowości jak u braci Grimm oraz grozy. To mądre, wybitne dzieło. Kto nie widział, powinien obejrzeć. Co do Marzyciela albo Obywatela Milka, to planuję je zobaczyć w najbliższym czasie. Podobno warto, bo są one oceniane jako arcydzieła kinematografii.

A teraz filmy akcji. Tu warto wymienić jako filar tego gatunku znaną i popularną Adrenalinę. No i jest jeszcze ten nieszczęsny Underworld: Ewolucja, chyba omyłkowo tu umieszczony. Ten film oglądałam i uważam, że za dużo w nim jest bijatyk i przemocy. Nic w tym dziwnego, że został zaklasyfikowany jako 18+. Osobiście wolę część pierwszą, której w serwisie brakuje. Zastanawia mnie dlaczego. Lodową Zagładę 2012 chcę obejrzeć, chociaż niektórzy mówią, że jest miernej jakości, nastawiona raczej na komercję. Trudno mi coś powiedzieć bliżej.

Filmów dla dzieci nie ma wiele, bo tylko cztery. Wymienię je: Akeelah i jej nauczyciel, Pana Magorium cudowne emporium, Renifer Niko ratuje Święta i Lotta w krainie wynalazków. Dzieciom powinno się podobać. Chociaż ze wszystkich filmów oglądałam jedynie Renifera Niko, to i o pozostałych filmach coś słyszałam, a to już wyróżnik pewnej popularności. Wracając do Renifera Niko: uważam, że to dobre kino familijne, do którego z całą pewnością jeszcze wrócę, bo jest niepozbawione humoru :)

Na koniec chciałabym zachęcić wszystkich wielbicieli dobrego kina do odwiedzin podstrony serwisu, omawianej w tym poście oraz filmów opatrzonych linkiem. Oznaczyłam je specjalnie po to, aby osoba czytająca niniejszy wpis mogła mieć pojęcie, jakie dzieła uważam za wartościowe lub które z nich są za takie uważane przez innych. Dobrze, że istnieją jeszcze strony, które oferują (jak rozumiem legalnie) całe filmy do obejrzenia zupełnie za darmo. Taki duży serwis jak Metro MSN nie powinien chyba umieszczać nielegalnych treści. Osobom zainteresowanym podaję linka:


P.S. Zauważyłam, że na chwilę obecną (dziś jest 28 stycznia 2016) powyższy link nie prowadzi już do filmów za darmo. Widocznie była to przejściowa promocja. Teraz link łączy ze stroną główną serwisu. Jeśli jednakże chcecie obejrzeć jakiś bezpłatny film w całości, lecz zwykle (niestety) przerywany reklamami, to zapraszam tutaj:


wtorek, 28 stycznia 2014

Moje pyszne gotowanie - doskonałe przepisy kulinarne.

Przedstawiam kolejną stronę kulinarną. Tym razem jest to blog "Moje pyszne gotowanie". Zawarte na nim przepisy dotyczą kategorii: na słodko, śniadania/obiady/kolacje, święta/okazje, napić się trzeba, przetwory, do piwka, dieta cud oraz staropolskim obyczajem. Osobny dział, noszący nazwę "z innej beczki", to życzenia z okazji minionych już Świąt Bożego Narodzenia. W poszczególnych kategoriach są publikowane rozmaite, użyteczne przepisy. Dział "na słodko" zawiera takie ich grupy jak: Ach! Te baby!, Babeczkowy kącik, Bez pieczenia, Ciasteczka, Ciasto kruche, Ciasto warstwowe, Ciasto z owocami, Czekolada/kakao, Deserki, Domowe cukiereczki, Krówka/Toffi/Karmel, Pierniki/Pierniczki, Serniki/Serowce, Smażone, Szarlotki/Jabłeczniki i inne. Przyznam się, że jestem wielbicielką wszelkiego rodzaju słodyczy, toteż przepisy z tego działu przypadają mi do gustu. Tylko, że ... nie zawsze mam ochotę je wykonać :) To już sprawa indywidualna. Poza tym muszę zgubić parę kilo, więc jak dotąd zadowalam się jedynie ... fotografiami.

W kategorii "Śniadania/Obiady/Kolacje" odnajdziemy takie grupy przepisów, jak: Bułeczki nadziewane/Paszteciki, Dania jednogarnkowe, Dania Mięsne, Kapusta/Bigos, Kotlety/Kotleciki, Mleczna kraina, Pan ziemniak, Placki/Placuszki/Naleśniki, Sosy/Gulasze, Słodkie knedelki oraz Zapiekanki. Wszystkie przepisy są z pewnością przydatne amatorom gotowania, jednakże ja znalazłam jeden, który mi się szczególnie podoba i w dodatku jest niezwykle prosty do wykonania. To owsianka z pomarańczą, z działu "Mleczna kraina", która to zupka jest bardzo zdrowa, pożywna i sycąca. Nietrudno jest zagotować mleko, wsypać płatki owsiane (błyskawiczne) i gotować do miękkości. Następnie przelewamy do miseczki, kroimy drobno pomarańczę, dodajemy ją oraz łyżkę miodu do zupy. Gotowe. Proste, prawda ?

Kategoria "Święta/Okazje" zawiera dania z okazji takich uroczystości, jak: Halloween, Sylwester/Domowe party, Wielkanoc i Wigilia/Boże Narodzenie. W pozostałych dziedzinach znajdują się przepisy na gorące napoje, musy, krakersy, otrębową babkę oraz babkę drożdżową. Tyle o potrawach. Teraz co nieco o wystroju i funkcjonalności bloga. Posiada on menu u góry strony, z następującymi kategoriami: Moje linki (przeważnie do innych blogów kulinarnych), Księga Gości, Mój poradnik (czyli jak wykonać zawsze udane ciasto drożdżowe) i Domowy Fast Food (jak zrobić własnej roboty kebab z proziakowych placków). Osobiście jestem zaciekawiona kebabem. Podobne jak na zdjęciu placki wykonywałam sama, są proste, tylko, że zwykłe, nie proziakowe. Poza tym jakieś mięso i warzywa do przełożenia plackowych warstw. Co do wystroju, to może być, chociaż tło jest czerwone i nieco męczące dla oczu. Ładny i ciekawy nagłówek, skomponowany ze zdjęć różnych dań. Od razu widać, że to strona kulinarna :)

Zamieszczone na niniejszym blogu przepisy przydadzą się szczególnie, aby zadziwić naszych gości. Możemy też gotować sami, dla siebie lub rodziny. Prezentowane potrawy z pewnością są smaczne i zdrowe. Musimy tylko uważać na słodycze, bo potrafią być kaloryczne :) Preferowane użycie z umiarem. Dla niezdecydowanych jest przepis tygodnia. Tym razem to miejsce przypadło dla takiego dania, jak szarlotka z budyniem. Znajdziemy również na blogu co nieco reklam oraz najlepszą dziesiątkę przepisów. Te ostatnie są znacznikiem popularności poszczególnych postów. W archiwum bloga są dawno publikowane przepisy, do których zawsze można wrócić. Blogerka zastrzega sobie prawa autorskie, dotyczące wpisów oraz fotografii. Z prawej strony bloga jest także kącik mola książkowego :) czyli jakie lektury przeczytała dotąd autorka, a jakie ma dopiero zamiar. To interesująca forma dla promocji czytelnictwa jako takiego. Zapraszam wielbicieli dobrych potraw oraz wszelkiego rodzaju smakoszy i kucharzy na niniejszego bloga, do którego adres podaję niżej:


sobota, 25 stycznia 2014

Arabeska - ciekawe przepisy na słodkości.

Dawno nie recenzowałam strony kulinarnej, czas więc to nadrobić. Tak więc dziś opiszę witrynę z przepisami na słodkie wypieki, czyli Arabeskę. Autorka twierdzi, że to blog "pachnący wanilią" i ma rację: jej ciasta, ciasteczka, chleby i bułeczki przemawiają do czytelnika i omalże nie pachną :) Piękne i "smakowite" zdjęcia gotowych wypieków dopełniają całości. Co do przepisów, to nie wypróbowałam żadnego jak dotąd, ale mam nadzieję to nadrobić w przyszłości. Po prostu rzadko piekę ciasta. Blog pokazuje, które wpisy są najbardziej popularne i lubiane przez czytelników. Etykiety dzielą posty na kategorie. Wyróżniamy następujące: ciasta ucierane i babki, ciasta z owocami, muffiny i babeczki, smakowite przekładańce, ciastka, serniki, bułeczki śniadaniowe, chleb, słodkie bułeczki i rogaliki, kruche placki, smażone, Wigilia i Boże Narodzenie, torty i torciki, bez pieczenia czy wiele innych, których tu nie wymieniłam, bo jest ich sporo. Duża różnorodność przepisów sprawia, że tu każdy znajdzie coś dla siebie i wykona to w domu. Ja mam na oku ciastka smażone, łatwe do wykonania, a konkretnie są to ciastka z patelni. Mam nadzieję, że mi się uda :) Przepis nieco zmodyfikuję, czyli zamiast papieru nasączonego tłuszczem dam olej słonecznikowy. Zobaczymy, co z tego wyjdzie :)

Bardzo przydatne dla osób piekących ciasta są miary i wagi, czyli przeliczniki, ile np. waży gramów szklanka czy łyżeczka, pełna mąki, cukru, drożdży lub czegoś podobnego. Witrynę urozmaicają reklamy od Google, które znakomicie komponują się z wystrojem bloga. Dodatkowo autorka reklamuje swojego drugiego bloga z przepisami na dania obiadowe. Możliwy jest kontakt mailowy z blogerką. Witryna Arabeska (ze słodkościami) jest bardzo popularna na Facebooku, a liczy sobie obecnie ... 1135 like'ów. Do bardzo dużo, nie dziwi więc mnóstwo użytkowników online, nierzadko po kilkadziesiąt osób. W kategorii "Nie samym chlebem ..." można podpisać petycję. Ogólnie reklam na witrynie nie ma zbyt wiele, poza Google jest tu tylko reklama serwisu z rozmaitymi przepisami "Durszlak". Poza tym istnieje możliwość finansowego wsparcia bloga.

Ostatnio są popularne na blogu takie oto przepisy:

- "Monastyrska izba", ciasto bardzo ciekawie wyglądające, w formie trójkąta, przypominające chatkę;

- "Oczy carycy", smakowity przekładaniec, biszkopty w jednej z warstw przypominają oczy;

- Ciasto "Łabędzi puch", lekkie, biszkoptowe, z dodatkiem kremu i dżemu;

- "Ptasie mleczko najprostsze", smakoszom nie trzeba tłumaczyć :)

- "Krówkowe ciasto ze słonecznikiem", interesujące połączenie smakowe cukierków krówek z ziarnami słonecznika.

Sami więc widzimy dużą różnorodność przepisów, a przecież na blogu jest ich o wiele więcej. Ciekawostka to przelicznik kalorii oraz składników odżywczych na 100 g w niektórych deserach lub widget "zamień na listę zakupów". W ten ostatni wystarczy kliknąć i zapisać składniki ciasta lub innego wypieku, w telefonie za darmo. Taka aplikacja przydaje się bardzo i ułatwia życie na zakupach, gdy chcemy akurat wypróbować jakiś przepis z opisywanego bloga. Ogólnie mówiąc, witryna jest bardzo ciekawa, przeznaczona głównie dla osób poszukujących nowych wrażeń kulinarnych oraz dla ... wielbicieli wszelakich słodkości - jeśli sami je sobie zrobią :) Niżej podaję linka do bloga i zapraszam, chociażby po to, aby ucieszyć oczy:


piątek, 24 stycznia 2014

Radio internetowe od Eska.pl

Na dzisiaj zaplanowałam prezentację witryny Eska.pl. Jest to popularna, muzyczna stacja radiowa, która nadaje również przez internet. Wielbiciele znanych hitów i nowości muzycznych powinni być usatysfakcjonowani, bo taki właśnie materiał emituje Eska.pl. Na stronie zapoznamy się z ramówką stacji, posłuchamy gorących hitów z pierwszej 20-stki lub 100-tki, przełączymy się też na dowolny gatunek muzyczny, ponieważ Eska jako stacja dzieli się na kilka rozgłośni internetowych, które grają odmienne rodzaje muzyki, takie jak: Eska Love, Eska Party, Eska R'N'B', Eska Dance, Eska Ballads lub Eska Rock. Stowarzyszone są także inne stacje, jak Wawa i Vox.fm, których możemy posłuchać na stronie Eski. Popularne piosenki są pogrupowane w formie toplist. Eska prezentuje najnowsze hity, podaje wiadomości na temat znanych gwiazd ze świata showbiznesu, można także obejrzeć teledyski. Znalazłam niedokończoną podstronę, która ma podawać najpopularniejsze teksty piosenek, ale na razie nic na niej nie ma. Stacja Eska sprzedaje specjalnie nagrywane płyty z hitami muzycznymi, które są zaprezentowane na stronie, dostępny też jest spis piosenek każdej z nich, tak, aby nie kupować w ciemno. Dodaję: kupujemy nie na stronie Eski, tylko szukamy przykładowo w jakimś sklepie internetowym.

Eska w galerii zdjęć podaje biografie znanych gwiazd, ich najnowsze hity - do posłuchania na stronie, a także informuje nas o tym, jaka z licznych podstacji Eski gra wybraną piosenkę. Możliwe są komentarze na temat wybranych piosenek lub gwiazd. Poza tym Eska posiada również stacje TV, które można sobie obejrzeć w telewizji lub na stronie. Owe rozgłośnie emitują głównie teledyski muzyczne lub ostatnio również seriale, głównie zagraniczne. Tak więc możemy posłuchać Eski TV lub Eski Party TV. Ta pierwsza dostępna jest również nie tylko w internecie, ale też (na ogół) w naziemnej, bezpłatnej telewizji cyfrowej. Kategoria Hotstuff to rozmaite plotki ze świata muzycznego, premiery, wideoczaty, wieści ze świata kina, aktualności dotyczące imprez. Podstrona Eska Games oferuje darmowe gry flash, w które zagramy na stronie, ale również i gry na PC, których wersje demo możemy pobrać na komputer. Subdomena reklamowana przez Eskę, czyli Drzyjlacha.eska.pl, jest zbliżona tematycznie do popularnych ostatnimi czasy demotywatorów. Kto był na takiej stronie, ten wie. Ogólnie rzecz biorąc są to humorystyczne, kąśliwe obrazki, w zabawny sposób przedstawiające naszą rzeczywistość.

Eska organizuje także różne konkursy, najczęściej proste - dla znawców muzyki, w których można wygrać płyty ze stajni Eski, np. Hity na Czasie. Podstrona Eska Klub prezentuje najświeższe newsy ze świata muzyki klubowej, czyli gwiazdy, hity, płyty i podcasty. Możliwe jest zarejestrowanie się, a tym samym założenie konta w Klubie Eski. Takie osoby uczestniczą wówczas w życiu eskowej społeczności, głosują na piosenki klubowe, dzielą się zdjęciami i wiadomościami o imprezach w swoich miastach. Na samym dole witryny Eski jest ikonka, po kliknięciu której możemy oglądać stronę w wersji mobilnej, czyli w telefonie komórkowym. Strona główna ponadto prezentuje internaucie wybrane zwiastuny z poszczególnych kategorii, przykładowo: Co w radiu ?, Gorąca 20, Posłuchaj, Hotstuff, Najnowsze Teledyski, Najnowsze Hity czy Radio/TV.

W podsumowaniu chcę powiedzieć, że witryna Eska.pl to prawdziwy kombajn multimedialny. Oferuje, jak już pisałam, nie tylko stacje radiowe do posłuchania, ale też teledyski lub gorące plotki. To ciekawe połączenie telewizji z radiem. Można zarówno coś sobie poczytać, jak i posłuchać wybranych hitów lub stacji radiowych. Ta zróżnicowana zawartość witryny ucieszy każdego wielbiciela popularnej muzyki, głownie pop, rock i klubowej. Eska dociera do słuchaczy radiowych, ale też do internautów, emitując swoje materiały przez tradycyjne radio FM oraz internet. Jest rozgłośnią raczej znaną, szybko się rozwijającą i nadającą dobrą muzykę. Stację preferują, z tego co wiem, osoby młode oraz imprezowicze. Ja do żadnych nie należę, no może częściowo do kategorii pierwszej :), ale i tak czasem słucham Eski, ponieważ lubię być na bieżąco z nowościami muzycznymi. Chętnym muzykomaniakom podaję adres strony:


A tu poniżej wersja mobilna:


niedziela, 19 stycznia 2014

Dobra lektura, czyli toplista ciekawych książek.

Kilka lat temu znalazłam w sieci toplistę, w której było mnóstwo (i jest nadal) interesujących książek. Nie ma tam podziału na kategorie, wszystko jest razem. Mam wrażenie, że decyduje cierpliwość oraz uwaga przeglądającego, ponieważ lista książek (a raczej stron z książkami) jest długa. Obecnie liczy sobie 49 witryn. Tematyka lektur jest zróżnicowana, moim zdaniem każdy znajdzie coś dla siebie, aby poczytać w wolnej chwili. Jeśli chodzi o formę przekazu, to znajdują się tu zarówno cyfrowe publikacje, czyli ebooki i audiobooki, jak też linki do księgarni internetowych, oferujących książki tradycyjne, papierowe. Odnajdziemy także strony antykwariatów z używanymi książkami, które można zakupić przez internet, np. Cień Wiatru. Są również porady dla przyszłych i obecnych pisarzy, szczególnie tych początkujących, czyli jak napisać książkę. Przoduje ostatnio witryna Pana Stanisława Srokowskiego, poety, prozaika, krytyka literackiego. Znajdziemy w niej biografię autora, nad czym obecnie pracuje, galerię zdjęć, ciekawostki, opinie o książkach, poezję i prozę.

To skrótowy opis najlepszych i najpopularniejszych ostatnimi czasy stron i blogów literackich. Materiały zawarte na witrynach są w przeważającej części legalne, ale musimy uważać, gdyż mogą trafić się też i strony z pirackimi książkami, które można pobierać w całości za darmo, nic nie płacąc autorowi ani wydawnictwu. Liczę tu na czujność każdego z internautów. Jeżeli coś jest w pełnej wersji i za darmo, to przeważnie nie jest to legalne, chyba, że dotyczy literatury klasycznej z minionej epoki (tu głównie lektury szkolne). Te ostatnie można pobierać spokojnie. Wyjątkiem są okresowe akcje promocyjne niektórych wydawnictw, umożliwiających w pełni legalnie, w porozumieniu z autorem dzieła, ściąganie książek na komputer (wersja elektroniczna). Taka sytuacja jednakże zdarza się dosyć rzadko. Moim zdaniem najlepiej zakupić książkę. Można to zrobić wygodnie przez internet, zwłaszcza, że ciekawych ofert nie brakuje. Szczególnie liczne są propozycje internetowych antykwariatów i księgarni, których w sumie naliczyłam ... 20, a więc sporo.

Pozostałe witryny to: strony autorskie, toplisty książkowe, fora czytelnicze, blogi opisujące nowości oraz ciekawostki literackie, strony promocyjne, opowiadania początkujących pisarzy (np. blog Łukasza Czyżkowskiego) i książki niszowe. Przykładem ostatniej kategorii jest serwis Saga Wizji Paradoksalnych. Oferuje on do sprzedaży książkę-ebooka o wymienionym tytule. Sądząc po fragmentach, książka jest niebanalna i naprawdę ciekawa, w gatunku mrocznego fantasy. Witryna podaje linki do zaprzyjaźnionych księgarni sieciowych, w których można zakupić ebooka, na podstronie "fragmenty". Cena jest przystępna i wynosi przykładowo w serwisie Publio 8, 91 zł obecnie. Książkę szczerze polecam. Sądząc po fragmentach jest naprawdę dobra.

Na koniec pragnę zachęcić wszystkich odwiedzających mojego bloga i czytających niniejszego posta do odwiedzin tej szczególnej toplisty. Znajdą w niej oni naprawdę dobrą literaturę, którą warto się zaczytać. Nie wymieniłam wszystkich stron, które zwróciły moją uwagę, ponieważ jest ich zbyt wiele, a obecny post i tak jest długi :) Toplista "Książki" jest przeznaczona nie tylko (choć przeważnie) dla moli książkowych. Mogą ją odwiedzić także osoby zaczynające swoją przygodę z dobrą lekturą, a z pewnością coś ich zaciekawi. Wybór jest szeroki. Myślę, że 49 stron to aż nadto :) Liczę na sporą oglądalność osób z zamiłowaniem do interesującej i wartościowej książki. Podaję linka do toplisty:


czwartek, 16 stycznia 2014

Toplista muzyki relaksacyjnej.

Serfując po szerokich wodach internetu, napotkałam kiedyś ciekawą toplistę. Zawierała ona linki do rozmaitych witryn, powiązanych tematycznie z dziedziną muzyki relaksacyjnej. W dzisiejszych czasach relaks jest nam bardzo potrzebny, wręcz niezbędny. Aby rozładować nadmiar negatywnych emocji, odprężyć się i odpocząć, warto posłuchać relaksujących melodii i dźwięków. Kojąca muzyka przynosi spokój, przydatne też okazują się odgłosy natury, np. szum morza, krople deszczu, wiatr w koronach drzew itp. Przy takiej muzyce można też medytować. Przydaje się ona wielu zapracowanym lub zestresowanym osobom. Nie każdy ma przecież czas i możliwości, aby wyjechać na łono natury, chociaż to byłoby chyba najlepsze rozwiązanie. Chłoniemy wówczas o wiele więcej niż tylko słuchając muzyki. Mimo to, z braku czasu, można posłuchać sobie muzyki relaksacyjnej z komputera, odtwarzacza mp3, laptopa, tabletu czy rozmaitych innych dóbr technologicznych.

Toplista muzyki relaksacyjnej prezentuje adresy wielu stron, oferujących za darmo lub odpłatnie płyty CD lub pliki z muzyką relaksacyjną. Chętni mogą zapoznać się z ofertami, klikając dowolne, wybrane łącze do sklepu internetowego, prywatnego bloga albo strony. Muzyka jest do użytku prywatnego lub komercyjnego, ta ostatnia kategoria często bez opłat ZAIKS. Niektóre osoby oferują swoje usługi, prowadząc grupowe czy też prywatne sesje relaksacyjne, dla dorosłych i dzieci. Na niejednej witrynie można odnaleźć linki do innych, zbliżonych tematyczne stron, w dużej mierze toplist z dziedziny uzdrawiania i rozwoju duchowego, magii, psychotroniki, ezoteryki, psychologii, medycyny lub szeroko pojętych kobiecych spraw. Przoduje tutaj strona: http://muzykoterapia.cba.pl/, która, choć nie najpiękniejsza wizualnie, to pełna jest przydatnych i wartościowych treści. Można ją odwiedzić, głównie poszukując usług relaksacyjnych.

Wiele z umieszczonych w topliście witryn oferuje szczególnie poszukiwaną muzykę relaksacyjną za darmo. Najczęściej jest to oferta promocyjna lub zachęcająca do kupna innych, odpłatnych płyt czy plików mp3. Dostępna jest muzyka klasyczna, etniczna, elektroniczna albo nawet filmowa. Nierzadko firmy lub osoby prywatne organizują koncerty i warsztaty relaksujące, które są wartościowe same w sobie. Okazują się one, jak sądzę, bardzo pożyteczne dla wielu osób z zachwianą równowagą, zmęczonych codziennym dniem i pracą, pragnących uprawiać jogę i medytację. Muzyka relaksacyjna, jak twierdzą niektórzy znawcy, jest doskonałym połączeniem natury ze współczesną techniką. Przygotowana przez profesjonalistów, nierzadko nawet z tytułem naukowym, jest używana tam, gdzie dobre samopoczucie klienta jest priorytetem. W topliście możemy odnaleźć osoby proponujące zakup instrumentów muzycznych (czyli muzyka szeroko pojęta). Odnajdziemy też muzykę dźwięków, czyli rozmaite gongi i kamertony, synchronizujące półkule mózgowe.

Na koniec pragnę zaznaczyć raz jeszcze, jak ważny jest relaks i odpoczynek w naszym życiu. Nie musimy od razu kupować tony płyt muzycznych. Na początek jedną czy dwie :) zwłaszcza, że niektóre sklepy umożliwiają jej posłuchanie na stronie. Poza tym wiele serwisów oferuje muzykę darmową, czasem w ogóle nie przeznaczoną do sprzedaży czy jakiejkolwiek komercji. Warto się z nią zapoznać i sprawdzić na sobie jej terapeutyczne oddziaływanie. Muzykoterapia bywa niezastąpiona w codziennym życiu, pozwala cieszyć się spokojem ducha lub wyłączyć się z codzienności, poznając nieznane wody medytacji, samoleczenia i prawdziwego, głębokiego relaksu. Zapraszam więc do odwiedzin tej nietuzinkowej toplisty :) Podaję linka do niej:


środa, 15 stycznia 2014

Przydatne narzędzia dla webmastera.

Dzisiaj mam do zaprezentowania dwie witryny, oferujące darmowe narzędzia dla twórców stron internetowych. Obie są w języku angielskim, jednak ze słownikiem w ręku można je zrozumieć, a wiele się domyśleć.

1. Pierwsza z nich to serwis "MyPagerank.net". Oferuje ona znacznie więcej niż tylko sprawdzenie pagerank'u naszej witryny. Na stronie można przejrzeć aktualne statystyki SEO (SEO Stats) naszej strony, a otrzymany kod wkleić do własnej witryny albo bloga. Co wchodzi w zakres owych statystyk SEO ? Otóż są to: pagerank, podstrony zaindeksowane w Google (Google Indeksed Pages), linki zwrotne w Google (Google Back Links), statystki Yahoo, MSN (obecnie Bing, ale działa) oraz Alexa, liczba unikalnych odwiedzin strony oraz wyświetleń. Czym jest pagerank ? Według Wikipedii to "metoda nadawania indeksowanym stronom internetowym określonej wartości liczbowej, oznaczającej ich jakość". Dodam: w skali 0-10. Im większa liczba, tym lepiej dla serwisu.

Poza klasycznymi statystykami SEO można sprawdzić ostatnią wizytę robota/pajączka Google na naszej stronie (Google Bot Last Access), a także MSN oraz Yahoo. Warto unaocznić sobie jak pajączki widzą naszą stronę (Spider View). Ważna dla pozycjonera okazuje się analiza metatagów (Meta Tag Analysis). Przydaje się zobaczyć czasem dokładną liczbę linków na własnej (lub cudzej) witrynie (Links Check). Można wykreować sondę z pytaniem i możliwymi odpowiedziami (Poll Service) lub przyznać gwiazdki stronie (Star Rating). Użyteczne jest także narzędzie dodawania do serwisów społecznościowych (Social Bookmark Tool) albo do popularnych wyszukiwarek za jednym zamachem (Search Engine Submission) - ostrożnie, ponieważ nie należy zbyt często zgłaszać jednej i tej samej strony. Może ona wówczas zostać nawet zbanowana, czyli zniknąć z wyników wyszukiwania. Podaję linka do witryny:


2. Drugą ważną witryną jest 3w1.eu. Oferuje ona zawężoną zawartość w porównaniu do poprzedniego serwisu MyPagerank.net. Zawężoną, ale ciągle funkcjonalną i przydatną. Można nie tylko sprawdzić pagerank serwisu (Check Page Rank) czy wstawić sobie taki kod na stronę (Page Rank Button), ale ujrzeć też jej przyszłą pozycję z dużym prawdopodobieństwem (Predicted Page Rank). Ja osobiście często korzystam z tego narzędzia, gdyż uznaję je za ważne. Na razie jednak żaden moich blogów nie awansował jeszcze do poziomu PR =1, więc w tym przypadku nie za bardzo jest o czym mówić. Witryna umożliwia wykonanie analizy SEO, niestety jest kolejka stron, poza tym nie wiadomo kiedy ukażą się nam wyniki. Według prognoz mogą się one uwidocznić za kilka godzin, ale w niektórych przypadkach nawet po kilku dniach. Trzeba sprawdzać co jakiś czas i łatwo przegapić. Można również skorzystać z narzędzia WHOIS oraz HTTP HEADERS, jednakże ja jestem początkującą webmasterką i nie za bardzo potrafię wytłumaczyć, o co tu chodzi. I to już wszystko, co proponuje owa witryna. Podobno jednak warto umieścić button pagerank na swojej stronie, gdyż według określonych źródeł jest on najczęściej aktualizowany. Oto link do serwisu:


W podsumowaniu chciałabym powiedzieć, że obie witryny zawierają przydatne narzędzia, szczególnie dla początkującego webmastera. W pozycjonowaniu naszej strony przyda się wszystko, co umożliwi sprawdzenie jej statystyk oraz dokonanie wszelkiego rodzaju optymalizacji (SEO) dla wyszukiwarek internetowych. SEO oznacza z angielskiego "Search Engine Optimization", czyli optymalizację pod kątem wyszukiwarek. A przecież o to właśnie w tym wszystkim chodzi - o jak najwyższą pozycję w wyszukiwarkach, szczególnie zaś w Google. Życzę jak najwyższych not :)

niedziela, 12 stycznia 2014

Graficzne zasoby w domenie publicznej oraz Royalty Free.

Jakiś czas temu, kiedy miałam jeszcze witrynę na Stronygratis.pl, poszukiwałam grafiki, którą bez obaw można byłoby wstawić na stronę. Odnalazłam wówczas ciekawą podstronę polskiej Wikipedii, traktującą o darmowej grafice oraz fotografiach, opartych najczęściej na licencji Public Domain, czyli w domenie publicznej. Nie oznacza ona całkowitego wyzbycia się praw przez autora, tylko uprzejme udostępnienie zdjęć do wykorzystania non-profit, a czasem także komercyjnego. Na podstronie widnieje informacja, iż fotografiami można ilustrować artykuł w Wikipedii, jednakże ja rozumiem, że wolno je również wstawić na stronę, jeśli nie będziemy na niej zarabiać. Będzie ona miała wówczas charakter niekomercyjny, podobnie jak i Wikipedia. Dostępne obrazki i zdjęcia są podzielone według tematu przewodniego. Mamy więc takie dziedziny jak: obiekty i przedmioty, zwierzęta i rośliny, przyroda/nauka, ludzie, geografia, ogólne zbiory, różne oraz linki niezaklasyfikowane. W większości grafiki są przeniesione z angielskiej Wikipedii i nie są na razie przetłumaczone. W dzisiejszych czasach język angielski jest powszechnie znany, więc nie powinno być problemów z jego zrozumieniem na stronie z fotografiami. Zawsze możemy jednakże skorzystać z translatora czy słownika angielsko-polskiego. Podaję linka do podstrony:


Teraz inna witryna, nosząca romantyczny tytuł: Dreamstime. Również udostępnia ona bezpłatne zdjęcia (także i płatne w osobnej kategorii), z tą różnicą, że tym razem na licencji Royalty Free. Oznacza ona darmowe wykorzystanie obrazków bez żadnych przeszkód. Do projektów komercyjnych obowiązuje licencja Royalty Free LL. Aby bliżej zapoznać się z zasadami użytkowania zdjęć, wystarczy odwiedzić sekcję Regulamin i przeczytać uważnie zawarte tam informacje. Na ogół w przypadku użytku komercyjnego istnieje ograniczenie co do liczby kopii fotografii. Po wykorzystaniu tej liczby należy zakupić wybrane wcześniej i użytkowane zdjęcie.

Darmowe ilustracje są posegregowane według następujących kategorii: Abstrakt, Biznes, Editorial, Ferie, Ilustracje, IT & C, Ludzie, Natura, Podróż, Przedmioty, Przemysł i branża, Sztuka/Architektura, Technologia, Web design graficzne oraz Zwierzęta. Widzimy tutaj, że tłumaczenie na język polski nie jest idealne :) Na przykład kategoria "Ferie" oznacza nic innego, jak tylko różnorodne święta, typu Boże Narodzenie, Nowy Rok, Halloween, Walentynki czy Wielkanoc. W nieco dziwnie nazwanej, jak na mój gust, dziedzinie "Editorial" zawarte są takie podgrupy, jak: Celebryci, Wydarzenia, Ludzie, Polityka, Sport, Pogoda i środowisko, Reklama i Znane miejsca. Warto zaznaczyć, że wśród fotografii trafiają się także piękne prace graficzne, wykonane przy użyciu specjalistycznych programów typu Photoshop.

Aby pobrać bezpłatne zdjęcie, należy założyć sobie darmowe konto w serwisie Dreamstime. Można także publikować lub sprzedawać swoje dzieła, z tą jednak uwagą, że ich minimalna rozdzielczość musi wynosić 3 Mpix. Kiedy osiągniemy pułap 100 $, możemy zlecić wypłatę środków, przykładowo w postaci czeku lub poprzez Pay Pal. Oto link do serwisu Dreamstime (podsekcja darmowych prac):


Podsumowanie: jeśli szukamy darmowej i niezłej jakościowo grafiki, warto odwiedzić podstronę Wikipedii, dedykowaną bezpłatnym fotografiom i pracom graficznym. Można także skorzystać z usług serwisu Dreamstime, który umożliwia pobranie, oprócz płatnych, również darmowe fotografie i dzieła. W internecie słowo "bezpłatne" nie musi wcale oznaczać "gorsze", a wręcz przeciwnie. Omawiane witryny potwierdzają wymienioną tezę. Dostarczają one doskonałych i ciekawych technicznie materiałów do wykorzystania przykładowo jako ilustracje stron. Osoby poszukujące interesujących i ładnych zdjęć nie wyjdą zawiedzione. Zapraszam serdecznie na obie strony.